Szukaj
Konto

Ekspert ws. ślubowania sędziów TK: Prezydent RP nie jest notariuszem Sejmu

Karol Nawrocki
Źródło: PAP | Autor: (mr) PAP/Łukasz Gągulski | Licencja: PAP | Karol Nawrocki
W marcu 2026 r. Sejm wybrał sześć osób na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent odebrał ślubowanie od dwojga z nich, a wobec pozostałych czterech wstrzymał się, wskazując na wątpliwości dotyczące procedury ich wyboru. Te cztery osoby złożyły następnie ślubowanie w Sejmie przed Marszałkiem Sejmu, choć ustawa przewiduje ślubowanie wobec Prezydenta RP. Spór dotyczy dziś tego, jakie skutki prawne ma taki akt i jaką rolę w całej procedurze pełni Prezydent. Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska analizuje, jakie znaczenie prawne ma ślubowanie, jakie kompetencje ma Prezydent i czy ustawa dopuszcza alternatywny tryb objęcia urzędu.
Co musisz wiedzieć:
  • Sejm wybrał w marcu 2026 r. sześć osób na stanowiska sędziów TK; Prezydent odebrał ślubowanie od dwojga, a wobec czterech pozostałych procedura nie została zakończona.
  • Cztery osoby złożyły następnie ślubowanie przed Marszałkiem Sejmu, choć ustawa przewiduje składanie go wobec Prezydenta RP; spór dotyczy skutków prawnych takiego działania.
  • Autorka wskazuje na wyrok TK K 34/15, zgodnie z którym zasadą jest odebranie ślubowania od prawidłowo wybranego sędziego, ale w wyjątkowych, obiektywnych okolicznościach możliwe jest czasowe wstrzymanie tej czynności w celu wyjaśnienia wątpliwości.

 

Dziś próbuje się sprowadzić spór o obsadę Trybunału Konstytucyjnego do jednego prostego zdania: Sejm wybrał sędziów, więc Prezydent ma odebrać ślubowanie i nie ma tu nic więcej do powiedzenia. Tyle że kiedy zajrzymy do historii TK, do prac nad Konstytucją i do samego orzecznictwa Trybunału, ten prosty obraz zaczyna się komplikować. Trybunał, który znamy dzisiaj, był świadomie budowany jako instytucja coraz bardziej niezależna od bieżącej większości parlamentarnej. I właśnie z tej perspektywy trzeba patrzeć zarówno na indywidualne dziewięcioletnie kadencje sędziów, jak i na decyzję ustawodawcy, aby ślubowanie przestało być składane przed Marszałkiem Sejmu, a było składane wobec Prezydenta Rzeczypospolitej.

 

Trybunał Konstytucyjny w konstytucji PRL

Zacznijmy od początku. Podstawę konstytucyjną Trybunału wprowadzono w 1982 roku przez zmianę samej Konstytucji PRL. Ustawa z 26 marca 1982 r. o zmianie Konstytucji PRL dodała art. 33a, który stanowił:

„Trybunał Konstytucyjny orzeka o zgodności z Konstytucją ustaw i innych aktów normatywnych naczelnych oraz centralnych organów państwowych”.

Jednocześnie ten sam przepis zawierał rozwiązanie, które najlepiej pokazuje ułomność ówczesnego modelu:

„Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności ustaw z Konstytucją podlegają rozpatrzeniu przez Sejm”.

Konstytucja przewidywała też, że „Członków Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm”, a szczegóły ustroju i postępowania pozostawiała ustawie. Tę konstrukcję rozwinęła ustawa z 29 kwietnia 1985 r. Używała ona pojęcia „członków Trybunału Konstytucyjnego”. Byli nimi prezes, wiceprezes i dziesięciu sędziów. Wybierał ich Sejm na osiem lat, przy czym co cztery lata wybierano połowę składu. Ustawa przewidywała też, że Sejm może większością dwóch trzecich głosów oddalić orzeczenie TK dotyczące niezgodności ustawy z Konstytucją. I właśnie w tym modelu art. 13 ust. 6 stanowi

„Obejmując stanowisko członek Trybunału Konstytucyjnego składa wobec Marszałka Sejmu ślubowanie”.

To niezwykle ważny szczegół. Ślubowanie przed Marszałkiem Sejmu nie wynikało z Konstytucji. Było rozwiązaniem ustawowym. I było logicznym elementem systemu, w którym więź TK z parlamentem była bardzo silna: Sejm wybierał członków Trybunału, Marszałek przyjmował ślubowanie, a sam parlament zachowywał instrument pozwalający przełamać rozstrzygnięcie TK.

 

Trybunał Konstytucyjny w konstytucji z 1997 roku

Po 1989 roku logika zaczęła się zmieniać. Konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku umieściła Trybunał w rozdziale „Sądy i Trybunały”, a jego orzeczeniom nadała moc powszechnie obowiązującą i ostateczną. Zmieniła także konstrukcję jego składu. Art. 194 ust. 1 mówi już nie o „członkach”, ale o piętnastu sędziach Trybunału Konstytucyjnego, wybieranych indywidualnie przez Sejm na dziewięć lat. Słowo „indywidualnie” nie było przypadkowe. Prof. Andrzej Zoll podczas prac nad Konstytucją tłumaczył:

Uważam za bardzo ważne to, żeby sędziowie ci byli wybierani indywidualnie, a nie tak, jak jest teraz. Kadencja nie powinna się kończyć jednocześnie dla połowy składu jak obecnie. Każdy sędzia Trybunału Konstytucyjnego powinien być wybierany indywidualnie na 9 lat.

Jeszcze mocniej sens tej konstrukcji wyjaśniał Aleksander Kwaśniewski:

Pragnę zaznaczyć, że wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie będzie następował w jednym momencie - i dalej - Skład Trybunału będzie przecież podlegał stałej rotacji.

W tych dwóch wypowiedziach właściwie zawiera się sens nowego modelu. Dziewięcioletnia kadencja miała uniezależniać sędziego od rytmu jednej kadencji Sejmu, natomiast indywidualność kadencji miała sprawić, że jedna większość parlamentarna nie będzie mogła jednorazowo ukształtować znacznej części TK i utrwalić swojego wpływu na dziewięć kolejnych lat. Chodziło więc nie tylko o osobne głosowanie nad nazwiskami, lecz o sukcesywne wygasanie kadencji i rzeczywistą „stałą rotację”. I właśnie na tym tle trzeba odczytywać zmianę dotyczącą ślubowania. Tak jak wcześniej ślubowanie przed Marszałkiem nie było materią konstytucyjną, tak również Konstytucja z 1997 roku nie nakazała składania go przed Prezydentem. Adresat ślubowania nadal był wskazywany ustawą. Ustawodawca mógł pozostawić Marszałka Sejmu. Nie zrobił tego. Istotne znaczenie ma fakt, że projekt nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, druk nr 2055 z 26 listopada 1996 roku, był projektem Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

"Wobec Prezydenta RP"

Ostatecznie art. 5 ust. 5 ustawy z 1 sierpnia 1997 roku stanowił:

„Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej ślubowanie”.

Ustawa dodawała przy tym, że odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska. Już choćby to pokazuje, że nie mówimy o pustym ceremoniale. To zasadnicza kwestia. Ślubowanie rodzi skutki prawne. Nie jest wyłącznie uroczystością ani symbolicznym gestem. Sam TK w wyroku K 34/15 stwierdził wprost, że ślubowanie składane wobec Prezydenta nie jest tylko podniosłą uroczystością, ponieważ jego złożenie pozwala sędziemu rozpocząć urzędowanie i wykonywanie powierzonego mandatu.

 

Praktyka nowego modelu TK

Bardzo dobrze pokazuje to również praktyka pierwszych lat po wejściu nowego modelu w życie. W informacji TK za 1998 rok, opisując wybór Jerzego Ciemniewskiego, odnotowano, że 22 grudnia złożył przed Prezydentem ślubowanie, „obejmując w ten sposób stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego”. Kilka lat później sam Aleksander Kwaśniewski, odbierając ślubowanie od nowych sędziów, mówił:

Pragnę złożyć serdeczne gratulacje Panom Sędziom, którzy przed chwilą złożyli ślubowanie i rozpoczynają pracę w Trybunale Konstytucyjnym.

W tej samej wypowiedzi podkreślał też, że Sejm głosował nad każdą kandydaturą indywidualnie.

Prof. Bogusław Banaszak określał z kolei ślubowanie jako „ostatni etap procesu wyborczego”. Wszystkie te elementy prowadzą do ważnego rozróżnienia: wybór przez Sejm i objęcie urzędu nie są tym samym zdarzeniem prawnym. Sejm wybiera. Ustawa przewiduje następnie ślubowanie wobec Prezydenta. Dlaczego właśnie Prezydenta? Nie mamy stenogramu, w którym projektodawca powiedziałby jednym zdaniem: „zmieniamy Marszałka na Prezydenta dlatego, że…”.Uzasadnienie projektunie zawiera żadnego sformułowania w tym zakresie W dawnym modelu TK pozostawał silnie związany z parlamentem, a nawet jego orzeczenie o niekonstytucyjności ustawy mogło zostać przełamane przez Sejm. W nowym modelu Trybunał miał być rzeczywistym strażnikiem Konstytucji, niezależnym od bieżącej większości. W tym samym czasie ustawodawca odebrał Marszałkowi funkcję adresata ślubowania i powierzył ją głowie państwa. Historycznie i systemowo trudno uznać ten fakt za pozbawiony znaczenia.

 

Prezydent nie może być zmuszany do działania mechanicznego

Na tym tle ciekawie wygląda również pogląd Wojciecha Olendra, który rolę Prezydenta opisywał jako funkcję „negatywnego selekcjonera” i swoistego „wentyla bezpieczeństwa”. Nie chodzi o to, by Prezydent stawał się drugim Sejmem albo wybierał własnych kandydatów. Chodzi o sytuację wyjątkową, w której pojawia się poważna przeszkoda prawna i głowa państwa nie może być zmuszona do działania całkowicie mechanicznego. I tutaj dochodzimy do bardzo ważnego wyroku TK z 3 grudnia 2015 roku, sygn. K 34/15. Trybunał rzeczywiście przesądził, że zasadą jest obowiązek odebrania przez Prezydenta ślubowania od prawidłowo wybranego sędziego, ale na tym uzasadnienie się nie kończy. TK dopuścił sytuację wyjątkową:

„Zajście nadzwyczajnej, obiektywnej i niebudzącej wątpliwości sytuacji, której racjonalnie nie można było przewidzieć i zapobiec, może spowodować, że zasada ochrony nadrzędności Konstytucji wymagać będzie określonego zachowania także ze strony Prezydenta i uzasadniać wydłużenie czasu na odebranie ślubowania”.

Trybunał zastrzegł, że wydłużenie może trwać tylko tak długo, jak jest to „racjonalnie konieczne do wyjaśnienia wątpliwości”. Wskazał też bardzo wysoki próg takiej sytuacji: musi chodzić o okoliczności oczywiste, obiektywne i wyjątkowe. To rozróżnienie ma znaczenie również dzisiaj. Wstrzymanie się z odebraniem ślubowania nie jest tym samym co definitywna odmowa jego odebrania. I właśnie to należy mieć na uwadze przy ocenie działań obecnego Prezydenta.

 

Wybór sędziów TK przez Sejm i ślubowanie

13 marca 2026 roku Sejm dokonał wyboru sześciu osób na stanowiska sędziów TK. Formalnie nad kandydaturami głosowano oddzielnie. Problem jest jednak szerszy niż sama technika głosowania. Z punktu widzenia ratio art. 194 ust. 1 Konstytucji, mamy bowiem jednoczesne obsadzenie znacznej części piętnastoosobowego Trybunału, podczas gdy twórcy Konstytucji mówili o tym, że wybór nie powinien następować „w jednym momencie”, a skład powinien podlegać „stałej rotacji”. Oficjalny wykaz głosowań Sejmu potwierdza odrębne głosowania nad poszczególnymi kandydaturami 13 marca 2026 r.

Prezydent Karol Nawrocki 1 kwietnia odebrał ślubowanie od Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. W odniesieniu do pozostałych czterech osób Marcina Dziurdy, Krystiana Markiewicza, Anny Korwin-Piotrowskiej i Macieja Taborowskiego Kancelaria Prezydenta informowała, że procedura nie została zakończona, a zgłoszone wątpliwości dotyczące prawidłowości wyboru pozostają przedmiotem analizy. Innymi słowy: Prezydent nie sformułował definitywnej odmowy odebrania od nich ślubowania.

Zanim ta procedura została zakończona, czworo wybranych postanowiło jednak zorganizować 9 kwietnia własne złożenie ślubowania w Sejmie, w obecności Marszałka Sejmu. Z dostępnych oficjalnych materiałów wynika, że inicjatywa wyszła od samych osób wybranych. Kancelaria Prezydenta już przed uroczystością wskazywała, że ustawa nie zna alternatywnego trybu ślubowania i że sprawy tych czterech osób nadal są procedowane przez Prezydenta.

 

Czy złożenie ślubowania w Sejmie miało symboliczny charakter?

Nie twierdzę, że sam ten fakt pozwala przesądzić o braku niezawisłości któregokolwiek z wybranych. Takiego wniosku nie można wyprowadzać automatycznie. Jednak historycznie znaczenie tego gestu jest uderzające. To właśnie w dawnym, silnie parlamentarnym modelu TK ślubowanie składano Marszałkowi Sejmu. Po 1997 roku ustawodawca od tej konstrukcji świadomie odszedł.

Dlatego zasadne jest pytanie, czy powrót do aktu ślubowania w Sejmie nie ujawnia określonego sposobu myślenia o relacji między osobą wybraną na stanowisko sędziego TK a organem, który jej wyboru dokonał. Czy osoba mająca kontrolować konstytucyjność ustaw powinna sama tworzyć alternatywną wobec ustawy formę ślubowania właśnie przed przedstawicielem władzy ustawodawczej? Czy nie powstaje w ten sposób co najmniej wrażenie szczególnej więzi z Sejmem, od którego przecież sędzia konstytucyjny po wyborze powinien być całkowicie niezależny? Sędzia TK nie jest przedstawicielem większości, która na niego głosowała. Nie ma wobec niej zobowiązania. Ma być sędzią Konstytucji.

I właśnie te okoliczności skumulowanie wielu wakatów, jednoczesny wybór znacznej części składu oraz późniejsze podjęcie przez cztery osoby próby złożenia ślubowania poza trybem ustawowym są elementami, które Prezydent może poddawać analizie z punktu widzenia konstytucyjnej procedury. Kancelaria Prezydenta właśnie na takie wątpliwości się powołuje i wskazuje, że postępowanie wobec tych czterech osób nadal pozostaje w toku.

 

Prezydent nie jest notariuszem większości parlamentarnej

Czy okoliczności te ostatecznie spełniają bardzo rygorystyczny test „nadzwyczajnej, obiektywnej i niebudzącej wątpliwości sytuacji” z K 34/15? To jest kwestia wymagająca oceny prawnej, a nie politycznego sloganu. Prezydent nie jest drugim Sejmem. Nie może wybrać zamiast parlamentu innego sędziego ani arbitralnie odrzucać kandydatów dlatego, że ich nie akceptuje. Zastrzec należy jednak, że nie jest też notariuszem większości parlamentarnej. Ślubowanie ma znaczenie prawne, jego adresat został przez ustawodawcę świadomie określony, a K 34/15 dostrzega rolę Prezydenta także w sytuacji wyjątkowych, obiektywnych wątpliwości.

Cała historia Trybunału prowadzi zresztą do jeszcze ważniejszego wniosku. W 1982 roku konstytucyjnie powołano Trybunał, którego orzeczenia w sprawie ustaw podlegały rozpatrzeniu przez Sejm. W 1985 roku jego członkowie składali ślubowanie przed Marszałkiem Sejmu, a połowa składu była wymieniana jednocześnie. W 1997 roku zbudowano zupełnie inną konstrukcję: ostateczne orzeczenia, sędziowie zamiast „członków”, indywidualne dziewięcioletnie kadencje, stała rotacja i ślubowanie wobec Prezydenta Rzeczypospolitej.

Kierunek tej ewolucji jest czytelny: coraz większe oddzielenie Trybunału od bieżącej dominacji parlamentarnej i budowanie z niego rzeczywistego strażnika Konstytucji. Dlatego Trybunału nie powinno się liczyć językiem „naszych sześciu”, „naszych ośmiu” czy „naszej większości”. Trybunału Konstytucyjnego nie powinien mieć ani rząd, ani opozycja, ani Prezydent, ani większość sejmowa. Trybunał czuwa nad Konstytucją dla dobra Rzeczpospolitej.. I właśnie dlatego dziewięcioletniej indywidualnej kadencji sędziego TK nie ustanowiono po to, aby jedna większość mogła przejąć Trybunał na dziewięć lat. Ustanowiono ją po to, aby żadna większość nie mogła tego zrobić.

 

Źródła:

 

[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Świdnicy, rzecznik stowarzyszenia Veritas et Ius W Służbie Narodowi, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Co to oznacza dla obywatela", a także śródtytuły od Redakcji]

 

Co to oznacza dla obywatela?

Spór nie dotyczy wyłącznie ceremonii ślubowania. Od jego rozstrzygnięcia zależy, kto może faktycznie wykonywać mandat sędziego TK, w jakim składzie Trybunał może orzekać oraz jak stabilne będą późniejsze rozstrzygnięcia dotyczące praw i obowiązków obywateli.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.08.2026 22:09
Źródło: Tysol.pl