Jak zareagowałby Tusk na słowa Konopnickiej "nie będzie Niemiec pluł nam w twarz"

- Paweł Jędrzejewski porównuje krytykę wypowiedzi Karola Nawrockiego do hipotetycznej reakcji polityków na „Rotę” Marii Konopnickiej, argumentując, że w obu przypadkach wyrwanie pojedynczych słów z kontekstu prowadziłoby do absurdalnych wniosków.
- Donald Tusk odpowiedział, że Polska nie zamierza oddać „ani skrawka” swojego terytorium, a Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił obowiązek obrony każdego centymetra kraju.
- Autor przekonuje, że krytycy Nawrockiego pominęli historyczny i metaforyczny kontekst jego wypowiedzi, przedstawiając ją jako deklarację dotyczącą współczesnej polityki obronnej.
"Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz" brzmią słowa słynnej "Roty". Gdyby jej autorka, Maria Konopnicka była polityczną przeciwniczką Donalda Tuska, a on zobaczyłby jej nowo opublikowany na X (dawniej Twitter) wiersz "Rota", wydarzenia rozgrywałyby się mniej więcej tak.
A Rosjanom wolno?
Najpierw pojawiłby się krytyczny wpis Tuska: "Pani Mario, proponuję skasować ten wpis. Najwyraźniej nie ma Pani nic przeciwko temu, żeby pluł nam w twarz Rosjanin, skoro wymienia Pani jedynie Niemca".
Za chwilę, Władysław Kosiniak-Kamysz zareagowałby w tym samym tonie: "Polska poetka powinna mówić wyraźnie, że nikomu nie wolno pluć nam w twarz, bo przecież wskazując tylko na Niemców, automatycznie zaprasza do plucia nam w twarz wszystkich pozostałych".
A zaraz kolejne pretensje
Za nimi rzuciliby się do ataku na poetkę pomniejsi przeciwnicy polityczni Konopnickiej - Krzysztof Gawłowski, Roman Giertych, Borys Budka, Katarzyna Kotula, Paweł Śliz.
Jedni oburzaliby się na to, że poetka co prawda odgraża się, że plucie przez Niemca w twarz jest nieakceptowalne, ale zezwala na opluwanie wszystkich innych części ciała Polaków (skoro ich nie wymienia jako zakazanych). Inni wytykaliby, że autorka zezwala na opluwanie Polaków przez przedstawicieli wszystkich narodów poza Niemcami (bo zakaz ma dotyczyć tylko Niemców).
Jeszcze inni mieliby pretensje, że Konopnicka swoim wierszem wręcz zachęca Niemców do innych hańbiących czynności wobec Polaków - jak np. gwałt, rabunek, chłosta, wybijanie zębów - bo tylko plucie jej przeszkadza. Wreszcie pozostali zarzucaliby autorce "Roty", że w zasadzie to obecnie, czyli w teraźniejszości, zezwala wszystkim na wszystko (łącznie z pluciem Polakom w twarz przez Niemców) bo przecież pisze, że "nie będzie Niemiec pluł" w czasie przyszłym, nie ustosunkowując się w żaden sposób do plucia dokonywanego dziś.
Cel ataku: zdyskredytowanie prezydenta
Krytycy wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego z 17 września, w której padły słowa o możliwości "straty terytorium" (o "oddaniu terytorium" prezydent nie mówił!) w kontekście historycznym, posłużyli się zestawem klasycznych metod erystycznych.
Celem było zdyskredytowanie polityka w oczach opinii publicznej i wywołanie oburzenia. Oskarżenia i pretensje były nie mniej absurdalne, niż te, które spotkałyby Konopnicką.
Udawajmy, że to oficjalne stanowisko na wypadek wojny
Po pierwsze, użyto wyrwania wypowiedzi z kontekstu. W dodatku była to wypowiedź podana przez Kancelarię Prezydencką na X z błędem. Nawrocki przemawiał w rocznicę agresji ZSRR na Polskę, stosując metaforę historyczną – odnosił się do rozbiorów oraz okupacji, gdy Polacy tracili terytorium, ale zachowywali tożsamość i ojczyznę w sercach.
Atakujący go całkowicie pominęli ten kontekst, traktując jego wypowiedź - intencjonalnie fałszywie - jako aktualną, dosłowną deklarację geopolityczną i oficjalne plany reakcji na militarny atak na kraj.
Stwórzmy fałszywą tezę i walczmy z nią
Po drugie, zastosowano tzw. "fabrykowanie przeciwnika". Zniekształcono stanowisko Nawrockiego, by łatwiej było je zaatakować. Tusk i Kosiniak-Kamysz z premedytacją stworzyli fałszywy i absurdalny obraz, jakoby Nawrocki "planował" oddawanie współczesnego terytorium Polski wrogom.
Następnie z wielką energią zaczęli atakować tę fałszywą tezę, deklarując: "Nie zamierzamy oddać ani skrawka naszego terytorium". Kreowali się na jedynych obrońców granic, mimo że przecież Nawrocki niczego dobrowolnie oddawać nie chciał.
Szydźmy i ośmieszajmy
I wreszcie klasyczne "granie pod publiczkę" szyderczymi pytaniami w stylu „Panie Nawrocki, a jaką część terytorium planuje Pan oddać?" (Roman Giertych) - obliczonymi na natychmiastowy poklask w mediach społecznościowych.
Nie zabrakło też "argumentum ad personam" i ośmieszania prezydenta. Na przykład Waldemar Żurek (minister sprawiedliwości) - w kompromitującym wpisie na X - postulował konieczność zbadania "trwałej niezdolności do sprawowania urzędu" przez prezydenta z powodów zdrowotnych lub umysłowych.
Udawajmy głupców, wtedy inni uwierzą w tę brednię
Wspólnym mianownikiem tych wszystkich sposobów zaatakowania prezydenta Nawrockiego jest sprawianie wrażenia przez atakujących, że nie zrozumieli, o czym on naprawdę mówił. Inaczej mówiąc: udawanie, że jest się kimś o dramatycznie niskim IQ - głupkiem, który nie rozumie ani kontekstu, ani metafory, więc odczytuje wypowiedź prezydenta z tępą dosłownością. Atakujący robią z siebie kretynów dla politycznej korzyści i chcą, żebyśmy dołączyli do nich w tym skretynieniu. Wszyscy mamy uwierzyć w całkowicie sfabrykowaną i oczywistą brednię, że prezydent Nawrocki chce "oddawać terytorium Polski" jej wrogom.
To przeraża
Przerażające, do jakiego samoupodlenia są zdolni ludzie opętani nienawiścią z powodów politycznych. Z jaką łatwością brną w absurd. Ale jeszcze bardziej przerażające jest to, że ci ludzie funkcjonują na stanowiskach premiera, wicepremierów, ministrów czy posłów - że to oni rządzą Polską.
Co dokładnie powiedział Karol Nawrocki?
Na koniec spójrzmy na to, co naprawdę powiedział Karol Nawrocki 17 września i co spowodowało tę falę jadowitych i nieuzasadnionych ataków. Jego słowa najlepiej pokazują jak bezpodstawne są zarzuty wobec ich autora. I jak pełni złej woli są jego oskarżyciele.
"To jest Polska, tak toczymy walki o wartości, które są dla nas ważne, a które ciężko zwyciężyć, bo Hitler i Stalin pogubili się w jednym: chcieli, żeby Polski nie było, myśleli, że Polska zginie i przestanie istnieć. Chcieli zabrać – jeden ciało, a drugi duszę – ale zapomnieli o tym, że my, Polacy, jesteśmy narodem, który może utracić swoje terytorium nawet na 123 lata albo na sześć kolejnych lat, który nigdy nie odda swojej duszy. Możemy stracić terytorium, a nigdy nie stracimy naszej ojczyzny."
[Tytuł, lead, sekcja "Co musisz wiedzieć" i niektóre śródtytuły od Redakcji]
Komentarze
Karol Nawrocki dostał informacje od szefa CIA. BBN potwierdza

Baza USA w Polsce. Karol Nawrocki podziękował Donaldowi Trumpowi

Tusk ostrzega przed najbliższymi miesiącami. Mówi o "poważnych zdarzeniach"

Eksplozja tuż przy granicy z Polską. Jest reakcja prezydenta
Prezydent przedstawia PKN. „Paliwo Kosztuje Normalnie”


