Szukaj
Konto

@Fiat Money: Odsetki od długu nie zatopią budżetu

@Fiat Money: Odsetki od długu nie zatopią budżetu
Źródło: pexels.com | Autor: Łukasz Radziejewski | Licencja: Pexels License | Banknot
Straszenie długiem, deficytem i dziura budżetowa to najprostszy sposób zebrania kliknięć, więc ich popularność w prasie i internecie nie słabnie. Słyszeliście, że 1/3 wydatków państwa idzie na same odsetki? Pewnie tak. Jest to liczba zmyślona (prawdziwa to 10%), ale to dopiero początek problemów z tymi narracjami.
Co musisz wiedzieć:
  • Narracja o tym, że Polska jest przytłoczona kosztami długu, często opiera się na błędnych lub przesadzonych liczbach.
  • Państwo emitujące własną walutę nie musi „pożyczać” złotówek, a emisja obligacji służy przede wszystkim utrzymywaniu dodatnich stóp procentowych.
  • Odsetki od długu publicznego nie są pieniędzmi, które znikają z gospodarki, lecz dochodem posiadaczy obligacji.

Jak odsetki od długu (nie) zatopią budżet i zbankrutują nasze dzieci i wnuki

Brzmi to źle, nieprawdaż? W naszej głowie automatycznie pojawia się analogia do firmy przytłoczonej kredytami bankowymi, a może gorzej: pożyczkami od mafii na wysoki procent. Państwo jednak jest jedynym we wszechświecie emitentem PLN, więc po co w ogóle je „pożycza”? Jak pogodzić te dwie perspektywy?

Otóż zachęcam do spróbowania innej analogii: zamiast o firmie, pomyślmy o państwie emitencie pieniądza jako o bankierze w grze Monopoly. Bankier to państwo, pieniądze graczy pochodzą od niego, jak bankier ma deficyt, to gracze mają nadwyżkę. To wszystko wiemy. Ale musimy tę analogię rozszerzyć: bo w realnym świecie państwo rozlicza się z obywatelami za pośrednictwem banków. Co wtedy się dzieje? Otóż jak państwo chce dać obywatelowi 800 Plus, to instruuje jego bank, żeby zmienił mu cyferki w bilansie, w kategorii „depozyt”, o 8 i dwa zera. Na tym jednak nie koniec: dla banku zwiększenie depozytu oznacza zwiększenie jego zobowiązań: teraz winny jest klientowi państwowe PLN, których nie emituje.

Dlatego państwo musi zadośćuczynić tę operację bankowi i daje mu państwowe PLN na koncie w NBP: to też cyferki, ale takie, których bank wpisać nie może, może je wpisać tylko NBP, bo to zapisy w bilansie NBP oznaczające, że bank ma teraz na koncie więcej państwowych PLN. A bank natychmiast myśli: ja chciałbym, żeby te PLN przynosiły odsetki. No i w tym momencie… Ministerstwo Finansów emituje obligacje o wysokości 800 PLN na pokrycie „deficytu”. Bank z ulgą pozbywa się PLN, a ekonomiści są w szoku, że znów udało się cudem sfinansować deficyt.

 

Odsetki to dochód obywateli

Wiemy więc, dlaczego bank kupuje obligacje. Ale dlaczego emituje je państwo? Przecież nie żeby zdobyć PLN, bo NBP emituje PLN z ogromną łatwością. Otóż, to może szokujące, ale żeby… w systemie bankowym stopa procentowa była wyższa niż 0%. To jedyny sposób.

Obecnie NBP chce mieć stopy procentowe na wysokości około 4%. Zgadnijcie, ile muszą płacić obligacje państwa, żeby to się udało? Zgadliście: też około 4%. Stąd się bierze „koszt obsługi długu”! To paradoks, bo mówią nam o odsetkach, jakby to był przymus rynkowy albo kara za niegospodarność państwa, a to koszt, który państwo narzuca samo sobie, bo chce mieć dodatnie stopy procentowe.

Czy więc odsetki zbankrutują budżet? Nie, bo oznaczałoby to, że NBP chce zbankrutować Ministerstwo Finansów. Nikt Wam tego nie powie, ale jako odsetek PKB Polska obecnie płaci obywatelom ¼ tego, co płaciła około roku 2000, gdy ministrem finansów był Leszek Balcerowicz. Dlaczego? Bo wtedy stopy procentowe były na dość absurdalnym poziomie 25%.

Podsumowując: odsetki to dochód obywateli i wynoszą tyle, ile zdecyduje NBP.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.08.2026 21:32
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 33/2026, oprac. Ludwik Pęzioł