Szukaj
Konto

O tym, jak rząd przestał rozmawiać z pracownikami

O tym, jak rząd przestał rozmawiać z pracownikami
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Marcin Żegliński | Licencja: Tygodnik Solidarność | Protest, biało-czerwone flagi
Brak dialogu społecznego władzy z przedstawicielami pracowników jest rażący. Tak źle nie było od lat 90.
Co musisz wiedzieć:
  • Od 2023 roku dialog społeczny między rządem a stroną pracowniczą (w tym NSZZ Solidarność) jest w praktyce silnie ograniczony, co prowadzi do narastających konfliktów i protestów.
  • Krytykowane są przypadki podważania lub obchodzenia wcześniejszych ustaleń i gwarancji, co osłabia zaufanie do państwa jako partnera w negocjacjach.
  • Autor, odwołując się do koncepcji prof. Marcina Króla, twierdzi, że brak realnej komunikacji władzy ze społeczeństwem i związkami zawodowymi podważa fundamenty demokracji.

Głuchy telefon władzy

Nieżyjący już prof. Marcin Król, postać dla strony liberalno-lewicowej znacząca, mająca też wpływ na formowanie intelektualne tych, którzy dzisiaj rządzą Polską i tworzą m.in. Koalicję 13 grudnia, wydał w 1989 roku małą książeczkę-podręcznik „Słownik demokracji”. Dziełko to doczekało się na pewno sześciu wydań, co świadczy o niesłabnącej popularności zawartych w nim treści. Donald Tusk i cała „strona demokratyczna”, która – jak sama o sobie mówi – zdołała w imię demokratycznych wartości odbić Polskę w 2023 roku spod władzy prawicowych „populistów”, powinna sięgnąć do owej książeczki i przemedytować kilka zapisanych w niej haseł. Zobaczyłaby, jak daleko odeszła od ideałów demokratycznych i europejskich.

 

Wypowiedzenia zamiast dialogu

1. Uczestnictwo:

„demokracja zasadza się na tym, że informacje przekazywane przez społeczeństwo elitom politycznym są odbierane, rozumiane i uwzględniane, zaś informacje przekazywane społeczeństwu przez elity – tak samo”

– pisze prof. Król i dodaje, że czasem w demokracji występują zakłócenia w tej wymianie argumentów i informacji i wtedy powstają kryzysy, które w sytuacjach skrajnych zmuszają obywateli do wyjścia na ulice, by wówczas mogli zaprotestować i przypomnieć władzy o swoim istnieniu i potrzebach. 20 maja ulicami stolicy przejdzie niezadowolona Polska.

– Praktycznie w każdym miejscu Polski w organizacjach zakładowych szefowie regionów, branż mówili mi w ostatnim czasie o kłopotach, o braku dialogu społecznego, o zwolnieniach grupowych. Postanowiliśmy więc powołać sztab protestacyjny i zaprotestować, ponieważ została nam już tylko ulica

– mówił na spotkaniu z przedstawicielami Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność” zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej Bartłomiej Mickiewicz.

Od 2023 roku dialogu ze stroną społeczną po prostu nie ma. Symbolami obecnej władzy w tej kwestii stały się puste krzesła przedstawicieli władzy czy to w Radzie Dialogu Społecznego, czy w innych miejscach przeznaczonych na rozmowy rządu ze społeczeństwem, oraz podziemne garaże w bezpośredniej bliskości windy, która zawiezie prezesa szybko do bezpiecznego gabinetu, to wynalazek doskonały. Od lat przekonują się o tym związkowcy domagający się spotkań i rozmów z dyrekcjami. Tak było np. w centrali Poczty Polskiej dwa lata temu, gdy prezes z podziemnego garażu natychmiast wjeżdżał do swego gabinetu, a protestujący ludzie stali na mrozie. Z takim samym brakiem dialogu zderzyli się pracownicy w PKP Cargo, Lasów Państwowych i całego przemysłu energochłonnego, tzn. górnicy, hutnicy, koksownicy oraz branża chemiczna. Nauczyciele i naukowcy skupieni w NSZZ „Solidarność” mają swoją osobną historię odbijania się od ściany, chaosu i niezrozumienia ze strony kierujących ich pracą ministerstw.

Dość wspomnieć, że oświatowa Solidarność wystawiła na koniec minionego roku szkolnego symboliczną ocenę niedostateczną pani minister Barbarze Nowackiej. Waldemar Jakubowski, szef oświatowej Solidarności, na pytanie portalu Tysol.pl o stan dialogu społecznego minister Barbary Nowackiej z Solidarnością odpowiedział:

– Na pewno nie jesteśmy priorytetowym środowiskiem dla tego ministerstwa, ale jako przedstawiciele w końcu największej organizacji związkowej w Polsce jesteśmy traktowani rzeczywiście z szacunkiem. Niestety ten dialog jest nieefektywny i pozorowany. My się spotykamy, wiele komisji po miesiącach jest odnawianych i nic się nie dzieje, więc po co ten dialog? Mieliśmy spotkanie w RDS odnośnie do Karty Nauczyciela. Odnoszę wrażenie, że to była trochę pokazówka, niczemu to nie służyło

– mówił Waldemar Jakubowski.

Brak dialogu to jedno, sekowanie liderów związkowych z NSZZ „Solidarność” w spółkach, w których w jakiejś mierze udziałowcem jest państwo, to drugie. Przedstawiciele pracowników w firmach państwowych nie uczestniczą w pracach nad polityką spółek, chyba że są to związki spolegliwe wobec pracodawcy lub nawet przez niego założone, tzw. żółte związki. Związkowcy z krwi i kości są dla zarządów niewidoczni, bywa, że w celu pozbycia się niewygodnego lidera związkowego reorganizuje się strukturę danego działu w firmie tak, by spowodować, że jego stanowisko stanie się nagle „niepotrzebne”, choć przez lata było.

Prof. Król pisze, że dyktatura jest przeciwieństwem demokracji także dlatego, że w dyktaturze obywatele nie uczestniczą w sprawowaniu władzy. Niechęć i lęk przed wdrażaniem zakładowych układów zbiorowych pracy za tej władzy, do czego zobowiązują ją m.in. dyrektywy UE, nie świadczy jeszcze o dyktaturze, to byłoby nadużycie, ale nie da się zaprzeczyć, że wycinanie przedstawicieli pracobiorców z partycypacji w polityce firm jest smutnym przykładem, jak marnuje się ideały demokracji nawet w miejscach pracy.

 

Władza łamie gwarancje

2. Kompromis:

„dochodzenie do kompromisu jest związane z gwarancjami. Gwarancję mogą stanowić albo siła, albo – w społeczeństwie demokratycznym – zasada przyznająca równe uprawnienia wszystkim grupom społecznym, które działają w ramach prawa. Przecież siły tych grup bywają ogromnie zróżnicowane i jeżeli państwo nie miażdży np. grupy strajkujących konduktorów, to nie dlatego, że jest słabe, ale dlatego, że respektuje prawo w ogóle i prawo konduktorów do walki o swoje cele, a więc do zawierania kompromisów ze znacznie silniejszym od nich”

– pisze prof. Marcin Król. Symbolem dotrzymywania gwarancji przez ten rząd mogą być losy Umowy Społecznej podpisanej w maju 2021 r. między rządem a górnikami. Zakłada ona stopniowe wygaszanie kopalń węgla kamiennego do 2049 r. wraz z osłonami socjalnymi i transformacją energetyczną.

W 2025 roku minister energii Miłosz Motyka zapowiedział rewizję tejże umowy, wskazując na konieczność aktualizacji ze względu na sytuację rynkową i unijną. Ponadto jeszcze większe obawy w kontekście realizacji Umowy Społecznej budził opublikowany rządowy projekt Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu do 2030 r. z perspektywą do 2040 r. (KPEiK), który w wielu punktach stoi w rażącej sprzeczności z postanowieniami Umowy Społecznej. Dlatego szef Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz wraz z innymi centralami związkowymi postulował pilne spotkanie z resortami odpowiedzialnymi za energetykę. W piśmie do ministra energii Miłosza Motyki oraz ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna Dominik Kolorz pisał m.in., że wskazany projekt

„dotyczy nie tylko zapowiedzi «renegocjacji» harmonogramu wygaszania kopalń, ale również planowanego przyspieszenia odejścia od produkcji energii elektrycznej i cieplnej z węgla, co nieuchronnie skutkować będzie przyspieszoną likwidacją sektora górnictwa węgla kamiennego. Projekt nie przewiduje także żadnych środków na rozwój nowoczesnych technologii węglowych, mimo że konkretne inwestycje w tym zakresie zostały wskazane w załączniku nr 2 do Umowy Społecznej”

– zaznaczono w wystąpieniu do ministrów Balczuna i Motyki.

Demokracja jest przede wszystkim systemem stałej komunikacji społecznej, bez dialogu staje się fasadowa, zanika rzeczywista podmiotowość obywateli, społeczeństwo traci narzędzia wpływu na politykę publiczną. Demokracja nie może istnieć bez komunikacji pomiędzy obywatelami a władzą. Wśród naszych postępowych elit jakiś czas temu jeszcze jedno hasło wyrażało tęsknotę za dojrzałą demokracją w Polsce – konsolidacja demokracji.

Konsolidacja demokracji oznacza proces utrwalania systemu demokratycznego w taki sposób, by stał się on trwałym i powszechnie akceptowanym sposobem organizacji życia politycznego. Demokracja skonsolidowana to taka, w której zarówno obywatele, jak i elity polityczne uznają demokratyczne zasady za jedyne dopuszczalne. Oznacza to między innymi jak największą aktywizację społeczeństwa oraz gotowość do współpracy wszystkich aktorów życia politycznego i gospodarczego.

 

Tusk antyzwiązkowy

Papierkiem lakmusowym skonsolidowanej demokracji jest jakość relacji między władzami a związkami zawodowymi. Nie przypadkiem w krajach uważanych za dojrzałe demokracje – tak jak kraje skandynawskie, Niemcy, Austria, Włochy, Francja – związki zawodowe nie są traktowane jako przeciwnik państwa, ale jako ważny partner współodpowiedzialny za rozwój gospodarczy i społeczny.

W Polsce od 2023 roku praktyka idzie raczej w drugą stronę, związkowców nie zaprasza się do udziału w budowaniu przyszłości firmy, lecz się ich zwalnia, często łamiąc przy tym prawo. W ciągu ostatnich kilku lat głośno było o przypadkach przywrócenia do pracy m.in. Karola Jarosa, działacza Solidarności ze Zduńskiej Woli, Mariusza Kwietniowskiego z Legnicy czy Jana Majdera, przewodniczącego Solidarności w PKP Cargo.

Obecnie Solidarność walczy w obronie Agnieszki Harasimowicz, szefowej Solidarności w IMGW. Podczas protestu w obronie działaczki w Warszawie Krzysztof Dośla, przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”, wyartykułował brak dialogu ze strony państwowego instytutu naukowego.

– Niestety w instytucji naukowo-badawczej dialog jest pojęciem obcym, a człowieka traktuje się jak przedmiot. Nasza koleżanka, przewodnicząca Agnieszka, wyartykułowała swoje zdanie wobec pracodawcy i okazało się, że w wolnej, niepodległej ojczyźnie wolność słowa i prawo do głoszenia swoich poglądów dla wielu osób zarządzających różnymi instytucjami to pojęcie obce

– mówił.

Donald Tusk w jednym był zawsze szczery i konsekwentny – w niechęci do związków zawodowych. Jeśli można gdzieś wskazać jego autentyczne przywiązanie do wartości liberalnych, oczywiście tak, jak on je rozumie, to będzie to niechęć do związków zawodowych jako takich. Dlatego nie pojawia się na spotkaniach Rady Dialogu Społecznego. Nie zależy mu nawet, by zadbać o pozory.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.05.2026 15:29
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 20/2026, oprac. Ludwik Pęzioł