Szukaj
Konto

Piotr Duda: Ustawa o ochronie sygnalistów nie działa. Prawdziwe wsparcie dają tylko związki zawodowe

Piotr Duda
Źródło: Tysol.pl | Autor: M. Żegliński | Licencja: Tysol.pl | Piotr Duda
- Widzimy, jak bardzo ten system i ta ustawa [o ochronie sygnalistów - przyp. BM] nie spełniają swojej funkcji. Ustawa o związkach zawodowych też nie jest idealna, ale dzięki dodatkowym środkom ochrony, a także wypracowanym przez Solidarność rozwiązaniom, udaje się skutecznie chronić działaczy związkowych, nawet w sytuacjach kryzysowych. (...) Sygnalista w takiej sytuacji zostaje całkiem sam - mówi nam Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
Co musisz wiedzieć:
  • Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" Piotr Duda odnosi się do ostatnich głośnych przypadków wyrzucenia z pracy sygnalistów ze Szpitala Południowego i Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie.
  • Przekonuje, że ustawa o ochronie sygnalistów nie spełnia swojej roli, a związki zawodowe dają znacznie lepsze wsparcie w kryzysowych sytuacjach, czyli na przykład gdy osoba walcząca o prawa pracowników zostaje wyrzucona z pracy.

"Ustawa o sygnalistach nie działa"

– Ostatnie głośne sprawy zwolnień z pracy sygnalistów ze Szpitala Południowego w Warszawie i z podległego warszawskiemu ratuszowi Zarządu Dróg Miejskich wywołały ogromne emocje. Wielu ludzi pyta dziś: gdzie są związki zawodowe?

– I to jest źle postawione pytanie. Ja zapytam inaczej: dlaczego państwo stworzyło system, w którym osoba zgłaszająca nieprawidłowości, zostaje pozostawiona sama sobie? Przypadki, o których Pani mówi, pokazują dobitnie, że obecny model ochrony sygnalistów po prostu nie działa. Ludzie, którzy zdecydowali się poinformować o – jak twierdzą – poważnych nieprawidłowościach, stracili pracę.

Co więcej, nie ma instytucji, która w takiej sytuacji mogłaby się za nimi wstawić. To łatwy cel dla wszelkiego rodzaju ataków, co widać choćby po tym, że wiarygodność sygnalisty ze Szpitala Południowego próbuje deprecjonować nawet sam premier, zresztą obnażając słabość systemu, którego sam powinien być gwarantem.

W tej sytuacji wysyłany jest także sygnał do wszystkich pracowników. Jeżeli taki finał spotyka osobę zgłaszającą nieprawidłowości, to kto następnym razem odważy się alarmować o tym, że dzieje się coś złego?

– Ale przecież mamy ustawę o ochronie sygnalistów.

– Jak widać, ona kompletnie nie przystaje do rzeczywistości. Po prostu nie działa. NSZZ „Solidarność” już na etapie prac nad tymi przepisami apelował o to, by w systemie większa rola należała do związków zawodowych. Zwracaliśmy uwagę, że indywidualny pracownik jest zbyt słabą stroną w starciu z dużym pracodawcą czy instytucją. Potrzebuje realnego wsparcia organizacji, która będzie mogła występować w jego imieniu, nagłaśniać nieprawidłowości i zapewniać mu ochronę. I dziś możemy powiedzieć, że mieliśmy rację.

Niestety, tych argumentów nie uwzględniono. Efekt? Mamy pierwsze głośne przypadki i natychmiast ludzie, którzy alarmowali o – jak twierdzą – rażących nieprawidłowościach, tracą pracę. To jest kompromitacja tego systemu. A później ci sami politycy i komentatorzy pytają: gdzie są związki zawodowe? Otóż właśnie w takich sytuacjach najlepiej widać, dlaczego związki zawodowe są potrzebne.

"Za wyrzuconym z pracy działaczem związkowym stoi murem cała Solidarność"

– Związki zawodowe lepiej mogłyby ochronić taką osobę zgłaszającą nieprawidłowości?

– Zdecydowanie tak. Fundamentalnym zadaniem związków zawodowych jest ochrona ludzi pracy. W sytuacjach kryzysowych to właśnie one są najlepszym gwarantem walki z nieprawidłowościami, dlatego że silny związek zawodowy bierze odpowiedzialność za swoich członków.

Działacze związkowi są osobami, których stosunek pracy podlega szczególnej ochronie. Co więcej, dzięki staraniom Solidarności od niemal trzech lat sądy w trybie zabezpieczenia mogą nakazać dalsze ich zatrudnienie aż do rozstrzygnięcia sprawy o przywrócenie do pracy w sytuacji, gdy zostaną oni z niej wyrzuceni.

Z jednej strony mamy więc sygnalistę, który w kryzysowej sytuacji nie ma żadnego wsparcia, a jego ochrona – jak przekonują prawnicy – nie jest tożsama ze szczególną ochroną np. działacza związkowego. Co się dzieje w przypadku jego zwolnienia z pracy? Musi zdobyć pieniądze, by dochodzić swoich praw przed sądem, znaleźć odpowiednią pomoc prawną, a także zatroszczyć się o środki do życia. I jest w tym zupełnie sam.

W odróżnieniu od niego działacz związkowy w momencie wyrzucenia z pracy (niestety, takie sytuacje wciąż się zdarzają) nie tylko ma możliwości prawne, by walczyć o powrót do pracy, ale jeśli ma za sobą silny związek zawodowy, może również liczyć na wielostronne wsparcie. W Solidarności taka osoba ma zapewnioną pomoc prawną, by skuteczniej walczyć o powrót do pracy, jak również wsparcie materialne świadczone przez odpowiedni Region oraz Fundację Promocji Solidarności, dzięki czemu nie zostaje z dnia na dzień bez środków do życia. Ma więc całą machinę, która stoi za nią murem.

Kogo ma sygnalista? Skąd weźmie pieniądze, by dochodzić swoich praw przed sądem? Z czego będzie żył w momencie utraty pracy?

Jeżeli pracownik widzi łamanie prawa, zagrożenie dla bezpieczeństwa czy działania godzące w interes publiczny, bardzo często boi się zgłosić to samodzielnie. Obawia się właśnie utraty pracy i wszystkich konsekwencji z tym związanych, jak również szykan czy wykluczenia zawodowego. Związek zawodowy może w takiej sytuacji przejąć ciężar działania, wystąpić w imieniu pracowników, alarmować odpowiednie instytucje i jednocześnie chronić osoby, które były świadkami nieprawidłowości. Tak właśnie powinien wyglądać skuteczny system ochrony.

"Liberalne elity patrzą na związki zawodowe jak na przeszkodę"

– Tymczasem od lat słyszymy, że rolę związków zawodowych należy raczej ograniczać.

– Od ponad trzydziestu lat kolejne środowiska liberalne próbują przekonywać Polaków, że związki zawodowe są problemem. Ich rola jest systematycznie umniejszana. Obecna władza działa według tej samej filozofii.

Zresztą trudno się dziwić. Już w 1993 roku Donald Tusk w wywiadzie dla „Tygodnika Solidarność” prezentował pogląd, że rola związków zawodowych w życiu publicznym jest zbyt duża i powinna zostać ograniczona.

Od ponad trzech dekad liberalne elity patrzą na związki zawodowe przede wszystkim jak na przeszkodę. A dziś mamy najlepszy dowód na to, jak bardzo się myliły. Czy wyciągną z tego wnioski? Wątpię. Przecież dziś również pojawiają się pomysły wyprowadzenia związków zawodowych z zakładów pracy, a władza generalnie związki lekceważy.

– Ma Pan na myśli obecny rząd?

– Pani Redaktor, mam na myśli sposób prowadzenia polityki społecznej. Rząd nie rozumie albo udaje, że nie rozumie roli związków zawodowych. Widać to chociażby w funkcjonowaniu Rady Dialogu Społecznego. Sama nazwa wskazuje, że powinna być miejscem rzeczywistego dialogu między rządem, pracodawcami i pracownikami. Tymczasem dialog został zastąpiony jednostronnym informowaniem o gotowych decyzjach.

A przecież silne związki zawodowe nie są zagrożeniem dla państwa. Są jego zabezpieczeniem. Są instytucją, która pozwala wychwytywać problemy, zanim przerodzą się one w wielkie kryzysy.

"Trzeba odbudować zaufanie do związków zawodowych i stworzyć transparentny system"

– Czy sprawy Szpitala Południowego i Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie mogą być impulsem, by coś zmienić w kwestii spojrzenia państwa na rolę związków zawodowych?

– Powinny, bo widzimy, jak bardzo ten system i ta ustawa nie spełniają swojej funkcji. Ustawa o związkach zawodowych też nie jest idealna, ale dzięki dodatkowym środkom ochrony, a także wypracowanym przez Solidarność rozwiązaniom, udaje się skutecznie chronić działaczy związkowych, nawet w sytuacjach kryzysowych.

Przede wszystkim trzeba więc odbudować zaufanie do związków zawodowych, a następnie stworzyć transparentny system, w którym osoba chcąca poprawić warunki pracy jest w odpowiedni sposób chroniona. Taką ochronę dają właśnie związki zawodowe, a na pewno daje ją Solidarność.

Ostatnie głośne historie sygnalistów pokazują jedną fundamentalną prawdę: pracownik pozostawiony sam sobie jest łatwym celem. Pracownik wspierany przez silny i niezależny związek zawodowy ma realną szansę skutecznie walczyć o prawdę, prawa pracownicze i interes publiczny.

Pytanie tylko, czy obecnemu rządowi rzeczywiście zależy na tym, by jego obywatele czuli się bezpieczni i byli realnie chronieni.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.06.2026 12:06
Źródło: Tysol.pl