Szukaj
Konto

Polska oddała Ukrainie pociski do Patriotów. Prof. Szeremietiew: To była niemądra decyzja

Prof. Romuald Szeremietiew/System rakiet przechwytujących Patriot
Źródło: Wikipedia/ChatGPT | Autor: Adrian Grycuk/ChatGPT | Licencja: CC BY-SA 3.0 pl/ChatGPT | Prof. Romuald Szeremietiew/System rakiet przechwytujących Patriot
- Uważam, że decyzja o tym, żeby przekazywać najnowocześniejszą broń, jaką mamy takiej właśnie Ukrainie, Ukrainie, która jest wobec nas niechętna, a nawet, wroga, to jest po prostu niemądra decyzja – mówi portalowi Tysol.pl prof. Romuald Szeremietiew, ekspert ds. bezpieczeństwa i wojskowości.
Co musisz wiedzieć:
  • Jak poinformował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, donacje wyposażenia i amunicji w latach 2022-2023 kosztowały około 14,9 mld zł.
  • Od 2024 roku rząd przekazał Ukrainie sprzęt o wartości 1,55 mld zł.
  • Wśród przekazanego sprzętu znalazły się pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot.
  • W ocenie prof. Romualda Szeremietiewa była to "niemądra decyzja".

Decyzja o przekazaniu Ukrainie nowoczesnego sprzętu

- Czy przekazanie przez Polskę Ukrainie pocisków do systemu Patriot było dobrą decyzją? Czy może jednak jako państwo przyfrontowe powinniśmy jednak skupić się na własnej obronie?

Prof. Romuald Szeremietiew: Pierwsza kwestia, która tutaj wymaga rozstrzygnięcia to jest odpowiedź na pytanie, czyja to jest wojna, ta, która w tej chwili rozgrywa się na Ukrainie. Przedtem uważaliśmy, i słusznie, że Ukraina w pewnym sensie broni i naszych granic, bo wiadomo, że gdyby Rosji udało się pokonać Ukrainę, to granica rosyjsko-polska bardzo by się wydłużyła. Już nie tylko byłby to Obwód Królewiecki, i nie tylko białoruska/rosyjska granica, ale jeszcze ukraińska by do tego doszła. Nasze stanowisko w tym było więc jasne i oczywiste. Ale coś się zmieniło w międzyczasie. Uważam, że trzeba wspierać oczywiście tego, kto jest naszym sojusznikiem, a Ukraina broniąca się przed napaścią rosyjską jest oczywiście naszym sojusznikiem, ale to nie oznacza, że ta relacja ma być taka jednostronna – to znaczy, my uważamy, że to jest nasz sojusznik, a ten sojusznik już nas za sojusznika wcale nie chce uważać. Tak się ostatnio właśnie zdarzyło.

Otóż sytuacja uległa zmianie w tym sensie, że ukraińskie władze i prezydent Zełenski, nie wiem dlaczego, ale postanowili realizować politykę, która jest wroga Polsce i taką wisienką na torcie było nadanie nazwy „Bohaterów UPA” istotnej jednostce armii ukraińskiej. To już było za dużo.

W związku z tym musimy sobie wyraźnie odpowiedzieć, że do momentu, dopóki Ukraina walcząc, broniąc się przed Rosją, jednocześnie traktowała nas, Polskę, jako swojego sojusznika, my mieliśmy zobowiązanie, żeby wspierać Ukrainę. Od momentu, kiedy Ukraina przestała nas uważać za sojusznika – a widać, że ta sytuacja narasta, jest jakaś eskalacja po stronie ukraińskiej, bo przecież nie po stronie naszej – to z naszej strony gesty takie, jakby to był nasz sojusznik są bez sensu. A więc również i z tego powodu uważam, że decyzja o tym, żeby przekazywać najnowocześniejszą broń, jaką mamy takiej właśnie Ukrainie, Ukrainie, która jest wobec nas niechętna, a nawet, wroga, to jest po prostu niemądra decyzja.

Zaostrzenie retoryki Kijowa

- Retoryka strony ukraińskiej mocno się zaostrza, a pod adresem Polski padają agresywne sformułowania. Na ile w Pana ocenie – biorąc pod uwagę, że Ukraińcy mają tą tradycję prowadzenia wojen na dwa fronty – może się okazać, że jeżeli sytuacja eskaluje, ta broń, którą przekazaliśmy może w pewnym momencie zostać użyta przeciwko nam?

Byłoby wielkim paradoksem, gdyby się okazało, że armatohaubice Krab, które daliśmy Ukrainie, zostały odwrócone przeciwko nam. To byłaby straszna rzecz, gdyby coś takiego mogło się stać. Ja nie sądzę, żeby do tego doszło. Natomiast nie ulega wątpliwości, że doszło już do jednego, mianowicie do tego, że jakaś część Ukraińców, zwłaszcza tych, którzy w tej chwili rządzą Ukrainą, zaczęła uważać Polskę za państwo wrogie i to jest bardzo niepokojące. To jest zresztą konsekwencja wynikająca z przyjętego nacjonalizmu ukraińskiego. Przypomnę, że w okresie międzywojennym, w czasie II Rzeczpospolitej przecież OUN uważała, że głównym wrogiem jest Polska, nawet nie Rosja, nie sowiety, gdzie jak wiadomo wymordowano w czasie tego strasznego głodu, który Moskale zafundowali Ukrainie, tylko Polska. W związku z tym akty terrorystyczne, które były przecież dokonywane, zabójstwo ministra Pierackiego, ministra spraw wewnętrznych, który akurat był człowiekiem sprzyjającym Ukraińcom, ale wiadomo, że ukraińscy nacjonaliści mordowali zwłaszcza tych polityków polskich, którzy chcieli porozumieć się z Ukraińcami.

Chodziło o to, by wykopać przepaść między Polakami a Ukraińcami i temu miały służyć te wszystkie mordy, których dopuszczali się ukraińscy nacjonaliści. Zresztą mordowali nie tylko Polaków sprzyjających Ukraińcom, ale również Ukraińców, którzy chcieli współpracować i porozumieć się z Polakami.

Jeżeli Zełenski wraca do tych ukraińskich nacjonalistów jako motyw przewodni, to nic dziwnego, że pojawia się Polska jako ten wróg, którego należy wyeliminować. To niestety jest bardzo niepokojące, ponieważ nacjonaliści ukraińscy uważali, że partnerem Niemiec może być i będzie mocarstwowa Ukraina i żeby zbudować sobie taką pozycję Ukraina musi wyeliminować, zniszczyć na wszystkie możliwe sposoby Polskę, osłabić ją. A czystka etniczna, którą przeprowadziło UPA, była oczywiście konsekwencją tej ideologii.

Porozumienie Ukrainy z Niemcami

- Teraz znów mamy porozumienie Ukrainy z Niemcami, którego charakter tak do końca nie jest jasny...

Tak. To prawda.

- Czy nie obawia się Pan tego porozumienia?

Minister Pistorius gromadził rakiety dla Ukrainy i proszę zwrócić uwagę, poprzez Niemcy między innymi te rakiety z Polski trafiły na Ukrainę. Niemcy odgrywają tutaj istotną rolę jako partner Ukrainy, natomiast Polska jest tylko jakimś podwykonawcą i to w sytuacji, kiedy ta Ukraina w stosunku do Polski nie zachowuje się jak należy.

- Czy nie obawia się Pan, że ta współpraca Ukrainy z Niemcami będzie działała na rzecz osłabiania państwa polskiego?

Bezwzględnie. Oczywiście. Jest wyraźne i widoczne, że Niemcy dążą do tego, żeby Stany Zjednoczone ewakuowały się z Europy, a Polska, zwłaszcza prezydent Nawrocki i ta formacja, która przedtem rządziła, to są sojusznicy USA, więc nic dziwnego, że Donald Tusk i jego cała ekipa jest w oczach Berlina tym korzystnym, potrzebnym partnerem, bo działa w tym samym kierunku, do którego chcą dążyć Niemcy, mianowicie Amerykanie powinni się z Europy wynieść. Niemcy będą decydowały o tym, w jaki sposób Europa będzie budowała swoją pozycję i Unia Europejska rozumiana jako państwo europejskie, w którym Niemcy odgrywają główną rolę. Polska w tym wypadku jest niemieckim satelitą i taką rolę ma spełniać. Zresztą dawna koncepcja Mitteleuropy jeszcze z początku XX wieku, kiedy Niemcy tego typu plany snuli, wtedy było miejsce dla Polski, ale Polski słabej, która jest niemieckim satelitą.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.07.2026 16:42
Źródło: Tysol.pl