Szukaj
Konto

Łemkowie. Jak Ukraina próbuje zawłaszczyć tożsamość polskiej mniejszości etnicznej

Łemkowska chyża
Źródło: ChatGPT/ Wikipedia | Autor: ChatGPT na podstawie Wikipedii - mzopw | Licencja: CC BY-SA 3,0 | Łemkowska chyża
W dniach 17-19 lipca 2026 w miescowości Zdynia w Beskidzie Niskim trwała 44. Łemkowska Watra reklamowana jako największe święto Łemków, w tym roku pod hasłem „Nie ma jak w domu”. W nocy przed jej rozpoczęciem 46-letni obywatel Ukrainy, z ponad półtora promila alkoholu we krwi, rzuca się z nożem na pracowników ochrony i rani łemkowskiego radnego powiatu gorlickiego. Tego samego dnia ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar mówi do Łemków, że mają „poczucie przynależności do społeczności ukraińskiej”.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor twierdzi, że Łemkowie są odrębną mniejszością etniczną, a współcześnie dochodzi do prób utożsamiania ich z narodem ukraińskim, m.in. podczas Łemkowskiej Watry w Zdyni.
  • Według tekstu proces ten ma swoje korzenie w wydarzeniach historycznych, takich jak Akcja „Wisła”, a obecnie przejawia się m.in. w działalności części organizacji, sposobie organizacji Watry oraz wypowiedziach przedstawicieli Ukrainy.
  • Autor postuluje zmianę zasad finansowania organizacji reprezentujących Łemków oraz większą ochronę ich odrębnej tożsamości przez polskie państwo.

 

To są dwa obrazy z jednego weekendu i rodzą jedno pytanie, które od lat wraca: dlaczego na największym łemkowskim święcie w Polsce najgłośniej mówi się o Ukrainie, a o samych Łemkach jakby najciszej? Napaść z użyciem noża jest wyłącznie sprawą dla policji i sądu, a nie tezą o narodzie. Natomiast słowa ambasadora padły oficjalnie, z mikrofonu, do ludzi, którzy od 1918 roku powtarzają, że Ukraińcami nie są. To jest właśnie temat, o którym trzeba mówić.

W dniach 17-19 lipca 2026 w miejscowości Zdynia w Beskidzie Niskim trwała 44. Łemkowska Watra reklamowana jako największe święto Łemków, w tym roku pod hasłem „Nie ma jak w domu”. W nocy przed jej rozpoczęciem 46-letni obywatel Ukrainy, z ponad półtora promila alkoholu we krwi, rzuca się z nożem na pracowników ochrony i rani łemkowskiego radnego powiatu gorlickiego. Tego samego dnia ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar mówi do Łemków, że mają „poczucie przynależności do społeczności ukraińskiej”.

To są dwa obrazy z jednego weekendu i rodzą jedno pytanie, które od lat wraca: dlaczego na największym łemkowskim święcie w Polsce najgłośniej mówi się o Ukrainie, a o samych Łemkach jakby najciszej? Napaść z użyciem noża jest wyłącznie sprawą dla policji i sądu, a nie tezą o narodzie. Natomiast słowa ambasadora padły oficjalnie, z mikrofonu, do ludzi, którzy od 1918 roku powtarzają, że Ukraińcami nie są. To jest właśnie temat, o którym trzeba mówić.

 

Kiedy Stalin decyduje, kim jesteś

W 1947 r. babcia mojego przyjaciela była Łemkinią. Mieszkała w drewnianej chacie (łem. chyży) pod Gorlicami, chodziła do cerkwi na niedzielną liturgię i śpiewała pieśni w języku, którego Kijów dziś nie uznaje za odrębny. Mieszkała, ale Stalin zdecydował inaczej.

W ramach Akcji „Wisła” 35 tysięcy Łemków zostało wyrwanych z karpackich dolin, które zamieszkiwali od wieków, i rozrzuconych po Ziemiach Odzyskanych. Oficjalny powód? Przez komunistów zostali zrównani z Ukraińcami i oskarżeni o wspieranie UPA. Problem w tym, że większość Łemków nigdy się za Ukraińców nie uważała i była wrogo nastawiona do UPA.

Od tych wydarzeń minęło 78 lat. W 2005 roku Polska uznała Łemków za odrębną mniejszość etniczną. Mają swój język, swoją kulturę, swoje organizacje działające na rzecz ochrony tożsamości. Mimo to ich ukrainizacja trwa. Tyle że dziś nie prowadzi jej KC PZPR, lecz podmioty finansowane z polskiego budżetu.

 

Naród, który przetrwał wszystko, prócz „braterskiej pomocy”

Łemkowie to grupa, której przodkowie przybyli w Karpaty w XIV–XV wieku. Określenie „Łemko” rozpowszechnili w drugiej połowie XIX i w XX w. polscy naukowcy. Sami Łemkowie nazywali siebie — i nadal nazywają — Rusinami/Rusnakami, podkreślając przynależność do etnosu Rusinów Karpackich: narodu, który od wieków zamieszkiwał m.in. tereny Rumunii, Zakarpackiej Ukrainy, północnej Słowacji i południowej Polski, określanej mianem Łemkowszczyzny. Przez stulecia wykształcili własny język, kulturę i silne poczucie odrębnej tożsamości. W okresie międzywojennym liczebność społeczności rusińskiej na Łemkowszczyźnie szacowano na ok. 120–150 tysięcy.

Od 2005 r., w świetle Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, Łemkowie są jedną z czterech prawnie uznanych w Polsce grup etnicznych. Są narodem bez państwa i nie odwołują się do żadnego z istniejących. W spisie powszechnym z 2021 r. narodowość łemkowską zadeklarowało 13 607 osób — o 30% więcej niż dekadę wcześniej. Szacuje się, że osób pochodzenia łemkowskiego żyje w Polsce 80–100 tysięcy. Część z nich swojej tożsamości nie deklaruje. Dlaczego? Bo przez dekady wmawiano im, że są Ukraińcami.

Historycznie jednak już 5 grudnia 1918 r. we wsi Florynka delegaci Powiatowych Ruskich Rad powołali Ruską Narodową Republikę Łemków i Naczelną Radę Łemkowyny. Jeden z nich mówił wprost: „Chcemy żyć w jedności z całym narodem ruskim. […] Nie chcemy ani Węgrów, ani Polaków i nie znamy żadnej Ukrainy!” Trudno o wcześniejsze i dobitniejsze świadectwo, że łemkowskie dążenia niepodległościowe od początku były czymś innym niż ukraińskie.

 

Etapy procesu ukrainizacji Łemków

Faza 1: Cerkiew greckokatolicka i Austro-Węgry (od 1896 r.). Habsburgowie od początku zaboru prowadzili świadomą politykę divide et impera, wykorzystując różnice między Polakami a Rusinami do osłabiania obu grup. Greckokatolickie seminaria duchowne stały się w XIX w. kolebką ukraińskiego ruchu narodowego. Gdy biskup Konstantyn Czechowicz objął diecezję przemyską, rozpoczęła się — jak pisze portal karpaccy.pl — „świadoma i konsekwentna ukrainizacja kleru i parafii”. Do liturgii wprowadzono język ukraiński; zaczęto przekonywać Łemków, że są częścią narodu ukraińskiego. Reakcją była masowa schizma: w latach 1926–1934 około 20 tysięcy Łemków przeszło na prawosławie. W Tylawie w 1926 r. cała parafia odrzuciła unię z Rzymem, byle uciec od ukrainizacji.

Faza 2: Komunizm (1944–1989). Układ PKWN i USRR z 9 września 1944 r. dał podstawę do wysiedlenia osób narodowości m.in. rusińskiej (łemkowskiej) z Polski do USRR. Pierwsza fala wysiedleń (1944–1945) objęła ok. 80 tysięcy osób — około 60% mieszkańców Łemkowszczyzny. Ostateczny cios przyszedł w 1947 r., gdy w ramach Akcji „Wisła” wywieziono Łemków z ojczystego Beskidu na Ziemie Odzyskane. Kto chciał dalej działać na rzecz swojej kultury, był „doklejany” do jedynej legalnej organizacji — Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego. Wmawiano im, że ich język to „gwara ukraińska”, a kultura to prowincjonalny wariant ukraińskiej. 

20260717_135535_m[Tablica wysiedleń w ramach Akcji Wisła z pominięciem Łemków i włączeniem ich w ramy ludności ukraińskiej. Watra w Zdyni 2026, fotografia z archiwum autora]

Jest w tym gorzki paradoks. Łemków wysiedlono za rzekome wspieranie UPA, a byli jej w większości wrodzy. W raportach dowódcy ukraińskiego podziemia skarżyli się, że mieszkańcy donoszą milicji o UPA, a rodziny wyrzucają z domów dzieci za współpracę z banderowcami. Z UPA współpracowało — według różnych szacunków — od 150 do 160 Łemków na około 150 tysięcy społeczności. Wysiedlono ich za sojusz, którego nie zawarli.

Faza 3: „Wolna Polska” (od 1989 r.). W 1989 r. Łemkowie założyli pierwszą po wojnie własną organizację — Stowarzyszenie Łemków. Rok później powstało konkurencyjne Zjednoczenie Łemków, złożone z byłych działaczy UTSK (Ukraińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne, obecnie Związek Ukraińców w Polsce), którzy „uważają Łemków za część narodu ukraińskiego”. To właśnie Zjednoczenie przejęło największe łemkowskie święto — Watrę.

 

Skradziona Watra

Łemkowska Watra powstała w 1983 r. jako manifestacja odradzającej się tożsamości. Jej twórcy — Władysław Graban oraz Jarosław i Piotr Trochanowscy — chcieli, by była przestrzenią wolności. Portal lem.fm, prowadzony przez Stowarzyszenie Ruska Bursa w Gorlicach, dokumentuje, co stało się potem: „Łemkowskie Watry z lat 1983–1989 były wydarzeniami jawnie manifestującymi odradzającą się tożsamość […]. Paradoksalnie to dopiero za czasów wolnej Polski organizacja wydarzenia została przejęta przez aktywistów z kręgu byłego UTSK […], negującego odrębność mniejszości łemkowskiej”.

Jak to się stało? 30 grudnia 1989 r. w Gorlicach odbyło się zebranie oficjalnie dotyczące organizacji kolejnej Watry. Działacze Stowarzyszenia Łemków stanowili zaledwie 10% uczestników; pozostali to działacze UTSK (ta sama data podawana jest jako zebranie założycielskie Zjednoczenia Łemków). W efekcie to ukraińscy działacze przejęli ministerialną dotację na Watrę 1990.

Obecnie Łemkowskiej Watrze w Zdyni honorowo patronowali prezydenci Ukrainy — Kuczma (2005), Juszczenko (2007), Janukowycz (2012) — oraz ministrowie spraw zagranicznych tego kraju. Przy scenie powiewają trzy flagi: Polski, Unii Europejskiej i… Ukrainy. Brakuje jednej — łemkowskiej.

20260717_124104m

[Flagi na Watrze w 2026 roku, fotografia z archiwum autora]

"Ukraiński" cennik

Wymowny jest też cennik: bilet dzienny kosztuje 100 zł, karnet dwudniowy 120 zł, ale obywatele Ukrainy wchodzą bezpłatnie za okazaniem dokumentu. Nie oceniam tu pojedynczych ludzi, raczej pytam się o konstrukcję cennika i intencje. Gdy organizator progiem cenowym premiuje jedną narodowość, sam kształtuje, kto wypełni plac. A potem ta widownia staje się „dowodem” na bliski związek Łemków z Ukraińcami i potwierdzeniem, że to impreza ukraińska.

Symbolem symboli stała się funkcja Starosty — honorowego „gospodarza” Watry. W 2025 r. powierzono ją Stepanowi Barnie, ukraińskiemu oficerowi i byłemu gubernatorowi obwodu tarnopolskiego, służącemu w brygadzie o imieniu „Edelweiss”. Szarotka (Edelweiss) była godłem strzelców górskich Wehrmachtu, a wehrmachtowska 1. Dywizja Górska „Edelweiss” ma na koncie zbrodnie wojenne. Symbol bywa niewinny tam, gdzie nie ma pamięci, ale na Łemkowszczyźnie, w cieniu Akcji „Wisła”, honorowy gospodarz łemkowskiego święta w mundurze z taką nazwą to co najmniej brak wyczucia. Czy może jednak celowe działanie? To nie jest zarzut wobec żołnierza, obywatela Ukrainy, tylko pytanie do tych, którzy go tam zaprosili i w ten sposób uhonorowali.

W 2026 r., na 44. Watrze pod hasłem „Nie ma jak w domu”, łemkowski radny trafił z tego „domu” do szpitala raniony nożem przez pijanego uczestnika. Sama bandycka napaść, choć godna potępienia, nie jest tu w sumie istotna. Istotne jest to, że na własnym święcie Łemko czuje się gościem i to często niechcianym.

 

"Stalin wymyślił, że będziemy Ukraińcami"

Te słowa wypowiedział w 2020 r. Damian Trochanowski, przedstawiciel Łemków w sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Bogdan Gambal, założyciel radia lem.fm i wieloletni prezes Ruskiej Bursy, mówił wprost: „Finansowane są projekty organizacji, których działania są antyłemkowskie — ukrainizują. Fundusze przydzielone na mniejszość łemkowską mają służyć jej rozwojowi, a nie jej wynarodawianiu”.

To nie są słowa polskich nacjonalistów. To głos samych Łemków. Pisał o tym niedawno na łamach „Newsweeka” łemkowski publicysta:

„Jestem Łemkiem z dziada pradziada. W moim domu mówi się po łemkowsku […]. We wszystkich łemkowskich źródłach przewija się to, że Łemkowie nie są częścią narodu ukraińskiego. Dlaczego więc Kijów znów chce z Łemków zrobić Ukraińców?”.

Ten sam autor pytał wiosną 2026 r. Ambasadę Ukrainy, czy oficjalnym stanowiskiem Kijowa jest, że Łemkowie to część narodu ukraińskiego i czy Ukraina uznaje Łemkowynę za etnicznie swoją. Do dziś nie dostał odpowiedzi. Za to w rocznicę Akcji „Wisła” ambasada napisała na platformie X, że wysiedlono wówczas „ludność ukraińską” z Łemkowszczyzny, Chełmszczyzny, Nadsania i Podlasia.

 

Ukraińska historiografia potwierdza odrębność Łemków

Paradoksalnie najlepszych argumentów na rzecz odrębności Łemków dostarczają sami ukraińscy historycy, choć czynią to nieświadomie. Ołena Arkusza z Instytutu Ukrainoznawstwa NAN Ukrainy we Lwowie opublikowała obszerny artykuł o galicyjskich Rusinach „między ukraińskim a wszechruskim wariantem tożsamości”. Pisany z perspektywy ukrainocentrycznej, zawiera zdumiewające fragmenty.

Arkusza cytuje Mychajła Hruszewskiego — uważanego za ojca nowoczesnej historiografii ukraińskiej, który już w 1906 r. ostrzegał, że Rusini i Ukraińcy mogą się rozejść „za jakieś 20–30 lat […] podobnie jak Serbowie i Chorwaci, dwie części jednego szczepu”. Hruszewski dostrzegał realną możliwość ukształtowania się dwóch odrębnych narodowości. Dokładnie to samo dotyczy Łemków i Karpatorusinów względem Ukraińców.

Autorka przyznaje też, że „projekt ukraiński” zbudowano na „szewczenkowskiej kulturze Ukrainy Naddnieprzańskiej” — a więc nie wyrósł organicznie z tradycji karpackich Rusinów, lecz został im zaszczepiony z zewnątrz. Cytuje nawet aroganckie słowa działacza naddnieprzańskiego Pantełejmona Kulisza: „Nam z Galicji nic […]. Jak my zrobimy, tak i będzie”. Zgodnie z teorią, którą sama Arkusza przytacza (Benedict Anderson), narody są „wspólnotami wyobrażonymi”, konstruowanymi przez elity. Jeśli tak, to „projekt ukraiński” nie jest jedynym możliwym rezultatem. Równie dobrze mógł powstać i faktycznie powstał „projekt karpatorusiński”.

 

Międzynarodowe uznanie odrębności

Że Łemkowie i Karpatorusini stanowią odrębny naród, świadczą nie tylko argumenty historyczne. Język rusiński jest uznawany za odrębny (nie za dialekt ukraińskiego) przez Radę Europy w ramach Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych; Kartę z uwzględnieniem rusińskiego ratyfikowały m.in. Słowacja i Serbia. W Polsce, na Słowacji, w Serbii, na Węgrzech, w Czechach i Chorwacji Rusini/Łemkowie są uznawani za odrębną mniejszość — nie za część mniejszości ukraińskiej. Znamienne: ukraińska narracja o „łemkach-Ukraińcach” jest aktywna przede wszystkim wobec Łemków w Polsce. Wobec tych na Słowacji czy Węgrzech to już nie wybrzmiewa tak głośno.

 

Pieniądze polskiego podatnika na ukrainizację

Informacja o wsparciu festiwalu Watra w Zdyni ze środków MSWiA oraz MKiDN

W 2017 r. MSWiA przeznaczyło na działalność kulturalną mniejszości łemkowskiej ponad 1,4 miliona złotych, w 2018 r. — blisko 1,3 miliona. Kto je dostaje? Między innymi Zjednoczenie Łemków — organizacja, która oficjalnie jest „członkiem wspierającym Związku Ukraińców w Polsce” i prowadzi punkty nauczania języka ukraińskiego, nie łemkowskiego.

Rozumiecie paradoks? Polskie państwo finansuje podmiot, który neguje odrębność Łemków, uczy dzieci języka ukraińskiego zamiast łemkowskiego i organizuje imprezy z ukraińskimi politykami w roli gości honorowych. Dla porównania: radio lem.fm, nadające całą dobę po łemkowsku, działa dzięki dotacji MSWiA w wysokości ok. 300 tys. zł rocznie — to mniej, niż TVP wydaje na „Teleexpress” w jeden tydzień.

Do tego dochodzi skandal urzędniczy. W Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych jako współprzewodniczący zasiada Grzegorz Kuprianowicz, zadeklarowany Ukrainiec, który — zgodnie z oświadczeniem Stowarzyszenia Łemków z 29 lipca 2025 r. — „utracił zaufanie” mniejszości łemkowskiej. Powód? Nazwał łemkowski zapis nazwy wsi Zdynia „dialektem łemkowskim”, w domyśle traktując łemkowski jako gwarę ukraińskiego. Dla Łemków to jawna negacja ich istnienia. Reakcji MSWiA jak nie było tak nie ma.

 

Dlaczego powinno to obchodzić każdego Polaka

Można powiedzieć: „Co nas obchodzą Łemkowie i ich relacje z Ukraińcami?”. Trzynaście tysięcy osób nie stanowi interesującego elektoratu. A jednak jest to ważna sprawa polska z czterech powodów.

  • Po pierwsze precedens. Jeśli pozwolimy, by jedna mniejszość etniczna była wchłaniana przez inną wbrew woli zainteresowanych, otwieramy furtkę do podobnych działań wobec Ślązaków, Kaszubów czy Górali.
  • Po drugie suwerenność. Ukraińskie roszczenia terytorialne do polskich ziem to nie teoria spiskowa. W 2022 r. minister Dmytro Kuleba pokazał sekretarzowi stanu USA Antony’emu Blinkenowi mapę z ukraińskim Przemyślem i Chełmem. Hymn ukraiński mówi o „boju krwawym od Sanu do Donu” — a nad Sanem leżą m.in. Przemyśl, Sanok i Jarosław. Ukrainizacja Łemków jest elementem szerszej logiki: jeśli Łemkowie są „Ukraińcami”, to Łemkowszczyzna jest „ukraińską ziemią”, a Łemkowszczyzna to Beskidy,czyli rdzenna Polska. Tu natomiast historia mówi coś dokładnie odwrotnego niż aktywiści pokroju Bogdana Huka, którzy nazywają łemkowskie wsie „rdzennie ukraińskimi”. Te miejscowości lokowano między XIII a XVI wiekiem na prawie wołoskim, w ramach kolonizacji wołoskiej — osadnictwa pasterzy wędrujących łukiem Karpat od południa, osadzanych przez polskich królów. To osadnictwo wołosko-ruskie, nie „ukraińska ekspansja”. Nazwać dziś taką wieś „rdzennie ukraińską” to podwójny błąd: etniczny i anachroniczny, bo w XV wieku nie istniała ani Ukraina, ani „naród ukraiński”. To już nie jest opowieść o historii., tylko współczesne roszczenie przebrane za historię.
  • Po trzecie sprawiedliwość. Łemkowie przetrwali Talerhof, gdzie Austriacy mordowali ich za „moskalofilstwo”, przetrwali Akcję „Wisła”, przetrwali 45 lat komunistycznej ukrainizacji. Zasługują na to, by polskie państwo stanęło po ich stronie i wywiązało się z ustawowych obowiązków ochrony tej mniejszości.
  • Po czwarte porządek prawny. Ustawa z 2005 r. wyraźnie uznaje Łemków za odrębną mniejszość etniczną, nie za podgrupę mniejszości ukraińskiej. Przyzwalanie na ukrainizację Łemków przy użyciu polskich środków publicznych jest de facto łamaniem ducha tej ustawy i podporządkowywaniem polskiego prawodawstwa interesom obcego państwa.

 


Co można zrobić

Rozwiązania nie wymagają rewolucji, tylko konsekwencji. Po pierwsze zmienić zasady finansowania: dotacje MSWiA na mniejszość łemkowską powinny trafiać do organizacji, które faktycznie reprezentują Łemków jako odrębną grupę, a podmioty negujące tę odrębność niech ubiegają się o środki z puli ukraińskiej. Po drugie wspierać media łemkowskie, takie jak lem.fm i Ruska Bursa (działająca od 1908 r.) jest to realne wsparcie przy śmiesznym koszcie. Po trzecie MSWiA powinien uporządkować relację wewnątrz Komisji Wspólnej. Po czwarte mówić prawdę: przestać udawać, że problemu nie ma. Łemkowie są, są odrębni, nie są Ukraińcami i mają prawo o tym mówić.

 

Polska w obronie mniejszości

Łemkowie to trzynaście tysięcy polskich obywateli, którzy proszą o jedno: by pozwolono im być sobą. Stowarzyszenie Ruska Bursa działa od 1908 r., radio lem.fm nadaje od 2011 r., a Stowarzyszenie Łemków organizuje „Watrę na Obczyźnie” w Michałowie — prawdziwą łemkowską watrę, bez ukraińskich flag i ukraińskich prezydentów. Ci ludzie walczą, ale potrzebują, byśmy stanęli obok nich.

Bo jeśli pozwolimy, by Stalin wygrał po śmierci — by komunistyczne dekrety o „ukraińskości” Łemków stały się rzeczywistością — przegramy coś więcej niż bitwę o jedną mniejszość. Przegramy ideę Polski jako kraju, który broni słabszych. Łemkowie nie są „niedokończonymi Ukraińcami” ani „ofiarami błędnej świadomości”. Są odrębnym narodem, który ma prawo do własnej tożsamości — tak jak Chorwaci nie są „katolickimi Serbami”, a Luksemburczycy „małymi Niemcami”. Na to nie możemy sobie pozwolić.

 

Wybrana bibliografia i źródła

  1. Portal lem.fm — „Historia Łemkowskiej Watry”, „Łemkowie są”, „Wnuki Stalina”, „Zjednoczenie Łemków ukrainizuje i manipuluje”.
  2. „Jestem Łemkiem. Ukraińcy próbują odebrać nam tożsamość”, Newsweek (2026) — m.in. wypowiedź ambasadora W. Bodnara i wpis Ambasady Ukrainy ws. Akcji „Wisła”.
  3. Relacje z 44. Łemkowskiej Watry i ataku nożem (16–19.07.2026): TVN24, rp.pl, gorlice24.pl, Interia, Fakt.pl.
  4. watrazdynia.pl — informacje organizacyjne i cennik 44. Łemkowskiej Watry.
  5. Kresy.pl — „Stowarzyszenie Łemków ogłasza, że nie może być reprezentowane przez Ukraińca” (29.07.2025).
  6. Arkusza O., „Rusini galicyjscy drugiej połowy XIX – początku XX wieku…”, „Prace Historyczne” (UJ).
  7. Hruszewski M., „Galicja i Ukraina”, [w:] Twory u 50 t., t. 1, Lwów 2002.
  8. Kryciński S., „Łemkowszczyzna nieutracona”, Wyd. Libra, Warszawa 2016.
  9. Hasła: „Kolonizacja wołoska”, „Prawo wołoskie”, „Akcja «Wisła»”, „Łemkowie” — Wikipedia; Res Historica (UMCS) — osadnictwo na prawie wołoskim.
  10. Europejska Karta Języków Regionalnych lub Mniejszościowych — Rada Europy (1992); GUS — Narodowy Spis Powszechny 2021.
  11. Sejm RP — interpelacja ws. sytuacji mniejszości łemkowskiej; dzieje.pl (PAP) — komisja sejmowa (2018).
Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.07.2026 19:30