Obrońca Mariupola odpowiada prezydentowi Korei Płd. „Powinien dobrze przemyśleć, do kogo mówi”

- Bohdan Krotevych ostro odpowiedział prezydentowi Korei Południowej, stwierdzając, że Lee Jae-myung „nie jest w pozycji, by grozić komukolwiek, zwłaszcza prezydentowi Ukrainy”. Krotevych odnosił się do zapowiedzi Lee, że Seul może podjąć „dodatkowe środki”, jeśli Ukraina nie przeprosi. Południowokoreański prezydent nie sprecyzował, jakie działania miał na myśli.
- Seul twierdzi, że Ukraina złamała uzgodnienia dotyczące poufności transferu i domaga się wyjaśnień oraz przeprosin. Kijów zaprzecza istnieniu takiego porozumienia, ale południowokoreański wywiad utrzymuje, że to Ukraina jako pierwsza poprosiła o zachowanie operacji w tajemnicy.
- Krotevych ostrzegł Seul przed pogarszaniem relacji z Ukrainą, argumentując, że w razie przyszłego konfliktu z Koreą Północną Ukraina może okazać się jednym z ważnych realnych sojuszników Korei Południowej.
Krotevych przekonuje, że prezydent Korei Południowej Lee Jae-myung nie powinien kierować gróźb pod adresem ukraińskiego przywódcy. Jego zdaniem doświadczenia Ukrainy pokazują również, jak duże znaczenie w sytuacji zagrożenia mają realne sojusze.
Prezydent Korei Południowej nie jest w pozycji, by grozić komukolwiek, zwłaszcza prezydentowi Ukrainy
- oświadczył.
Były ukraiński dowódca stwierdził następnie, że Lee powinien ostrożniej dobierać słowa kierowane pod adresem Zełenskiego. Zasugerował, że w przypadku przyszłego konfliktu na Półwyspie Koreańskim Ukraina może okazać się dla Seulu wartościowym partnerem.
Więc bez urazy, ale prezydent Korei Południowej powinien dobrze przemyśleć, do kogo mówi i co mówi. Ukraina może pewnego dnia okazać się jednym z nielicznych prawdziwych sojuszników Korei Południowej, jeśli ten kraj zostanie zaatakowany
– napisał Krotevych w mediach społecznościowych.
O co pokłóciły się Korea Południowa i Ukraina?
Źródłem obecnego sporu jest wystąpienie Wołodymyra Zełenskiego podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ 23 września. Ukraiński prezydent ujawnił wówczas, że dwóch północnokoreańskich żołnierzy, którzy trafili do ukraińskiej niewoli, zostało przekazanych Korei Południowej.
Żołnierze zostali schwytani przez siły ukraińskie na początku 2025 roku po wysłaniu oddziałów Korei Północnej do Rosji. Według dostępnych informacji obaj wyrażali chęć wyjazdu do Korei Południowej. W lipcu 2026 roku Lee Jae-myung i Zełenski uzgodnili, że kwestia północnokoreańskich jeńców będzie rozwiązywana z uwzględnieniem względów humanitarnych oraz ich własnej woli.
Problemem okazało się publiczne ujawnienie samego transferu.
Seul twierdzi, że obie strony uzgodniły zachowanie sprawy w tajemnicy. Prezydent Lee argumentował, że poufność była potrzebna m.in. ze względu na możliwe konsekwencje dla rodzin żołnierzy pozostających w Korei Północnej. Korea Południowa zażądała od Ukrainy oficjalnego wyjaśnienia i przeprosin.
Kijów przedstawia inną wersję wydarzeń. Strona ukraińska zaprzeczyła, że istniało porozumienie nakazujące utrzymywanie transferu w tajemnicy. W efekcie między oboma państwami powstał otwarty spór dotyczący tego, co rzeczywiście wcześniej uzgodniono.
Stanowisko Seulu zostało później dodatkowo wzmocnione przez południowokoreańską Narodową Służbę Wywiadu. NIS poinformowała parlamentarzystów, że to Ukraina jako pierwsza miała zwrócić się o zachowanie transferu w ścisłej tajemnicy. Według najnowszych informacji strona południowokoreańska twierdzi również, że dysponuje dokumentami potwierdzającymi uzgodnienia dotyczące poufności. Ukraina nadal określa sprawę jako nieporozumienie dyplomatyczne.
Co konkretnie powiedział Lee?
Lee zarzucił Kijowowi złamanie uzgodnień dotyczących poufności transferu dwóch północnokoreańskich jeńców, a następnie zaprzeczanie, że takie ustalenia w ogóle istniały.
Jeśli nadal będą odmawiać uznania faktów i publicznych przeprosin, podejmiemy dalsze kroki
– oświadczył południowokoreański przywódca, dodając, że sprawa dotyczy „godności narodu i państwa”.
Lee nie sprecyzował, na czym miałyby polegać zapowiedziane działania. Właśnie tę zapowiedź Krotevych odebrał jako groźbę skierowaną pod adresem Ukrainy i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
Krotevych: prawdziwych sojuszników poznaje się w kryzysie
Krotevych odniósł się do sporu z perspektywy ukraińskich doświadczeń po rosyjskiej inwazji. Podkreślił znaczenie państw, które w momencie konfliktu są gotowe udzielić rzeczywistego wsparcia.
W kryzysie najważniejsze jest posiadanie autentycznych sojuszników, którzy naprawdę będą przy tobie stać
- stwierdził.
Krotevych ma za sobą doświadczenie bojowe z obrony Mariupola. Był szefem sztabu brygady Azow, trafił do rosyjskiej niewoli, a po uwolnieniu wrócił do służby. Odszedł z niej w 2025 roku.
Nie jest to również pierwszy raz, kiedy Krotevych publicznie wypowiada się o bezpieczeństwie Korei Południowej. Już w październiku 2024 roku, gdy pojawiły się informacje o wysłaniu północnokoreańskich żołnierzy do Rosji, zwracał uwagę na strategiczne konsekwencje współpracy Moskwy z Pjongjangiem dla Seulu.
Korea Północna łączy interesy Kijowa i Seulu
Mimo obecnego sporu Ukraina i Korea Południowa mają istotny wspólny interes związany z rosnącą współpracą wojskową Rosji i Korei Północnej.
Dla Ukrainy północnokoreańskie zaangażowanie oznacza bezpośrednie wsparcie rosyjskiego wysiłku wojennego. Dla Seulu szczególnie istotne są informacje o doświadczeniu bojowym zdobywanym przez północnokoreańskich żołnierzy oraz technologiach, które Pjongjang może otrzymywać od Moskwy. Południowokoreański wywiad informował ostatnio, że Rosja przekazuje Korei Północnej technologie wojskowe, choć według jego oceny nie chodzi o najbardziej zaawansowane systemy.
Jednocześnie Korea Południowa wspiera Ukrainę pomocą humanitarną i sankcjami wobec Rosji, ale dotychczas nie zdecydowała się na bezpośrednie dostawy uzbrojenia dla Kijowa.
Właśnie na tym tle należy odczytywać słowa Krotevycha. Były ukraiński dowódca przekonuje, że mimo obecnych napięć interesy bezpieczeństwa obu państw mogą w przyszłości ponownie je do siebie zbliżyć. Jego wypowiedź pozostaje jednak osobistym stanowiskiem byłego wojskowego, a nie oficjalną odpowiedzią władz Ukrainy na działania Seulu.
Komentarze
Fatalne wieści dla Zełenskiego. 72 proc. Ukraińców obwinia go o korupcję jego otoczenia

Burza na linii Kijów–Seul. Korea Południowa żąda przeprosin, padły słowa o wstrzymaniu pomocy

Bosak po tragedii w Jarosławiu: "Wpuszcza się każdego, kto chce wjechać"

Zełenski wzywa KE do szybszej wypłaty pieniędzy. Chodzi o miliardy euro

USA uruchamiają 400 mln dolarów dla Ukrainy. Bez rakiet do systemu Patriot







