Szukaj
Konto

Katolickie szkoły w Hamburgu mają edukować seksualnie sześciolatków. Rodzice protestują

Szkoła katolicka St. Marien w Hamburgu
Źródło: Wikipedia | Autor: Minderbinder | Licencja: CC BY-SA 4,0 | Szkoła katolicka St. Marien w Hamburgu
Od roku szkolnego 2026/27 w 15 katolickich szkołach arcybiskupstwa Hamburga wdrażane jest nowe ramowe podejście do edukacji seksualnej. Dokument „Męskie, żeńskie, różnorodne” przewiduje omawianie zagadnień związanych z seksualnością, rodziną, orientacją seksualną i tożsamością płciową na różnych etapach edukacji. Program wywołał zdecydowany sprzeciw części rodziców, którzy zwrócili się w tej sprawie do Watykanu.
Co musisz wiedzieć:
  • W 15 katolickich szkołach arcybiskupstwa Hamburga wdrażane jest nowe ramowe podejście do edukacji seksualnej. Dokument zakłada m.in. omawianie różnorodności orientacji seksualnych i tożsamości płciowych oraz prowadzenie edukacji seksualnej w sposób interdyscyplinarny.

  • Program spotkał się ze sprzeciwem części rodziców. Zarzucają oni arcybiskupstwu m.in. odejście od katolickiego rozumienia płci, małżeństwa i rodziny oraz zbyt wczesne wprowadzanie dzieci w tematykę seksualności. Arcybiskupstwo przedstawia natomiast program jako element nowoczesnej, dostosowanej do wieku edukacji oraz profilaktyki przemocy seksualnej.

  • Sprawa trafiła do Watykanu. Dykasteria ds. Kultury i Edukacji wskazała rodzicom, że w kwestii wytycznych dotyczących wychowania seksualnego aktualne pozostaje stanowisko zawarte w watykańskim dokumencie „Mężczyzną i kobietą stworzył ich” z 2019 r.

 

„Słowo Adam nie jest pojęciem” opisującym określoną płeć, lecz „stan człowieka jako ziemianina / istoty ziemskiej”. Słowo Ewa też nie opisuje określonej płci - „w micie o stworzeniu świata” stanowi jedynie „wyjaśnienie przyczyny ówczesnego stanu”.

– Takie jest stanowisko arcybiskupstwa Hamburga, wyrażone w dokumencie „Męskie, żeńskie, różnorodne – Koncepcja ramowa edukacji seksualnej w szkołach katolickich na terenie arcybiskupstwa w Hamburgu”.

 

Nowy program w 15 katolickich szkołach Hamburga

Dzieci w Niemczech nie da się już ukryć przed „postępową” edukacją seksualną, czyli deprawacyjną wczesną seksualizacją nawet w prywatnych szkołach katolickich. Przynajmniej – w Hamburgu. Od września tego roku w 15 szkołach prowadzonych przez tamtejsze arcybiskupstwo edukacji seksualnej uczy się zgodnie z koncepcjami „pedagogiki seksualnej różnorodności” – od pierwszej klasy, którą dzieci rozpoczynają tu jako sześciolatki. I w formule interdyscyplinarnej. Kwestie seksualne będą więc omawiane m.in. na niemieckim, angielskim, zajęciach praktyczno-technicznych, plastyce, muzyce, WF, lekcjach przyrody, biologii i wiedzy o społeczeństwie. Wytchnienia nie będzie nawet na religii. Wręcz przeciwnie. Jak czytamy w Koncepcji: „Zwłaszcza lekcje religie mogą tu poprzez komunikację wartości – a nie przekazywanie wartości – odegrać istotną rolę i wskazywać na pozycje moralne analizowane z różnej perspektywy”. Referat ds. religii w strukturach arcybiskupstwa, który odpowiada za opracowanie Koncepcji, ma „nadal rozwijać ofertę służącą promowaniu akceptacji różnorodności i wspierać rady pedagogiczne w opracowywaniu i realizacji programów nauczania”.

Lektura tego, co już wypracował, po konsultacjach między innymi z zespołem organizacji Sieciowanie społeczności queer (Queer Vernetzung) w Hamburgu, zadziwia – zwłaszcza w instytucji katolickiej. W Koncepcji czytamy nie tylko o tym, że Adam i Ewa w zasadzie byli bezpłciowymi „istotami ziemskimi”, ale też, że „pojęcie grzechu / grzechu pierworodnego nie będzie już rozumiane w sposób zseksualizowany”, „seksualność jest powszechną energią życiową”, a człowiek jest istotą seksualną od urodzenia. Dlatego, jak dalej napisano, „pozytywne doświadczanie pieszczotliwego dotyku, które niemowlę odczuwa podczas zabiegów pielęgnacyjnych, należy do pierwszych doświadczeń seksualnych”.

 

"Koncepcja" odwołuje się do teorii Uwe Sielerta

Są to treści w zasadzie identyczne z teoriami słynnego pedagoga i sprawcy przemocy seksualnej wobec dzieci, Helmuta Kentlera, oraz jego ucznia – Uwe Sielerta. W kolejnym zdaniu Koncepcji autorzy wprost powołują się na Sielerta, profesora seksuologii i propagatora idei seksualizacji dzieci „od samego początku”:

„Sielert opisuje bardzo szczegółowo, jakie ważne doświadczenia seksualne gromadzi potem małe dziecko podczas badania swojego ciała” i „w jaki sposób dotyka w zabawie inne dziecko w swoim wieku”. Albo: „Seksualność rozumiemy tak, jak zdefiniował ją Uwe Sielert, emerytowany profesor seksuologii na Uniwersytecie Christiana Albrechta w Kilonii – jako

Do postaci Kentlera i Sielerta jeszcze wrócimy. Autorzy Koncepcji stwierdzają też, że:

„Oczywiście szanujemy tradycyjne formy małżeństwa i rodziny i uczymy też o nich podczas w pracy pedagogicznej, jednocześnie jednak świadomie i z szacunkiem angażujemy się na rzecz różnorodności form życia i koncepcji życia w dzisiejszym świecie”.

Jak podkreślają, nie chodzi im też o „tolerancję”, lecz o „akceptację” każdego „niezależnie od jego tożsamości płciowej” czy orientacji seksualnej, którą to akceptację zamierzają „aktywnie promować”. W Koncepcji wskazano na różnorodność orientacji: „aseksualna, biseksualna, homoseksualna, heteroseksualna czy panseksualna” oraz na różnorodność płci: „mężczyzna, kobieta, tożsamość trans, interpłciowość i tożsamość niebinarna”.

 

Sześciolatki mają "decydować o swoim ciele"

Według autorów Koncepcji wprowadzanie podobnych treści ma służyć respektowaniu „nienaruszalnej godności każdego człowieka stworzonego na podobieństwo Boga” oraz „ochronie przed przemocą seksualną”. W tym celu już sześciolatki „niezależnie od tożsamości płciowej i orientacji seksualnej” na lekcjach niemieckiego i religii mają uczyć się akceptacji „dla różnorodnych modeli życia”, a rok później „krytycznie postrzegać przypisywanie ról płciowych i otwierać się na zmianę perspektywy”, „rozróżniać różnorodne konstelacje rodzinne”, a także „dobre i złe tajemnice i decydować o swoim własnym ciele” – to na religii, niemieckim i zajęciach praktyczno-technicznych.

„Nauczyciele będą też analizować z dziećmi i młodzieżą medyczne terminy fachowe, określenia potoczne oraz wulgaryzmy”.

Od 15. roku życia przez cztery semestry młodzież będzie uczyć się m.in. o przepisach prawnych dotyczących tranzycji. Pomocami dydaktycznymi będą m.in. teksty oraz materiały audio i video, a zajęcia będą mieć charakter „interaktywny”.

 

"Uprzedzenia" rodziców

Autorzy Koncepcji przewidzieli, że edukacja seksualna zgodnie z założeniami „pedagogiki seksualnej różnorodności” może zostać odrzucona przez część rodziców. W związku z tym szkolą nauczycieli i przygotowują ich do rozmów z rodzicami, którzy „z powodu uprzedzeń i niepewności odrzucają określone treści nowoczesnej edukacji seksualnej”.

Intuicja nie zawiodła Referatu ds. religii. W lutym ponad 200 rodziców, pedagogów, lekarzy i prawników zawiązało inicjatywę Sieć rodziców na rzecz ochrony dzieci i prewencji (Elternnetzwerk Kinderschutz) i wystosowało swój sprzeciw. Zwracają w nim uwagę m.in. na fakt, że Koncepcja zajmuje się przede wszystkim tematyką gender, a także dyskryminuje, rozmywa i fałszuje katolicki obraz seksualności, małżeństwa i rodziny. Wskazują na „celową seksualizację dzieci i młodzieży” oraz „aktywne propagowanie treści ideologicznych” dotyczących seksualności. Podkreślają, że Koncepcję opracowano i przyjęto bez mandatu, udziału ani zgody rodziców, a wszelkie próby dialogu z arcybiskupstwem kończyły się niepowodzeniem – rodziców poinformowano krótko, że Koncepcja stanowi element „reformatorskiego procesu Drogi Synodalnej”. W takim wykluczeniu widzą wyraźne naruszenie swoich religijnych i rodzicielskich praw konstytucyjnych. Zwracają uwagę, że – wbrew nauce katolickiej i ich prawom – treści, których nie akceptują, są „forsowane w całej rozciągłości”, a zamiast rozmowy z nimi nauczycielom organizuje się szkolenia z odpierania wszelkiej krytyki rodzicielskiej poprzez odgrywanie „zabaw z podziałem na role”.

Oburza ich, że w Koncepcji w formie komiksu przedstawia się krytycznych rodziców jako „nieświadomych i lękowo-nietolerancyjnych odszczepieńców”. Ich sprzeciw budzi także fakt, że edukacji seksualnej poza pedagogami w szkole uczyć mają podmioty zewnętrzne – obawiają się, że będą to edukatorzy związani z „ruchem LGBTQI+, których celów nie podzielamy i których słynnego aktywizmu na rzecz zmiany płci nie pochwalamy w odniesieniu do naszych dzieci”. Są zdania, że Koncepcja służy nie rzetelnemu przekazywaniu wiedzy, ale transaktywistycznym celom pozaszkolnych aktywistów, których źródła finansowania i motywacje są im nieznane. Argumentują także, że oni – rodzice – nie próbują „wpływać na światopogląd tych grup, ale zostawiają je po prostu w spokoju”: „Jesteśmy więc dalecy od nawracania członków organizacji lobbingowych wymienionych w Koncepcji arcybiskupstwa” na katolicyzm lub rezygnację z ich „niebinarnych idei tożsamościowych. I tego samego żądamy vice versa”. Stwierdzają, że „niezgodność tekstu (Koncepcji) z nauką katolicką jest pod wieloma względami tak ewidentna, że można przypuszczać, iż autorzy nie reprezentują tu spraw Kościoła katolickiego, lecz inne interesy”.

 

Uwe Sielert i Helmut Kentler

Wróćmy na moment do Uwe Sielerta, profesora seksuologii z Kilonii, wielokrotnie przywołanego w Koncepcji, oraz – Helmuta Kentlera. Jak słusznie alarmują protestujący rodzice, edukacja seksualna w duchu Sielerta wywodzi się bezpośrednio z „emancypacyjnej pedagogiki seksualnej” – zestawu przekonań Helmuta Kentlera, sprawcy przemocy seksualnej wobec dzieci i postaci kluczowej dla działania siatki pedofilskiej w gronie ekspertów, praktyków, i naukowców – reformatorów pedagogiki w Niemczech Zachodnich, autora „eksperymentu” polegającego na przekazywaniu bezdomnych dzieci w pieczę pedofilom po wyrokach, który trwał w Berlinie przez trzydzieści lat. Już Kentler „ustalił”, że seksualność jest energią życiową, którą należy stymulować w każdym wieku. Twierdził też, jakoby dobrowolny seks między dorosłymi i dziećmi mógł być dla tych ostatnich korzystny.

Uwe Sielert – najważniejszy uczeń Kentlera, którego określał on mianem „przyjaciela bliskiego mu jak ojciec” szeroko czerpał z „nauk” swojego mistrza i rozwinął je w koncept „pedagogiki seksualnej różnorodności”. Jest też autorem quasi-pornograficznej książeczki dla dzieci Pokaż no więcej (Zeig mal mehr). O podejściu Sielerta do dzieci świadczy choćby treść tej pozycji – opisane i przedstawione na rysunkach czynności seksualne między małymi dziećmi. Protestujący rodzice podkreślają, że „legitymizuje ona fantazje pedofilskie, bagatelizuje naruszenia granic w sferze seksualnej i opakowuje realne formy wykorzystywania dzieci w rzekomą . W innej książeczce swojego autorstwa, Lisa und Jan dla czterolatków Sielert napisał m.in., że „należy nieco świadomiej i bardziej otwarcie zachęcać dziewczynki” do masturbacji (krótki opis bulwersujących treści i pełny cytat znajdują się we fragmencie mojej książki Szatan z Dworca ZOO) pod artykułem.

 

Skarga rodziców do Watykanu

Jak zwracają uwagę protestujący rodzice, „propagowanie rozwijania . Przestrzegają też, że temu samemu może służyć łamanie w dzieciach naturalnego wstydu i granic z nim związanych. Rodzice żądają od arcybiskupstwa „natychmiastowego wycofania Koncepcji ramowej w obecnym kształcie” i zaznaczają, że jeśli z programów nauczania edukacji seksualnej nie zniknie nazwisko Uwe Sielerta oraz faktyczne odniesienia do jego „nauk”, rozważą wystąpienie na drogę sądową.

Tymczasem wystosowali skargę do Watykanu. W lipcu Dykasteria ds. Nauki i Edukacji potwierdziła, że podstawę katolickiego wychowania seksualnego nadal stanowi dokument Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej z 2019 roku: „Mężczyzną i kobietą ich stworzył”, w którym Watykan odrzuca rozdzielenie płci biologicznej od społecznej i podkreśla wiodącą rolę rodziców w wychowaniu dzieci.

W ocenie rodziców arcybiskup Hamburga Stefan Heße ignoruje stanowisko Watykanu, nie wycofał się bowiem ze swojej Koncepcji. Według doniesień medialnych nie odpowiedział też na ponowny apel rodziców tej sprawie. Mieli też nie otrzymać odpowiedzi na 450 maili, jakie wysłali do nauczycieli z prośbą o niewdrażanie Koncepcji w tej postaci. Podobny apel wystosowali do arcybiskupstwa absolwenci jednej ze szkół katolickich w Hamburgu. Także oni zwrócili szczególną uwagę na kwestię wczesnej seksualizacji dzieci. Również ich protest pozostał bez skutku. Bez odpowiedzi arcybiskupa Heße pozostało też zapytanie dziennika „Tagespost”.

 

Jakie możliwości mają protestujący rodzice?

A co mają teraz zrobić protestujący rodzice? Ta garstka spośród zapewne kilku czy kilkunastu tysięcy, których dzieci sprawa dotyczy? Mogliby przenieść dzieci do innej szkoły, tylko że… w innych szkołach „pedagogika seksualnej różnorodności” to od dawna powszechny standard. A edukacja domowa jest w Niemczech… nielegalna. Zgodnie z prawem dzieci podlegają bowiem obowiązkowi szkolnemu, nie zaś obowiązkowi nauki – jak w Polsce.

Na razie rodzice zwrócili się z apelem do katolików w Niemczech, w którym proszą o wsparcie.

[Autor, Anonimowy Dyplomata jest autentycznym dyplomatą pragnącym zachować anonimowość ze względów osobistych i zawodowych, wcześniej wiele lat pracującym w Niemczech. Tożsamość autora jest znana Redakcji]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Jakie jest stanowisko arcybiskupstwa?", "Co dokładnie odpowiedział Watykan?" i śródtytuły od Redakcji]

 

Jakie jest stanowisko arcybiskupstwa?

Arcybiskupstwo Hamburga odrzuca zarzuty rodziców wobec programu. Wikariusz generalny o. Sascha-Philipp Geißler przekonuje, że dokument ma charakter pedagogiczny, nie rości sobie prawa do stanowienia nauczania Kościoła i – według arcybiskupstwa – nie stoi z nim w sprzeczności. Jego celem ma być „współczesna, uwzględniająca realia życia naszych szkół i wrażliwa na dyskryminację edukacja seksualna oparta na chrześcijańskim obrazie człowieka”. Geißler zapewnia również, że program nie podważa wychowawczej roli rodziców.

W wewnętrznym mailu wikariusz generalny zarzucił jednocześnie inicjatywie Elternnetzwerk Kinderschutz prowadzenie „kampanii” przeciwko arcybiskupstwu i próbę wywoływania niepewności oraz niepokoju w społecznościach szkolnych. Według niego zdecydowana większość rodziców i pracowników szkół przyjęła program pozytywnie. Pracownikom arcybiskupstwa zalecił natomiast, aby na apele inicjatywy „nie odpowiadać ani nie wdawać się w debaty”. Protestujący rodzice odrzucają te zarzuty i twierdzą, że ich konkretne zastrzeżenia nie doczekały się merytorycznej odpowiedzi.

 

Co dokładnie odpowiedział Watykan?

Watykańska Dykasteria ds. Kultury i Edukacji odpowiedziała protestującym rodzicom pismem z 6 lipca 2026 roku. Wskazała, że w kwestii wytycznych dotyczących wychowania seksualnego stanowisko Kościoła pozostaje zawarte w dokumencie „Mężczyzną i kobietą stworzył ich. Z myślą o drodze dialogu na temat kwestii gender w edukacji”, opublikowanym w 2019 roku przez Kongregację ds. Edukacji Katolickiej. Dykasteria podziękowała również rodzicom za ich „zaangażowanie w służbie katolickiego wychowania”. Watykan nie stwierdził jednak w tej odpowiedzi wprost, że hamburski program ma zostać wycofany – taki wniosek formułują protestujący rodzice, wskazując na ich zdaniem zasadnicze sprzeczności między oboma dokumentami.

 

Fragment książki "Szatan z Dworca Zoo"

Więcej informacji m.in. o Helmucie Kentlerze, Uwe Sielercie oraz edukacji seksualnej w Niemczech znajdą Państwo w mojej fabularno-faktograficznej książce Szatan z Dworca Zoo (zakup możliwy TUTAJ). Poniżej jej krótki fragment dot. Uwe Sielerta:

„Dzisiaj nurtem dominującym w edukacji seksualnej w Niemczech jest pedagogika seksualnej różnorodności, a jej guru to profesor Uwe Sielert. W 1995 roku wydał książeczkę pod sugestywnym tytułem Zeig mal mehr [Pokaż no więcej] z nagimi zdjęciami dzieci i młodzieży. Była to swego rodzaju druga część „czytanki” autorstwa fotografa Willa McBridge’a, do której wstęp napisał Kentler.

Sielert to także autor ilustrowanej książeczki „Lisa und Jan” dla dzieci od 4. roku życia. Napisał ją wspólnie z innym naukowcem – o którym więcej za chwilę – Frankiem Herrathem. Tu mała Lisa leży w lubieżnej pozie bez majtek z rozdziawionymi nogami, tam dogadza fiutkowi nagiego od pasa Jana. W rozdziale pt. „Co sprawia mi przyjemność?” obok tulenia misia czy mamy stwierdza: „wsadzanie sobie palca w tyłek”. Ilustracja nie pozostawia złudzeń, że robi dokładnie to, o czym mówi. W książce znaleźć można takie złote rady: „Dzieci potrzebują możliwie niecenzurowanych kontaktów intymnych z innymi dziećmi, jeśli mają nie fiksować się na rodzicach. […] Przekazywanie wiedzy, która nie nawiązuje do doświadczenia, pozostaje niezrozumiałe. […] Tak więc na przykład należy nieco świadomiej i bardziej otwarcie zachęcać dziewczynki, żeby pieściły sobie łechtaczkę, by same sobie dawały rozkosz”.

Już od pobieżnej lektury włosy stają dęba na głowie, a za chwilę rodzi się pytanie, jakim cudem autor jest cenionym profesorem, autorytetem „pedagogiki seksualnej różnorodności”, prowadzącym ważny ośrodek naukowy. „Pedagogika seksualnej różnorodności” wywodzi się od „emancypacyjnej pedagogiki” Kentlera, w kombinacji z mainstreamem gender. Sielert był uczniem i przyjacielem Kentlera, podobno bliskim mu „jak ojciec”. Rozwijał jego idee od 1984 roku w grupie badawczej na Uniwersytecie w Dortmundzie, powołanej przez Ritę Süssmuth, również profesor pedagogiki, wówczas federalną minister rodziny. Z grupy tej narodził się Instytut Pedagogiki Seksualnej na Uniwersytecie w Kilonii, dotychczas najważniejsza tego rodzaju instytucja w całym obszarze niemieckojęzycznym, również otwarcie nawiązująca do tradycji Kentlera. Uwe Sielert, obecnie na emeryturze, pozostaje w jego Radzie Naukowej. Pod auspicjami Instytutu w 1998 roku powstało Towarzystwo Pedagogiki Seksualnej. Przez lata prowadził je Uwe Sielert. Towarzystwo od 2008 roku jako jedyne w Niemczech wydaje „certyfikaty jakości” edukatorom seksualnym na terenie niemieckojęzycznym. Na stronie Instytutu, w zakładce „Downloads” można poczytać artykuły naukowe Sielerta („Edukacja seksualna od samego początku”) czy współautora czytanki o Lisie i Janie – Franka Herratha, rozprawiającego się z „zatroskanymi rodzicami” i zarzutami dotyczącymi przedwczesnej seksualizacji dzieci. Ma ona według niego głęboki sens jako środek zapobiegający przemocy, tak twierdzą najbardziej uznane autorytety – to jest obowiązująca narracja.

Wszystko dla dobra dzieci!

Inna autorka i wykładowczyni Instytutu to Ina-Maria Philips, obecnie w jego Radzie Naukowej. W 2000 roku sporządziła broszurę „Ciało, miłość, zabawy w doktora” – poradnik dla rodziców dzieci od 1. do 3. roku życia, wydany przez Federalny Zakład Edukacji Zdrowotnej (…)”.


Źródła treści artykułu:

Źródła treści opisywanych w książce Szatan z Dworca Zoo znajdują się w przypisach w książce.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.10.2026 17:54
Źródło: erzbistum-hamburg.de/ img1.wsimg.com/ Die Tagespost