Szukaj
Konto

Mentorem koordynatora MEN ds. edukacji zdrowotnej był zwolennik legalizacji pedofilii

Minister edukacji Barbara Nowacka podczas spotkania z nauczycielami
Źródło: PAP | Autor: PAP/Tomasz Gzell | Licencja: Licencja PAP | Barbara Nowacka
Komentarzy: 0
Mentorem koordynatora MEN ds. edukacji zdrowotnej prof. Zbigniewa Izdebskiego był nieżyjący już zwolennik legalizacji pedofilii, prof. Andrzej Jaczewski. Sam prof. Izdebski został powołany do Instytutu, którego założyciel prowadził „badania” w postaci gwałtów na dzieciach w wieku od 2 miesięcy do 14. roku życia.
Co musisz wiedzieć:
  • Mentorem koordynatora MEN ds. edukacji zdrowotnej prof. Zbigniewa Izdebskiego był nieżyjący już zwolennik legalizacji pedofilii, prof. Andrzej Jaczewski.
  • Sam prof. Izdebski został powołany do Instytutu, którego założyciel prowadził „badania” w postaci gwałtów na dzieciach w wieku od 2 miesięcy do 14. roku życia.

Koordynatorem zespołu przygotowującego założenia i podstawę programową, prof. Zbigniew Izdebski to pedagog, seksuolog, specjalista w zakresie zdrowia publicznego, doradca rodzinny, kierownik Katedry Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego, koordynator Wydziału Medycznego UW oraz kierownik Katedry Humanizacji Medycyny i Seksuologii Instytutu Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Zielonogórskiego.

 

Jest on znany ze swoich liberalnych poglądów na temat seksualności.

 

Mało kto jednak wie, że promotorem doktoratu prof. Izdebskiego był prof. Andrzej Jaczewski. Sam Izdebski wspomniał o tym w wywiadzie udzielonym portalowi zielolnagóra.naszemiasto.pl.

 

Mój doktorat dotyczył zachowań seksualnych dzieci i młodzieży w Polsce i szczęśliwie został obroniony na Uniwersytecie Warszawskim. Promotorem był prof. Andrzej Jaczewski pediatra i seksuolog

 

- mówił wówczas prof. Izdebski.

 

Kim był prof. Jaczewski?

 

Nieżyjący już prof. Andrzej Jaczewski był seksuologiem, który – o czym pisał m.in. portal stronażycia.pl - opowiadał się za tym, żeby seks dorosłych z dziećmi powyżej 9 roku życia był legalny. Taki postulat zawarł w swojej książce „Seksualność dzieci i młodzieży. Pół wieku badań i refleksji”. Po wybuchu społecznego oburzenia, prof. Jaczewski usiłował wycofać się z zawartych w książce tez. Problem w tym, że podobne opinie wyrażał w portalach zajmujących się psychologią, a także w publikowanych w internecie abstraktach z książki.

 

Prof. Andrzej Jaczewski w opublikowanych przez siebie fragmentach książki stwierdza, że dobrowolne kontakty seksualne dorosłych z dziećmi powyżej lat 9 nie powinny być karalne.

 

Cytowany jest również przez portal psychologia.net.pl

 

Mam pełną świadomość, że to co teraz napiszę będzie budzić sprzeciw, jednakże ważne jest przedstawianie poglądów, które w przyszłości mogą być przyczynkiem do zmian na lepsze"

- pisze prof. Jaczewski w książce pt: "Seksualność dzieci i młodzieży. Pół wieku badań i refleksji".

Cywilizacja judeochrześcijańska przez wieki wpajała głębokie przeświadczenie, że seksualność ludzka jest czymś negatywnym. (...) W tej atmosferze przyjmuje się pogląd, że trzeba każdego kogo można, 'chronić' przed zgubnym następstwem seksu. Należy chronić osoby z niepełnosprawnością (również a może przede wszystkim intelektualnie), ale głównie trzeba chronić dzieci, bowiem im najbardziej zagraża naruszenie ich 'czystości'. Nawet gdyby się okazało, że pewne formy pieszczot czy nawet aktywności erotycznej są dzieciom przyjazne, potrzebne i pożądane - trzeba je zwalczać

- tłumaczy.

W wielu krajach Europy stosunek do zachowań seksualnych, do realizacji potrzeb erotycznych ulega przemianom. Niestety mam wrażenie, że nie mogę tego powiedzieć o Polsce. Przemiany idą w kierunku liberalizacji, racjonalizacji i akceptacji. Na pewno proces ten będzie dotyczyć także niektórych zachowań dziś traktowanych potocznie jako zachowania o charakterze "pedofilnym", np.: czułość i pieszczoty dzieci

- stwierdza.

Czym innym jest kontakt z dzieckiem małym i tu wydaje mi się taką granicą właśnie wiek 8 lat. Zupełnie czym innym jest kontakt seksualny (jakim by nie był) z nastolatkiem w okresie dojrzewania" (...) W tym okresie młodzi ludzie zwykle wiedzą, na czym on polega i najczęściej mają dość odwagi by nie zgadzać się na propozycje, które są im niemiłe. Także trauma, jaka może powstać po kontakcie (nazwijmy go tu jeszcze) z pedofilem może być mniejsza, bowiem wydaje się, że poza przypadkami przestępczych działań (zgwałceń, szantażu) istnieje jakiś stopień przyzwolenia młodego człowieka na daną aktywność

- zauważa. 

 

Prace i Instytut Kinsey'a

 

W 2010 roku prof. Izdebskiego, jako jedynego Polaka, zaproszono do grona badaczy Instytutu Kinsey'a, założonego w roku 1947 na Uniwersytecie Indiana w Stanach Zjednoczonych przez „pioniera badań nad seksualnością” dr. Alfreda C. Kinsey'a.

 

Gwałt na dziecku „metodą badawczą”

 

Alfred C. Kinsey jest ojciem edukacji seksualnej w szkołach i przedszkolach – gdyż zgodnie ze standardami WHO ma ona obejmować również przedszkola. Wprawdzie działał on w latach 40-tych i 50-tych, ale do tej pory tzw. edukacja seksualna opiera się na stworzonej przez niego koncepcji, że dziecko jest istotą seksualną od urodzenia. Kinsey doszedł do tego wniosku na podstawie notatek współpracujących z nim pedofilów, którzy sporządzali je po zgwałceniu swoich ofiar [patrz: J. Reisman, Zbrodnia i nauka. Alfred Kinsey i seksualne eksperymenty na dzieciach, s. 172].

Sam Kinsey zresztą organizował z nimi drastyczne pedofilskie badania na dzieciach. Dawał instrukcje zwyrodnialcom jak mają gwałcić dzieci i badać ich reakcje w czasie używając do tego stopera. Relacje ofiar i świadków przytoczone są m.in. w filmie „Syndrom Kinseya”. Wiele na ten temat pisze również Reisman.

 

W 1977 roku dr J. Reisman, doświadczywszy obojętności wielu zaufanych dorosłych wobec gwałtu dokonanego na jej córce, zaczęła tropić nadużycia seksualne Alfreda Kinseya wobec 2034 dzieci i niemowląt – niektóre z nich miały nawet dwa miesiące – dokonane przez jego „zespół badawczy” w chronionym, dźwiękoszczelnym budynku laboratorium Uniwersytetu Indiana. Wyniki swojego dochodzenia opublikowała w postaci wyżej wymienionej książki, a są to materiały jedynie dla ludzi o mocnych nerwach.

Wiarygodność „badań”

 

Fakt przeprowadzania „badań”, polegających na wykorzystywaniu seksualnym setek dzieci, jest odrażający i zasługuje na kategoryczne i bezdyskusyjne potępienie. Warto dodać, iż wiarygodność owych „badań” jest delikatnie mówiąc problematyczna, jako że Kinsey przytacza informacje o przeżyciach seksualnych dzieci jeszcze na wiele lat przed okresem dojrzewania, zamieszczając tak kuriozalne informacje jak rzekoma zdolność do pełnych przeżyć seksualnych u 4. miesięcznej dziewczynki i 5. miesięcznego chłopca.

 

Edukacja zdrowotna

 

Edukacja zdrowotna, która zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie, weszła do szkół w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy. Nauczana jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII (w wymiarze jednej godziny tygodniowo w każdej z tych klas, przy czym zajęcia w klasie VIII mają być realizowane tylko w pierwszym semestrze) i w szkołach ponadpodstawowych (w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata). Od 1 września, decyzją MEN, ma jednak być obowiązkowa. Proponowana w ramach przedmiotu jest permisywna edukacja seksualna, dokładnie ta opracowana m.in. przez Kinsey'a i jego Instytut, o której część ekspertów i rodziców mówi wprost, że jest to deprawacja i przygotowanie dzieci dla pedofilów.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.04.2026 11:19
Źródło: naukawpolsce.pl, psychologia.net.pl, zielonagóra.naszemiasto.pl