Szukaj
Konto

Reforma edukacji czy ideologiczna rewolucja? Burza wokół zmian w szkołach

Reforma edukacji czy ideologiczna rewolucja? Burza wokół zmian w szkołach
Źródło: pexels.com | Autor: Ali Ahmed Danesh | Licencja: Pexels License | Ławki szkolne, tablica z ogłoszeniami
Komentarzy: 0
„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”, a „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Dlatego nikogo nie może dziwić burzliwa atmosfera wokół nowych szkolnych przedmiotów, które w swoich treściach przemycają „postępowy” światopogląd. Edukacja zdrowotna to najgłośniejszy, ale nie jedyny aspekt reformy MEN, który budzi sprzeciw środowisk oświatowych.
Co musisz wiedzieć:
  • Tekst krytycznie ocenia reformę edukacji „Reforma26”, przedstawiając ją jako ideologicznie motywowaną i szkodliwą dla polskiego systemu oświaty.
  • Autor podkreśla silny sprzeciw części środowisk nauczycielskich, rodziców i organizacji społecznych wobec nowych przedmiotów, zwłaszcza edukacji zdrowotnej.
  • Artykuł formułuje wniosek, że reforma jest przykładem błędnego procesu zmian – wprowadzanego bez dialogu społecznego, kosztem tradycyjnych wartości i jakości kształcenia.

Edukacja zdrowotna stanowi część szerszej reformy – Reformy26. Kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach ogólnopolskiej trasy informacyjnej „Kierunek: Kompas Jutra” prowadzi obecnie spotkania z nauczycielami i dyrektorami szkół, prezentując im nową wizję edukacji. Jaką?

 

Ogromne kontrowersje

Reforma26 rozłożona jest na wiele lat. Zaczęła się już 1 września 2025 roku wraz z wprowadzeniem do szkół edukacji zdrowotnej, która zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie. Nowy przedmiot wywołał ogromne kontrowersje, szczególnie ze względu na treści dotyczące seksualności, które minister Barbara Nowacka określiła niedawno mianem „wiedzy o zdrowiu seksualnym”.

W planie lekcyjnym uczniów ze szkół średnich znalazła się także edukacja obywatelska, która zastąpiła historię i teraźniejszość. Ostatnim elementem – pierwszej fazy reformy – była nowa podstawa programowa wychowania fizycznego. Tutaj pojawiły się obowiązkowe testy sprawnościowe w klasach 1–3, a dla uczniów szkół ponadpodstawowych obligatoryjne ćwiczenia przygotowujące do rekrutacji do służb mundurowych.

To wszystko było dopiero przedpolem, jednym z elementów Kompasu Jutra, który ostatecznie ma zakończyć się nowym egzaminem ośmioklasisty i nową maturą w 2031 i 2032 roku. Pomimo tak dalekosiężnych planów do tej pory nie udało się jednak domknąć pierwszego etapu reformy – edukacja zdrowotna będzie co prawda obowiązkowa, ale moduł dotyczący seksualności już nie. W ocenie Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, tworzonej przez 90 organizacji – nauczycielskich, rodzicielskich, polonijnych, wolnościowych – edukacja zdrowotna i tak powinna trafić do kosza, ponieważ nawet bez modułu dotyczącego seksualności jest to nadal przedmiot antyrodzinny i umożliwiający promowanie genderowej koncepcji płci, zmiany płci oraz środowisk LGBTQ+.

Koalicja wskazała, że edukacja zdrowotna zawiera np. zapis zrównujący małżeństwo ze związkami nieformalnymi:

„Uczeń wyszukuje przepisy prawne dotyczące uprawnień i obowiązków związanych z zawarciem związku małżeńskiego oraz z prawnymi aspektami funkcjonowania związków nieformalnych w Polsce” (Szkoła średnia, dział „Zdrowie społeczne”).

Zwróciła też uwagę na polecenie w tym samym dziale, gdzie nie wymienia się wprost małżeństwa, a decyzję o rozwodzie przedstawia jako równie wartościową co postanowienie o budowie rodziny wielodzietnej:

„Uczeń z szacunkiem formułuje komunikaty dotyczące decyzji innych osób związane z życiem rodzinnym, partnerskim i rodzicielskim, w tym dotyczące decyzji o związku formalnym, nieformalnym, niepozostawaniu w związku, separacji, rozwodzie, rozstaniu, rodzicielstwie, rodzicielstwie adopcyjnym i zastępczym, wielodzietności, bezdzietności, a także rozumie potencjalne skutki wymienionych sytuacji życiowych”.

Z kolei w dziale poświęconym zdrowiu psychicznemu Koalicja przytoczyła fragment, który jako przykłady depresji podaje tylko i wyłącznie sytuacje związane z dzieckiem i macierzyństwem:

„Uczeń omawia potrzeby osób z zaburzeniami psychicznymi występującymi na różnych etapach życia, w szczególności z zaburzeniami odżywiania, zaburzeniami depresyjnymi (np. depresją w ciąży, depresją poporodową), zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi, zaburzeniami psychotycznymi i zaburzeniami neurodegeneracyjnymi”.

 

Fiasko

Jak do tej pory rodzice masowo wypisywali swoje dzieci z edukacji zdrowotnej określanej też mianem „edukacji seksualnej”. Według danych ministerstwa, w zajęciach z tego przedmiotu bierze udział jedynie ok. 30 procent uprawnionych uczniów. Do wypisania dzieci z tego przedmiotu zachęcało w maju 2025 roku Prezydium Konferencji Episkopatu Polski. Kapłani w liście do rodziców wskazali, że edukacja zdrowotna to przedmiot zawierający treści, których celem jest całkowita zmiana postrzegania rodziny i miłości.

„Tematyka seksualności w ramach edukacji zdrowotnej jest oderwana od kontekstu małżeństwa i rodziny. Małżeństwo jest tu tematem prawie nieobecnym, zaś rodzina – rozumiana jako ojciec, matka i dzieci – jest całkowicie zmarginalizowana. Natomiast tam, gdzie jest o niej mowa, przedstawiana jest w negatywnym kontekście, zaś macierzyństwo ukazane jest jako źródło zagrożeń”

– zwrócili uwagę duchowni.

Wyjaśniali ponadto, że nowy przedmiot wprowadza do szkół genderową koncepcję płci, zachęca uczniów do odrzucenia swej kobiecości i męskości, poddaje ich erotyzacji od najmłodszych lat, a aktywność seksualną przedstawia jako wyzwolenie z wszelkich barier, w tym granic wiekowych.

„Za jedyny warunek podjęcia współżycia uznane zostało kryterium świadomej zgody”

– podkreśliło Prezydium KEP.

 

Forum Oświatowe

Sprzeciw wobec edukacji zdrowotnej przybrał też formę zbiórek podpisów, protestów i konferencji. Jedną z nich było Ogólnopolskie Forum Oświatowe zorganizowane 10 stycznia 2026 roku w Warszawie z inicjatywy Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły oraz Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. Wydarzenie, w którym wzięło udział ok. 200 osób, zakończyło się wypracowaniem wspólnego stanowiska „W trosce o przyszłość polskiej szkoły” skierowanego do prezydenta RP, parlamentarzystów, rządu i opinii publicznej. Jego sygnatariuszami było ponad 60 osób z: Ruchu Ochrony Szkoły, Centrum Życia i Rodziny, Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci, Fundacji Odro Iuris, Stowarzyszenia Nauczycieli i Pracowników Oświaty „Nauczyciele dla Wolności”, Polskiego Forum Rodziców czy Stowarzyszenia Pedagogów NATAN.

„Polska szkoła znalazła się w stanie głębokiego kryzysu”

– podkreślili na wstępie uczestnicy Forum.

„Obecna polityka oświatowa państwa, prowadzona bez rzeczywistego dialogu społecznego, wbrew doświadczeniu nauczycieli i ekspertów, pozbawiona rzetelnych badań i analiz skutków, zmierza ku destabilizacji systemu edukacji, degradacji zawodu nauczyciela i systemowemu obniżaniu jakości kształcenia i wychowania”

– stwierdzili.

Poza krytyką edukacji zdrowotnej w stanowisku można przeczytać o narastającym kryzysie kadrowym w oświacie, który – zdaniem sygnatariuszy – objawia się masowymi odejściami z zawodu, a także brakiem chętnych. Forum sprzeciwiło się również ograniczeniu ochrony przedemerytalnej nauczycieli, „represyjnemu systemowi odpowiedzialności zawodowej” i poparło postulat powiązania wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw.
Sygnatariusze wyrazili szczególny sprzeciw wobec nowej formuły podstaw programowych.

„Daleko idące zmiany wprowadzane są pod hasłami «odchudzania treści», «elastyczności», «indywidualizacji» i «nowoczesności». Hasła te, poza zdecydowaną redukcją treści nauczania, nie odpowiadają rzeczywistości. Przedstawiony model bezkrytycznie naśladuje zagraniczne wzorce, które przyniosły niszczące efekty w wielu krajach i z których kraje te z dużym trudem próbują się wycofać” 

– podkreślili w apelu.

Dodali przy tym, że projekt nowej podstawy programowej wprowadza zajęcia międzyprzedmiotowe i blokowe skutkujące obniżeniem poziomu kształcenia, rozbija spójność nauczania i ciągłość edukacyjną między etapami kształcenia oraz osłabia rangę wiedzy przedmiotowej na rzecz rozbudowanych ponad miarę tzw. doświadczeń edukacyjnych.

Uczestnikom Forum Oświatowego nie podobało się także wiele wprowadzonych lub projektowych zmian polegających na rezygnacji z prac domowych i oceniania uczniów, a także na redukcji godzin i treści nauczania historii, przedmiotów ścisłych i lektur z języka polskiego.

„Na naszych oczach, ale bez społecznego przyzwolenia, przeprowadzana jest zmiana podstawowego celu szkoły, nazywana w nomenklaturze ponadnarodowej «transformacją edukacji». Kształcenie ustępuje miejsca tworzeniu – poprzez szkołę – tzw. społeczeństwa inkluzywnego”

– czytamy w stanowisku.

„Według władz ministerialnych szkoła ma uczyć, «jak być» i «jak działać» w życiu, co oznacza odbieranie wychowawczych kompetencji rodzicom”

– skwitowano.

Ponadto sygnatariusze opowiedzieli się przeciwko dalszemu wdrażaniu tzw. edukacji włączającej, która w obecnej formule

„ma charakter ideologicznego projektu, błędnego i przeciwskutecznego”.

Ich zdaniem pracą z uczniami o złożonych problemach rozwojowych i wychowawczych powinni zajmować się nauczyciele specjaliści, a nie nauczyciele przedmiotowi. Zwrócili uwagę, że wdrażany model edukacji włączającej prowadzi w kierunku obniżenia poziomu nauczania wszystkich uczniów poprzez

„konieczność dostosowania tempa i zakresu pracy do skrajnie zróżnicowanych potrzeb”.

Krytyce poddali także nowe przedmioty szkolne, wskazując, że edukacja zdrowotna niesie przekaz ideologiczny i szkodliwy dla dzieci, odrywa tematykę seksualną od małżeństwa i rodziny, „promuje genderowską koncepcję płci wraz z tranzycją społeczną, prawną i medyczną”, a założenie obowiązkowości przedmiotu stanowi zamach na prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami.

Z kolei edukacja obywatelska zawiera w ich opinii

„ukryty przekaz bezkrytycznie promujący Unię Europejską kosztem roli Państwa Polskiego”,

a edukacja klimatyczna operuje alarmistyczną narracją i buduje wśród dzieci i młodzieży

„poczucie lęku, winy i bezradności zamiast krytycznego myślenia i rozumienia procesów przyrodniczych”.

Wobec powyższego zażądali od polityków likwidacji „antyrodzinnego przedmiotu”, jakim w ich ocenie jest edukacja zdrowotna, i przywrócenia lekcji wychowania do życia w rodzinie w formie nieobowiązkowej.

 

„TAK dla religii i etyki w szkole”

Pisząc o sprzeciwie społecznym ze strony rodziców i nauczycieli, nie sposób nie wspomnieć o ich reakcji na jeszcze jedną głośną decyzję MEN – ograniczenie liczby godzin lekcji religii w szkołach. Niezadowolenie rodziców i katechetów znalazło swoje ujście w obywatelskim projekcie ustawy „TAK dla religii i etyki w szkole”, pod którym podpisało się ponad pół miliona obywateli. Tyle osób poparło propozycję, by lekcje religii i etyki były obowiązkowe w szkołach i przedszkolach w wymiarze dwóch godzin tygodniowo, a uzyskane oceny wliczały się do średniej. Projekt ustawy został przygotowany przez Instytut Ordo Iuris na zlecenie Stowarzyszenia Katechetów Świeckich, które prognozowało, że zmiany w organizacji lekcji religii mogą pozbawić pracy nawet 10,5 tys. katechetów. Dla porównania: przed tymi zmianami w polskich szkołach uczyło około 30 tys. katechetów, z czego 20 tys. stanowiły osoby świeckie.

– W naszej ocenie szkoła nie może ograniczać się wyłączenie do przekazywania wiedzy, lecz powinna również wychowywać – wspierając rozwój odpowiedzialności, wrażliwości społecznej oraz zdolności rozróżniania dobra i zła. Projekt jest próbą odpowiedzi na te potrzeby

– argumentowało Stowarzyszenie.

 

Antyreforma

Ministerstwo pod wodzą Barbary Nowackiej dało doskonały przykład tego, jak nie reformować oświaty. Po pierwsze – nie zaczynać od wprowadzania ideologicznych treści wynikających z przemijającej mody. Po drugie – nie walczyć z religią katolicką, która nadaje sens naszemu życiu i stanowi kryterium ludzkich wyborów. I w końcu po trzecie – uzgodnić program reformy ze wszystkimi stronami, zamiast stawiać na swoim i później się z tego wycofywać.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.04.2026 08:54
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 16/2026, oprac. Ludwik Pęzioł