Szukaj
Konto

Rafał Woś: Nowacka wprowadza edukację zdrowotną z gracją słonia w balecie

21.04.2026 19:11
Rafał Woś: Nowacka wprowadza edukację zdrowotną z gracją słonia w balecie
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Rafał Woś
Komentarzy: 0
Na zakończenie poprzedniego roku szkolnego związkowcy z „S” przygotowali dla pani minister Barbary Nowackiej symboliczne świadectwo. Nie było na nim czerwonego paska. Właściwie to Nowacka nie dostała nawet promocji do następnej klasy. Na jednym tylko polu szefowa resortu edukacji jest prawdziwą prymuską. Umie doskonale antagonizować środowisko i zrażać do siebie nawet takich ludzi, którzy na pieńku mieli także z poprzednią władzą i są – generalnie – od prawicowych klimatów zdecydowanie dalecy.
Co musisz wiedzieć:
  • Barbara Nowacka jest w tekście przedstawiana jako osoba, której reformy edukacyjne budzą szeroki sprzeciw i konflikty w różnych środowiskach.
  • Jej krytyka dotyczy m.in. wprowadzenia obowiązkowej edukacji zdrowotnej wbrew części rodziców oraz zmian takich jak ograniczenie prac domowych i programu nauczania.
  • Autor sugeruje, że działania minister wpisują się w szerszą strategię polityczną Donalda Tuska polegającą na celowym antagonizowaniu społeczeństwa.

Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro minister edukacji wprowadza swój ukochany przedmiot edukacja zdrowotna z wdziękiem słonia tańczącego balet Czajkowskiego. Najpierw – owszem – zapytała o zdanie rodziców, pozwalając, by sami zdecydowali, czy ich dziecko chce, czy nie chce w tych nowych zajęciach uczestniczyć. Ale wynik nie był taki, jak sobie pani minister życzyła. To znaczy, ogromna część rodziców powiedziała, że nie życzy sobie nowego przedmiotu od Nowackiej, więc co zrobiła minister? Otóż wyciągnęła z tego wniosek, że przedmiot trzeba uczynić… obowiązkowym. Proste, logiczne i taaakie wolnościowe, że nie wiadomo, gdzie oczy podziać.

A przecież edukacja zdrowotna to jest tylko czubek góry lodowej. Generalnie Nowackiej nie znoszą związkowcy – i to nie tylko ci z Solidarności, lecz także z lewicującego OPZZ. Nauczyciele biją na alarm, że genialne pomysły „Pani Basi” w stylu zniesienia prac domowych przyniosły jeszcze większe problemy z realizacją podstawowego celu edukacji, jakim powinno być przekazywanie wiedzy. A stałe okrajanie programu nauczania ze „zbędnych” elementów czyni z polskich dzieci przyszłych ćwierćinteligentów podatnych na wszelką możliwą manipulację. Katecheci przeklinają Nowacką za to, że zamieniła ich pracę w taniec na wulkanie, który w każdej chwili może wybuchnąć – a oni stracić robotę. Rodzice (zwłaszcza ci bardziej konserwatywni) są przez poczynania minister coraz bardziej zachęcani do tego, by zabierać swoje dzieci z państwowego systemu, co skutkuje tym, że o wartości inne niż nihilizm Nowackiej coraz trudniej się upominać. Doszło nawet do tego, że ostatnio Nowacką zaczął grillować w mediach społecznościowych nawet poseł Marcin Józefaciuk – bynajmniej nie żadna konserwa, lecz przeciwnie – człowiek, który szedł do parlamentu z tej samej listy co ona.

 

A może o to właśnie chodzi? Może Nowacka ma antagonizować? Bo na tym – z grubsza – polega plan Donalda Tuska na rządzenie Polską. To model, w którym krytyka ze strony inaczej niż rząd myślących Polek i Polaków jest powodem do chwały. Radością, że udało się doprowadzić „parszywych prawaków” do wściekłości. Bo przecież każdy, kto nie jest za Nowacką, ten obrzydliwy prawak, co nie?

Niedługo koniec roku szkolnego i pewnie pani minister znowu dostanie od związkowców świadectwo pełne pał. Promocji do następnej klasy też na bank znowu nie otrzyma. Ale nie ma się co cieszyć. Bo to oznacza, że znowu zostanie z nami na kolejny rok.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.04.2026 19:11
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 16/2026, oprac. Ludwik Pęzioł