Szukaj
Konto

Prof. Czarnek o sytuacji w radomskiej Fabryce Broni: Łucznik potrzebuje zamówień

20.04.2026 18:31
Kandydat PiS na premiera prof. Przemysław Czarnek
Źródło: PAP | Autor: PAP/Piotr Polak | Licencja: Licencja PAP | Kandydat PiS na premiera prof. Przemysław Czarnek
Komentarzy: 0
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek odnosząc się do sytuacji radomskiego Łucznika, któremu w maju kończą się zamówienia broni dla polskiego wojska, ocenił, że fabryka powinna dostać zlecenie m.in. w ramach Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Dlaczego zostawia się polskie firmy bez zamówień ze strony państwa? - pytał.
Co musisz wiedzieć:

We wtorek Portal Obronny napisał, że pomimo rozwoju w ostatnich latach nowych zdolności i inwestycji, radomska Fabryka Broni „Łucznik”, która jest częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ma mieć problem z brakiem nowych zamówień ze strony MON (przede wszystkim chodzi o karabinki GROT A3), co w konsekwencji może doprowadzić do utraty stanowisk przez wielu pracowników.

 

Konferencja Czarnka

 

Do sytuacji radomskiego Łucznika odniósł się w poniedziałek Czarnek - kandydat PiS na premiera - na konferencji prasowej przed radomską fabryką. Jak podkreślił, pracownicy fabryki słusznie mówią, że nie potrzebują litości ani pustych haseł, potrzebują po prostu zamówień.

 

Czarnek poinformował, że sytuację radomskiej fabryki przedstawił mu szef BBN Sławomir Cenckiewicz, który kilka dni temu spotkał się z załogą zakładu. Sam polityk PiS przyjechał do Radomia jedynie na poranną konferencję prasową. Dodał, że nie spotka się z zarządem ani pracownikami, bo nie chce im przeszkadzać.

 

„Zostało dwa razy po około 20 mld zł”

 

Według polityka PiS, Fabryka Broni Łucznik powinna dostać zlecenie m.in. w ramach Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, który w tym roku ma wysokość 79 mld zł.

 

W zeszłym roku było nieco mniej, ale zarówno w zeszłym roku, jak i w poprzednim roku z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych rządowi Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza zostało po około 20 miliardów złotych i nie zostały one wydatkowane

 

– zauważył Czarnek.

 

Dlaczego nie zlecono zamówień Łucznikowi?

 

– pytał.

 

Ile zamówień potrzeba Łucznikowi?

 

Polityk wyliczył, że radomskiej fabryce do funkcjonowania w obecnym kształcie potrzebne jest rocznie zamówienie na 40 tys. sztuk karabinków GROT.

 

Policzcie sobie, ile kosztują karabinki Grot. One mniej więcej by kosztowały w tej liczbie - 350 może 400 mln zł

 

– podkreślił Czarnek.

 

Dlaczego z 20 mld zł, które w Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych były w zeszłym roku nie zrobiono zamówienia w Łuczniku radomskim? Dlaczego zostawia się polskie firmy, polski przemysł zbrojeniowy bez zamówień ze strony państwa?

 

– pytał kandydat PiS na premiera. Ocenił, że jest to „celowe działanie państwa polskiego pod rządami Tuska, Kosiniaka-Kamysza, Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL-u, Polski 2050, by zniszczyć polski przemysł”.

 

Gra rządu

 

Do słów Czarnka odniósł się na platformie X wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.

 

Co za bezczelni hipokryci. Było nie głosować za zablokowaniem SAFE

 

- napisał.

W piątek o sytuacji w radomskim Łuczniku mówił premier Donald Tusk.

 

Sprawa jest bardzo bliska rozwiązania

 

– zapewnił.

 

Ocenił, że problem „wynika z zawetowania” przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE.

 

My robimy wszystko, żeby zakłady „Łucznika” nie znalazły się w trudnej sytuacji, mimo że Nawrocki zawetował instrument, który miał pomóc bezpośrednio „Łucznikowi” (...). Szukamy rozwiązania innego, to jest sto razy trudniejsze. Znaleźliśmy to rozwiązanie i zakłady „Łucznik” na pewno będą uratowane, ale będzie to kosztowało niestety i więcej pieniędzy, i więcej problemów. To jest zasługa prezydenta Nawrockiego

 

- oświadczył Tusk.

 

 

Stanowisko MON

 

W ubiegły wtorek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował, że jest zainteresowany zamówieniami, „ale muszą być możliwości finansowe”.

 

„Łucznik” też musi sprzedawać, nie może być uzależniony tylko od Wojska Polskiego. Liczę, że będzie startował w różnych przetargach i będzie oferował swoje bardzo dobre produkty

 

– mówił szef MON.

 

Jak podkreśla strona rządowa, obecnie trwają rozmowy mające rozstrzygnąć, w jaki sposób przekierować część unijnych środków na rzecz służb i infrastruktury. Umowa pożyczki w ramach SAFE – jak mówił we wtorek Kosiniak-Kamysz - ma zostać podpisana jeszcze w kwietniu.

 

W zamieszczonym w ub. tygodniu oświadczeniu zarząd Fabryki Broni poinformował, że działalność operacyjna i produkcyjna realizowana jest w sposób ciągły, w oparciu o obowiązujące kontrakty oraz aktualny portfel zamówień.

 

Jednocześnie podkreślamy, że źródła finansowania zamówień realizowanych przez Fabrykę Broni są zróżnicowane i nie ograniczają się wyłącznie do funduszy europejskich czy instrumentów zewnętrznych. Istotną rolę odgrywają również krajowe mechanizmy finansowania, w tym środki z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych oraz wydatki obronne finansowane z budżetu państwa, których poziom jest bezpośrednio powiązany z udziałem w PKB

 

– podano w komunikacie zamieszczonym na stronie firmy.

 

Będzie redukcja zatrudnienia?

 

Odnosząc się do pogłosek o redukcji zatrudnienia, zarząd Łucznika podkreślił, że "prowadzona przez firmę polityka kadrowa opiera się na bieżącej analizie potrzeb operacyjnych oraz odpowiedzialnym zarządzaniu kosztami, tak aby w możliwie największym stopniu ograniczać konieczność redukcji etatów".

 

Dotychczasowe decyzje o nieprzedłużaniu umów miały charakter jednostkowy i były uzasadnione względami organizacyjnymi. Jednocześnie Zarząd Spółki podejmuje wszelkie działania mające na celu minimalizowanie ewentualnej redukcji poziomu zatrudnienia

 

– zaznaczono w komunikacie.

 

SAFE

 

W marcu prezydent zawetował ustawę wdrażającą mechanizm dozbrajania SAFE. Zakładała ona stworzenie zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, za pośrednictwem którego rząd mógłby korzystać z pieniędzy z SAFE - unijnego instrumentu nisko oprocentowanych pożyczek na szybkie zwiększenie obronności państw UE. Według deklaracji rządu 89 proc. z tych środków miałoby trafić do polskich firm zbrojeniowych, a oprócz armii wsparte miały zostać również np. Policja i Straż Graniczna. Polski wniosek złożony do programu opiewał na 43,7 mld euro i uzyskał akceptację instytucji unijnych. Tym samym Polska została wskazana jako największy beneficjent programu wartego łącznie 150 mld euro.

 

Rząd, przyjmując później uchwałę w sprawie programu Polska Zbrojna, zadeklarował zamiar zaciągnięcia pożyczki na rzecz istniejącego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Jednak zgodnie z przepisami środki z FWSZ mogą być przekazane tylko na cele bezpośrednio związane z armią.

 

SAFE 0 proc.

 

Prezydent Polski Karol Nawrocki spotkał się z prezesem Narodowego Banku Polskiego, Adamem Glapińskim, aby wypracować alternatywę dla programu SAFE. Jak zaznaczył, rozmowy były efektem wielotygodniowej pracy ekspertów Kancelarii Prezydenta oraz działań podejmowanych przez kierownictwo banku centralnego.

 

Zgodnie z propozycją, Narodowy Bank Polski miałby przekazać 185 mld zł ze swoich środków na potrzeby modernizacji i uzbrojenia Wojska Polskiego. Prezydent podkreślił, że dzięki działaniom prezesa Glapińskiego oraz zarządu NBP, w ciągu ostatnich 30 miesięcy Polacy „zarobili znacznie więcej” niż kwota potrzebna do sfinansowania bezpieczeństwa kraju w perspektywie najbliższych pięciu lat. Premier Donald Tusk ani większość sejmowa nie chcą jednak pracować nad prezydencką propozycją finansowania zbrojeń, chociaż jest ona zdecydowanie korzystniejsza niż unijna pożyczka.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 20.04.2026 18:31
Źródło: PAP, Tysol.pl, Defence24