Szukaj
Konto

Prof. Zapałowski: Czy Ukraińcy muszą wykupić polską zbrojeniówkę, by opłacało się produkować?

14.04.2026 11:55
Prof. Andrzej Zapałowski, poseł Konfederacji
Źródło: Andrzej Zapałowski/Facebook | Autor: Andrzej Zapałowski/Facebook | Licencja: Andrzej Zapałowski/Facebook | Prof. Andrzej Zapałowski, poseł Konfederacji
Komentarzy: 0
„Czy ŁUCZNIK skończy jak URSUS?! Czy Ukraińcy muszą wykupić polską zbrojeniówkę, by opłacało się produkować?” – pyta na Facebooku prof. Andrzej Zapałowski, poseł na Sejm z ramienia Konfederacji, odnosząc się m.in. do sytuacji w radomskim „Łuczniku”.
Co musisz wiedzieć:

Firmy zbrojeniowe w kłopotach

 

Dwie kolejne firmy będące chlubą polskiego przemysłu zbrojeniowego mogą znaleźć się na równi pochyłej. W Fabryce Broni „Łucznik” w Radomiu zagrożonych zwolnieniami jest ponad 140 pracowników, bo MON do dziś nie złożył zamówień na karabinki GROT A3 – mimo że zakład zwiększył moce produkcyjne i wybudował nową halę za ponad 30 mln zł z własnych środków. Równocześnie spółka Polska Amunicja wycofała się z postępowania na dostawy amunicji 155 mm dla Wojska Polskiego w ramach programu SAFE. Powód? Procedury certyfikacyjne mogą potrwać co najmniej dwa lata i nie mieszczą się w terminach narzuconych przez mechanizmy unijne. Efekt: polska firma wypada z kluczowego programu budowy zapasów dla armii

 

– alarmuje prof. Zapałowski.

 

Ciekawe, czy niemieckie firmy też tak „odpadają” i wycofują się, prawda?

 

– zastanawia się.

 

 

„Polskie zakłady chcą produkować”

 

Mamy sytuację absurdalną: polskie zakłady chcą produkować broń i amunicję dla Wojska Polskiego, ale państwo nie potrafi stworzyć warunków do podpisania kontraktów. Jednocześnie zapotrzebowanie na amunicję wielkokalibrową pozostaje ogromne, a decyzje wymagające zmian systemowych utknęły na poziomie rządowym

 

– wskazuje poseł.

 

Czy naprawdę polski przemysł zbrojeniowy musi czekać, aż ktoś z zagranicy zacznie u nas zamawiać produkcję, żeby opłacało się utrzymać miejsca pracy? Czy znowu okaże się, że dopiero kontrakty dla Ukrainy „uratują” polskie zakłady?

 

– pyta.

 

Czy Łucznik i Polska Amunicja podzielą los Ursusa – symbolu polskiego przemysłu, który państwo najpierw ignorowało, a potem pozwoliło mu upaść?

 

– zastanawia się.

 

Sytuacja w Łuczniku

 

Pracownicy radomskiej Fabryki Broni „Łucznik” niepokoją się o przyszłość swoich miejsc pracy. Powodem ma być brak zamówień na karabinki GROT A3, co może zakłócić ciągłość produkcji.

 

W ocenie zakładowej Solidarności pracę w „Łuczniku” może stracić ponad 140 osób z przeszło 600 pracowników.

 

Solidarność przestrzega, że jeśli w fabryce dojdzie do zwolnień, to pracownicy mogą wyjść na ulicę. – Niedługo, w czerwcu, będziemy obchodzić 60. rocznicę protestów robotniczych z 1976 roku, które zostały brutalnie spacyfikowane przez komunistyczne władze. Nie chciałbym, żeby w tym roku pracownicy znów musieli wyjść na ulicę. Ale i taki scenariusz bierzemy pod uwagę – powiedział przewodniczący Daniel Dorociński w rozmowie z Portalem Obronnym.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.04.2026 11:55
Źródło: Facebook, Tysol.pl