Szukaj
Konto

Prof. Zapałowski: Zamówienia w Łuczniku są sztucznie zamrożone

20.04.2026 17:07
Żołnierz strzelający z broni
Źródło: Fabryka Broni "Łucznik" Radom/Facebook | Autor: Fabryka Broni "Łucznik" Radom/Facebook | Licencja: Fabryka Broni "Łucznik" Radom/Facebook | Żołnierz strzelający z broni
Komentarzy: 0
„Zamówienie było założone na tą broń, i to nie chodzi o MSWiA tylko, ale przede wszystkim o wojsko, i to jest sztucznie wstrzymywane, żeby pokazać, że prezydent zablokował SAFE, dlatego polskie firmy będą upadać” - mówi portalowi Tysol.pl prof. Andrzej Zapałowski, poseł z ramienia Konfederacji.
Co musisz wiedzieć:

Sytuacja w Łuczniku

 

-W tej chwili w radomskim Łuczniku nie ma zamówień na karabinki, nie ma też innych zamówień. Czy nie należałoby zrobić rządowego programu, w którym byłoby dofinansowanie do broni dla wszystkich posiadających uprawnienia do strzelania, aby mogli sami we własnym zakresie się zbroić na wypadek konfliktu i szkolić?

 

Prof. Andrzej Zapałowski: Ależ oczywiście. Uważam, że taki program powinien być. Tylko obawiam się, że te założenia mentalnie przerastają niektórych generałów i całe Ministerstwo Obrony, nie mówiąc o rządzie. Po prostu oni nie są w stanie tego mentalnie przeskoczyć.

 

Występowałem o różne programy pilotażowe. Między innymi ponad rok temu napisałem interpelację, żeby zrobić program pilotażowy, który miałby na celu w wybranym, jednym-dwóch batalionach Obrony Terytorialnej wydawanie żołnierzom do domu broni, ale tym żołnierzom, którzy mają pozwolenie na broń. Dla nich dorzucenie jednego karabinu nie byłoby problemem, żeby iść w kierunku państw skandynawskich, czy też Estonii, gdzie to jest zasadą.

 

Oczywiście mi odpowiedzieli, że nie ma mowy. Ale ja generalnie, jeżeli chodzi o sam Łucznik, to uważam, że zamówienie było założone na tą broń, i to nie chodzi o MSWiA tylko, ale przede wszystkim o wojsko, i to jest sztucznie wstrzymywane, żeby pokazać, że prezydent zablokował SAFE, dlatego polskie firmy będą upadać. To jest sztucznie – podkreślam – zamrażane. Nie mogę mówić o szczegółach, bo to jest informacja niejawna.

 

Sytuacja w krajach europejskich NATO

 

-Czołowy dowódca NATO Pierre Vandier powiedział na forum bezpieczeństwa i obrony w Paryżu bardzo mocne słowa, a mianowicie, że wiele krajów nie zrozumiało jeszcze w pełni skali wyzwania, szczególnie jeżeli chodzi o zwiększenie produkcji broni i że tak naprawdę europejskie kraje NATO są kompletnie nieprzygotowane ani do potencjalnej konfrontacji z Rosją, ani do szybkiej produkcji broni w sytuacji jakiegokolwiek konfliktu. Jak Pan ocenia całą sytuację?

 

Absolutna zgoda. Proszę zwrócić uwagę, że w samym Iranie do obrony kraju zgłosiły się miliony ludzi i założenie, że w Polsce wystarczy kilkaset tysięcy sztuk broni to jest rzecz niepoważna, ponieważ tyle samo, co armia, sztuk broni – różnego typu broni bojowej – ma społeczeństwo. W rękach Polaków jest już grubo ponad milion sztuk broni, na którą trzeba mieć pozwolenie i należy założyć, że prawie połowę z tej broni można uważać za broń bojową. Pozostałe to są: broń myśliwska i inne rodzaje broni kolekcjonerskiej. Ale połowa to jest broń bojowa.

 

Zresztą w dzisiejszych czasach do dronów i dubeltówki są używane jako broń bojowa.

 

Proszę zwrócić uwagę, że Finlandia miesiąc temu wprowadziła zasadę, że żołnierz rezerwy, który jest powoływany przez wojsko, zgłasza się do armii ze swoją bronią, jeżeli takową posiada. W Polsce znowu, mentalnie jest to nie do przeskoczenia. Jest więc pytanie, co się stanie z tą bronią, którą mają ludzie, a zostaną powołani do wojska? Ponad rok temu w czasie pobytu w Sztabie Generalnym zwróciłem uwagę, że dwie trzecie żołnierzy w Wojsku Polskim ma jeszcze pistolety na amunicję Makarowa, czyli to są pistolety P-84, a broń natowska - na amunicję 9 mm Parabellum jest po prostu jedna trzecia.

 

Z drugiej strony, według danych, które uzyskałem w Żandarmerii, około 10 proc. żołnierzy prywatnie posiada taką broń. Pytałem się wiceministra Tomczyka, czy planują, żeby żołnierze zawodowi mogli wykorzystywać broń prywatną na amunicję natowską, kompatybilną w celach szkoleniowych, ponieważ oni strzelają na co dzień z prywatnej broni. Wtedy mi powiedział, że tak, myślą o tym, ale oczywiście na myśleniu się skończyło.

 

Generalnie uważam, że dla celów obronnych dobrze by było, żeby był jakiś specjalny program rządowy, który by mówił, że na przykład do GROT-ów będzie dofinansowanie dla posiadaczy broni, jeżeli go zakupią właśnie na wzmocnienie potencjału obronnego. I na ponad 400 tys. ludzi, którzy mają pozwolenie na broń, proszę zwrócić uwagę, niechby tylko kilka procent kupiło, to rozwiązuje na rok problemy Łucznika – Łucznik ma na podstawowe funkcjonowanie przez rok zamówienie. Tylko że po prostu to jest kwestia mentalności. Ci ludzie funkcjonują według utartych schematów, są w mentalnych koleinach i oni nie są w stanie myśleć bez wymuszenia sytuacją. A w Polsce powinno być broni w postaci karabinków co najmniej dla 2 mln obywateli.

 

 

Broń z Łucznika

 

-Tym bardziej, że Łucznik to nie są tylko karabinki GROT, to są także VIS-y, to są pistolety MAG-95. To jest świetna broń.

 

Tak. To właśnie są pistolety na amunicję 9 mm Parabellum. To są i pistolety modułowe i VIS-y 100 i inna broń. Jest kwestia po prostu ceny. Jeżeli chodzi o te pistolety modułowe, one już są o klasę lepsze niż te VIS-y 100, bo VIS-y 100 dla strzelca, który się zna, to taka toporna broń, ale sprawna oczywiście.

 

Jeżeli by były dopłaty, to na pewno wielu ludzi by kupowało, chociażby dlatego, że to polska broń.

 

Dlaczego zbrojenia idą tak wolno?

 

-Pierre Vandier zwrócił uwagę na jeszcze jedną rzecz, a mianowicie, że to, iż kraje nie są w stanie wypracować na odpowiednim poziomie produkcji broni, to nie jest kwestia pieniędzy, ale to są zupełnie inne przyczyny...

 

To jest przede wszystkim gra o interesy lobbistyczne. Lobbuje wiele firm, wiele firm blokuje po to, żeby ostatecznie sparaliżować konkurencję, żeby po prostu broń była kupowana za granicą. Podobnie jest z amunicją. Proszę zwrócić uwagę, że na giełdę wchodzi Grupa Niewiadów, która produkuje amunicję 155 mm już w tym roku. Sama Grupa Niewiadów wyprodukuje więcej amunicji 155 mm niż cała Polska Grupa Zbrojeniowa, bo ona nie produkuje, tylko kupuje za granicą, w Czechach dużą część amunicji. A Wojsko Polskie dla całkowicie polskiego kapitału Grupy Niewiadów jest zamknięte – w ogóle z nimi nie rozmawia, nie składa zamówień na tą amunicję.

 

To są po prostu gry interesów, które są w poprzek interesom bezpieczeństwa państwa.

 

Współpraca wojska i sektora zbrojeniowego

 

-Jeszcze dochodzi do tego problem, który wielokrotnie był już podnoszony w środowiskach między innymi też wojskowych, że kiedy opracowywane są nowe prototypy broni, one nie są tworzone we współpracy z ekspertami z wojska, tylko bardzo często zupełnie bez tej współpracy. To jest jednak pewien mankament – nie tylko w Polsce.

 

Ależ oczywiście. Kilka miesięcy temu złożyłem zapytanie poselskie do Ministerstwa Obrony w sprawie cen amunicji, jaką wojsko kupuje do broni osobistej, ponieważ otrzymałem informację, że wojsko kupuje amunicję po bardzo zawyżonych cenach. Oczywiście MON mi nie odpowiedział. Ja w drugim zapytaniu napisałem i podałem przykłady, że jak Policja kupuje tę amunicję, to są otwarte przetargi, cena jest jasna i cena jest rynkowa. A wojsko – takie dochodziły do mnie informacje – że dwukrotnie przepłaca. Oczywiście odpisano mi, że to ze względu na bezpieczeństwo państwa nie podadzą mi ceny amunicji. Ja się nie pytałem, ile kupują, jakiej jakości itd., tylko jaka jest cena jednostkowa amunicji.

 

Uważam, że w przyszłości, jak się rząd zmieni, to będzie bardzo poważna komisja śledcza w MON-ie i w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 20.04.2026 17:07
Źródło: Tysol.pl