Pełczyńska-Nałęcz o KO: „Uznano za śmieszne żarty, że mogłabym zostać w Rumunii”

- Zarzuty o „polowanie” na posłów.
- Ostre słowa o współpracy w koalicji.
- Spór także o podatki i relacje z USA.
„KO poluje na posłów Polski 2050”
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odniosła się w rozmowie w Radiu ZET do doniesień o próbach przejmowania parlamentarzystów jej ugrupowania przez Koalicję Obywatelską. Stwierdziła, że takie działania są znane w Sejmie.
Takie słuchy też mnie doszły. Wszyscy o tym wiedzą w całym Sejmie. Nasi posłowie nie trzymali tego w tajemnicy. Efekt polowania jest równy zero
– powiedziała.
Polityk dodała również:
KO poluje na posłów Polski 2050. To bardzo niefajne. Mam nadzieję, że premier nie próbuje zniszczyć Polski 2050.
„To nie jest dobra współpraca”
Szefowa Polski 2050 krytycznie oceniła sposób funkcjonowania koalicji.
To niezwykle smutne i niedobre, że tak wygląda współpraca koalicyjna, że zamiast współpracować wokół konkretnych spraw, próbuje się toczyć podchody
– zaznaczyła.
Dodała, że takie działania są nie do zaakceptowania.
Pytana, kto może stać za tymi działaniami, odpowiedziała:
Najwyraźniej ten, kto chodzi. Jeśli robią to sami z siebie, to znaczyłoby, że w KO jest kompletny chaos, w co wątpię, a jeśli nie, to znaczy, że dostali polecenie. Fakt jest faktem, że tak się dzieje.
Ostrzeżenie pod adresem premiera
Polityk zaznaczyła, że sprawa może mieć poważne konsekwencje dla relacji w koalicji.
Jak ktoś mi będzie mówił, że nie jesteśmy odpowiedzialnym koalicjantem, to przypominam o tej sprawie, bo to jest dopiero nieodpowiedzialne podejście
– oceniła.
Odniosła się także do roli premiera.
Mam nadzieję, że nie próbuje zniszczyć Polski 2050. Polska 2050 – niezależnie od tego, co życzy sobie premier – jest, będzie i nie będzie potakiwaczem
– deklarowała.
„Dziaderstwo” na posiedzeniu rządu
Pełczyńska-Nałęcz odniosła się także do sytuacji z posiedzenia rządu, podczas którego – jak relacjonowała – padły żarty pod jej nieobecność.
Uznano za śmieszne i zabawne, że pod nieobecność ministry kilku panów robi sobie niefajne żarty, że mogłabym zostać w Rumunii
– powiedziała.
Podkreśliła, że była w tym czasie na ważnym spotkaniu dotyczącym negocjacji budżetu UE.
– Dla mnie to jest dziaderstwo. To w ogóle nie jest śmieszne i tak nie powinna funkcjonować polska polityka – oceniła.
Komentarze
Rośnie napięcie w koalicji. Padła groźba odwołania Czarzastego?

Pełczyńska-Nałęcz o decyzji Nowackiej: "Szlag człowieka trafia"

Burza po wypowiedzi Schetyny. KO w sojuszu z Konfederacją?
Zaskakujące słowa minister rządu Tuska: "ETS2 nigdy nie powinien wejść w życie"
Dlaczego Szymon Hołownia publicznie nazwał Michała Koboskę "zdrajcą"









