Nie będzie postępowania. Zdjęcia zwłok ze Szpitala Południowego miały charakter "edukacyjny"

- Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa ws. zdjęć z sekcji zwłok.
- Śledczy uznali, że publikacje miały charakter edukacyjny.
- Nadal trwa postępowanie dotyczące fałszowania kart zgonu.
Prokuratura nie wszczyna śledztwa
Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie zdjęć z sekcji zwłok wykonywanych w Szpitalu Południowym. Fotografie publikował w mediach społecznościowych koordynator prosektorium placówki Artur Habowski.
Po analizie materiałów śledczy uznali, że nie doszło ani do znieważenia zwłok, ani do naruszenia tajemnicy lekarskiej.
Śledczy: Publikacje miały charakter edukacyjny
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, analiza wpisów zamieszczanych przez koordynatora prosektorium nie wykazała znamion przestępstwa.
"Żaden z postów nie zawiera treści, które wskazywałyby na intencję znieważenia zwłok będących przedmiotem badań. Wprost przeciwnie - część postów podkreśla konieczność rozwijania wiedzy w tym zakresie" - przekazał prok. Skiba. Prokuratura wskazała, że publikowane zdjęcia miały służyć popularyzacji wiedzy z zakresu tanatologii, przyczyn śmierci, skutków urazów oraz zmian widocznych podczas sekcji zwłok.
Śledczy uznali również, że nie doszło do naruszenia tajemnicy lekarskiej, ponieważ fotografie nie umożliwiały identyfikacji zmarłych.
Umorzono także wątek dotyczący podsłuchu
Prokuratura zakończyła również postępowanie dotyczące urządzenia, które miało działać jako podsłuch w prosektorium.
"Ustalono, że nie znajdowało się na nim jakiekolwiek nagranie. Nie doszło do nagrania jakichkolwiek osób" - poinformował prok. Piotr Antoni Skiba. Niezależnie od działań prokuratury kontrolę w Szpitalu Południowym prowadzi Urząd Ochrony Danych Osobowych.
Trwa śledztwo w sprawie kart zgonu
Najpoważniejszy wątek postępowania dotyczy podejrzenia fałszowania kart zgonu. Śledztwo obejmuje 20 dokumentów wystawionych między 22 sierpnia a 9 września 2025 roku.
Z ustaleń prokuratury wynika, że dokumenty zostały wypełnione, opatrzone pieczęcią koordynatora prosektorium i podpisane przez osobę, która nie miała do tego uprawnień. Postępowanie wszczęto po zawiadomieniu lekarza, który poinformował, że jego podpis został podrobiony, a pieczątka zaginęła.
Prokuratura nie potwierdziła nieprawidłowości przy wydawaniu ciał
Sprawę działalności prosektorium wcześniej opisywały portale Zero.pl i Onet.
Według tych publikacji rodziny zmarłych miały być nakłaniane do korzystania z usług konkretnego zakładu pogrzebowego. Chodziło o firmę Sacrum, której współwłaścicielką do września 2025 roku była Dominika Jaskuła - wspólniczka Artura Habowskiego w spółce Pros-med. Według relacji osób z branży funeralnej konkurencyjne zakłady pogrzebowe miały napotykać utrudnienia przy odbiorze ciał.
Prokuratura poinformowała jednak, że zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdził takich praktyk. "Analizowany był materiał dowodowy. Przesłuchiwani byli świadkowie i takie praktyki nie zostały stwierdzone" - powiedział prok. Skiba.
Media opisały nieformalny cennik
W publikacjach medialnych pojawiły się również informacje o nieformalnym cenniku, który - według relacji świadków - miał obowiązywać w prosektorium. Miało chodzić o 100 zł za wydanie ciała, od 500 zł za ubranie zwłok i wykonanie zabiegów kosmetycznych, około 1000 zł za balsamację oraz nawet 1500 zł za polecenie rodzinie konkretnego zakładu pogrzebowego.
"To jest handel zwłokami. Trzeba to powiedzieć wprost" - komentował prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego.
Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, obecnie prowadzonych jest łącznie 32 postępowania dotyczące działalności Szpitala Południowego.
Komentarze
Kwiecień: Równie ważne, co odwołanie Trzaskowskiego, jest odwołanie Rady Warszawy

Piotr Duda: Ustawa o ochronie sygnalistów nie działa. Prawdziwe wsparcie dają tylko związki zawodowe

Afera w Szpitalu Południowym. Rzecznik Nawrockiego punktuje prokuraturę

Afera w Szpitalu Południowym. Gdyby to się działo za PiS…








