Łukasiewicz o Rzezi Wołyńskiej. Prof. Cenckiewicz: Rażąca manipulacja historyczna

- Dzięki wstydowi za dawną przemoc, rozumiemy lepiej wartości, które budują naszą teraźniejszość – mówił w sobotę chargé d’affaires Polski na Ukrainie Piotr Łukasiewicz podczas ceremonii w Ołyce upamiętniającej ofiary Rzezi Wołyńskiej.
- Swoje przemówienie opublikował na platformie X.
- Do jego mowy krytycznie odniósł się historyk, były szef BBN prof. Sławomir Cenckiewicz.
Polski dyplomata wspólnie z wicepremierem i szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz przedstawicielami ukraińskich władz uczestniczył w uroczystościach w ukraińskiej Ołyce z okazji 83. rocznicy apogeum Rzezi Wołyńskiej.
Spór o symetrię odpowiedzialności
Musimy umieć wybaczać i musimy umieć prosić o wybaczenie. Musimy wiedzieć, że wybaczenie oraz prośba o nie przychodzą wtedy, kiedy zrozumieliśmy i zawstydziliśmy się błędami okrutnej przeszłości. Kiedy - jak państwa, które rozpoczęły wojnę: Niemcy, Japończycy i ich kolaboranci z czasów II wojny światowej, zrozumieliśmy skalę popełnionych zbrodni - i powiedzieliśmy sobie: to się nigdy więcej nie może powtórzyć. Fanatyczne umiłowanie własnej nacji zawsze prowadzi do grzesznego i okrutnego wyczyszczenia jakiegoś skrawka ziemi z innych nacji. Teraz my, potomkowie, musimy odkrywać i zapamiętać nazwiska zamordowanych wówczas ludzi. Musimy mieć zdolność do odnalezienia ich szczątków i musimy mieć możliwość ich pochowania. Tylko tyle i aż tyle
- mówił reprezentujący Polskę dyplomata.
Historia dobrze opowiedziana, to historia z nazwiskami i będąca lekcją, jak jej nie powtarzać. Historia dwóch narodów mieszkających na jednej ziemi to przeważnie historia sporu i zadawanych sobie wzajemnie cierpień. Ale też lekcja dla lepszego sąsiedztwa dwóch odrębnych, suwerennych narodów i państw. Lekcja dla przyszłości. Naprawiamy tę historię, odkupujemy dawne zbrodnie tworząc współczesne sojusze, przyjaźnie i akty pomocy jeden drugiemu
- stwierdził.
Łukasiewicz wspomina o "ukraińskich ofiarach polskiej przemocy"
Polska zaoferowała taki sojusz i akty przyjaźni Ukrainie od 1991 roku, a szczególnie w 2022 roku. Ukraina oferuje Polsce sojusz i akt przyjaźni, również w ten sposób, że trzyma barbarzyńską Rosję z dala od Europy Środkowej. My Polacy i Polska jesteśmy wdzięczni Ukrainie za heroiczną obronę naszej części Europy. Ukraina i Ukraińcy są wdzięczni Polsce za okazywaną pomoc i solidarność. To jedyna właściwa symetria między nami. Pochylając głowę nad polskimi ofiarami przemocy ukraińskiej na Wołyniu, nie mogę nie wspomnieć o ukraińskich ofiarach przemocy polskiej na terenach dawnej II Rzeczpospolitej przed wojną i w jej trakcie. To wszystko, co działo się na tle II wojny światowej było straszne i niepotrzebne
- przekonywał Łukasiewicz.
Historycy jednak wskazują na to, że to Ukraińcy, przynajmniej w części, byli agresorami - za zamachy na polskich polityków odpowiadali członkowie Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich, a część ukraińskich środowisk i formacji opowiedziała się po stronie bolszewików, podczas gdy wojska Ukraińskiej Republiki Ludowej Symona Petlury walczyły u boku Polski.
Dążenie do ‘oczyszczenia ziem ukraińskich’ z elementu nieukraińskiego znalazło się w programie powstałej w 1929 r. Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich (OUN)
- wskazywała w publikacjach IPN badaczka tego okresu Ewa Siemaszko.
Część badaczy wskazuje, że niemiecka i sowiecka okupacja, Zagłada oraz wcześniejsza radykalizacja ideologiczna stworzyły warunki sprzyjające eskalacji przemocy etnicznej. Nie oznacza to jednak, że zbrodnia była wykonaniem niemieckiego rozkazu. Ukraińscy nacjonaliści zdecydowali o niej samodzielnie – piszą o tym w wynikach swoich badań tacy historycy, jak Grzegorz Motyka, Timothy Snyder i Per Anders Rudling. Badacze ci wskazują na różne ideologiczne i okupacyjne uwarunkowania eskalacji przemocy, jednocześnie opisując odpowiedzialność ukraińskich struktur nacjonalistycznych za decyzję o przeprowadzeniu antypolskiej akcji.
Grzegorz Motyka (Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko-ukraiński 1943–1947, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011) wskazuje, że działacze OUN funkcjonowali w realiach okupacji niemieckiej, obserwowali Zagładę Żydów i niemieckie metody „rozwiązywania problemów narodowościowych”. Nie twierdzi jednak, że Niemcy wydali rozkaz przeprowadzenia rzezi wołyńskiej; raczej podkreśla wpływ wzorca przemocy i radykalizacji. Timothy Snyder (Rekonstrukcja narodów. Polska, Ukraina, Litwa, Białoruś 1569–1999, wyd. polskie, Pogranicze, Sejny 2006; oraz Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem, Świat Książki, 2011) uważa, że polityka III Rzeszy stworzyła warunki, w których przemoc etniczna stała się łatwiejsza do wyobrażenia i realizacji. Pisze o wpływie niemieckiej okupacji na eskalację przemocy. Per Anders Rudling (The OUN, the UPA and the Holocaust: A Study in the Manufacturing of Historical Myths, The Carl Beck Papers, nr 2107, 2011) analizując ideologię OUN zwraca uwagę na kontakty z III Rzeszą oraz oddziaływanie faszyzmu i nazizmu na część środowiska nacjonalistycznego.
Ukraińscy nacjonaliści mordowali również część Ukraińców, którzy sprzeciwiali się zbrodniom lub pomagali zagrożonym Polakom. Lista Ukraińców, którzy poświęcili życie ratowaniu Polaków dostępna jest w IPN (Romuald Niedzielko, „Kresowa księga sprawiedliwych 1939–1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”, IPN, Warszawa 2007).
Łukasiewicz o przemocy
Nie tworzę jednak ani symetrii ani nie stawiam znaku równości miedzy liczbami i jakością cierpień. Mówię po prostu, że pamiętamy, musimy pamiętać o przeszłości i o tym, co w tej przeszłości było wstydliwe i niegodne. Nie wynosimy na sztandary sprawców tej przemocy, choć rozumiemy okoliczności w jakich przemoc się kształtowała. Rozumiemy, że walka o narodowe wyzwolenie jest krwawa, kontrowersyjna i zawsze przynosi ból i ofiarę. Przypominamy, że współczesne państwa europejskie powstawały ze krwi, ofiar i przemocy popełnianej w ich imieniu
- mówił Łukasiewicz.
Rozumiemy dawną przemoc, wstydzimy się za nią, i dzięki temu wstydowi za dawną przemoc, rozumiemy lepiej wartości, które budują naszą teraźniejszość. My Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Białorusini, również inne narodowości tutaj żyjące, wspominamy nasze ofiary, żałujemy ich i wstydzimy się za sprawców popełnianych wówczas zbrodni. Ten wstyd za przemoc z dawnych czasów czyni nas bowiem lepszymi obywatelami współczesnych państw. Ten wstyd za przeszłość sprawia, że chcemy być lepsi, mądrzejsi i szlachetniejsi, niż nasi przodkowie i poprzednicy. Ten wstyd naucza nas jak budować lepszą przyszłość, byśmy nigdy nie musieli popełniać błędów i okrucieństw popełnianych przez naszych przodków
- wskazywał.
Byśmy byli zjednoczeni w budowaniu lepszego świata i lepszego sąsiedztwa. Zakończę wezwaniem, byśmy kochali i byli dumni, z tego co sami robimy dla siebie, Polacy dla Ukraińców, Ukraińcy dla Polaków. Mamy na to wpływ, możemy ten szlachetny sojusz i sąsiedztwo tworzyć i kontynuować. Za to, co zostało popełnione w przeszłości nie jesteśmy bezpośrednio odpowiedzialni. Możemy się za nich jedynie wstydzić, że nasi przodkowie 70 i 80 i 100 lat temu nie umieli znaleźć lepszego sposobu na współistnienie niż przemoc. Ale przede wszystkim myślimy o ofiarach, tych niewinnych i nazywamy je z nazwiska i miejsca ich życia i śmierci. Odsłaniamy spod ziemi ich szczątki - tyle choć możemy zrobić, by zerwać ze wstydliwą przeszłością
- oświadczył.
Prof. Cenckiewicz krytykuje przemówienie Łukasiewicza
Do słów Piotra Łukasiewicza odniósł się na platformie X prof. Sławomir Cenckiewicz, który nie szczędził krytyki reprezentującemu Polskę na Ukrainie dyplomacie.
Jeszcze gorsze to przemówienie w całości aniżeli świadczyłby o tym wycięty wczoraj fragment! Ta nieustanna mantra liberałów i lewicowców, że przeszłość państw i narodów rodziła się w przemocy i krwi, aż przyszło oświecenie Unii Europejskiej i wszyscy się pokochali itd. Innymi słowy wszyscy jesteśmy jednakowo jakoś winni. Nie jestem fanem II RP, w tym jej polityki mniejszościowej lat 30., ale mówić o tym (i to w rocznicę krwawej niedzieli!) okresie wyłącznie w kategoriach polskiej winy bez wspomnienia antagonizmu i zabójstw dwóch polskich ministrów (Hołówki i Pierackiego) przez nacjonalistów ukraińskich to rażąca manipulacja historyczna! Straszne! Polska nie może mieć takich dyplomatów!
- nie krył oburzenia.
Rozumiem znajomość języków obcych, wpływy promotora związanego kiedyś z SB i osobistą przeszłość w WSI, ale to za mało na reprezentowanie Polski! Polski dyplomata zawsze broni Polski, a nie urządza seminaria historyczne o „ciągu dziejów” i ich determinacjach w rocznicę rzezi Polaków!
- konkludował prof. Cenckiewicz.
Rzeź Wołyńska
Rzeź Wołyńska to jedna z najbardziej tragicznych i bolesnych kart w historii Polski i Ukrainy podczas II wojny światowej. W latach 1943–1945 na Wołyniu oraz w Galicji Wschodniej doszło do brutalnych, masowych mordów na ludności cywilnej, których głównymi ofiarami byli mieszkający na tych terenach Polacy. Zbrodnie były przeprowadzane przede wszystkim przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz część miejscowej ludności wspierającej działania nacjonalistów, a ich celem było fizyczne usunięcie polskiej ludności z obszarów uznawanych za przyszłe państwo ukraińskie. Ataki często odbywały się w brutalny sposób – napadano na wsie, torturowano ludność, palono domy, niszczono kościoły i zabijano mieszkańców bez względu na wiek czy płeć. Kulminacja wydarzeń nastąpiła 11 lipca 1943 roku, w tzw. „krwawą niedzielę”, kiedy ukraińscy nacjonaliści jednocześnie zaatakowali dziesiątki polskich miejscowości. W odpowiedzi dochodziło także do akcji odwetowych ze strony polskiego podziemia, w których ginęli ukraińscy cywile, jednak ich skala zdecydowanie była mniejsza niż zbrodni wymierzonych w Polaków.
Według informacji publikowanych przez IPN z rąk ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zginęło około 100 tys. Polaków. Wiktor Poliszczuk – prawnik i badacz polsko-ukraińskich relacji, w niektórych swoich publikacjach wskazywał, że liczba polskich ofiar mogła sięgać ok. 200 tys. Nie był jednak historykiem akademickim, a jego szacunki nie zostały powszechnie przyjęte.
Komentarze
Zełenski wyjawił, co otrzymał od Nawrockiego. „Nigdy o tym nie mówiłem”
Wóycicki nie odpuszcza ws. UPA: "To Polska powinna przeprosić Ukraińców"

Nowe ustalenia IPN w Hucie Pieniackiej. "To zbiorowy dół śmierci"

Odkryto pierwszą mogiłę ofiar UPA w Hucie Pieniackiej. Szczątki są częściowo spalone

Jest projekt uchwały ws. uczczenia pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA








