Paweł Jędrzejewski: Taka szansa zdarza się tylko raz. Właśnie ją marnujemy

- Relacje polsko-ukraińskie przechodzą obecnie poważny kryzys symboliczny związany m.in. ze sporami o pamięć historyczną, postacie takie jak Stepan Bandera oraz decyzje dotyczące odznaczeń państwowych, co wywołuje silne emocje po obu stronach granicy.
- Autor wskazuje, że konflikty między Polakami i Ukraińcami mają wielowiekowe korzenie – od powstań kozackich, przez rzezie i czystki etniczne, po wydarzenia II wojny światowej i Akcję „Wisła” – ale podkreśla, że przyszłość i współpraca powinny być ważniejsze niż historyczne spory.
- Zdaniem autora wojna Rosji przeciwko Ukrainie stworzyła wyjątkową szansę na trwałe pojednanie obu narodów, jednak obecna eskalacja napięć politycznych, medialnych i symbolicznych może doprowadzić do zaprzepaszczenia tego historycznego momentu.
O to, kto ma więcej racji i kto ma jej mniej w tej ponurej awanturze, można się sprzeczać bez końca. Niestety, ważny jest tylko ostateczny rezultat: nasze dwa narody - polski i ukraiński - są na prostej i niebezpiecznej drodze do cofnięcia wskazówek zegara o ponad 80 lat i wskrzeszenia tej potwornej nienawiści, która kosztowała tysiące ludzkich istnień. To jest ogromna tragedia - to rozdrapanie ran, które miały szansę - tak się zdawało - zabliźnić się. Szczególnie, że dzieje się to w obliczu trwającej wojny ze wspólnym historycznym wrogiem - imperializmem rosyjskim.
Bohaterowie Ukrainy
Badania opinii publicznej niezmiennie w piątce najbardziej szanowanych, podziwianych postaci w historii Ukrainy umieszczają Bohdana Chmielnickiego i Stepana Banderę.
Pierwszy był przywódcą najbardziej krwawego powstania przeciw Rzeczypospolitej.
Z kolei Stepan Bandera był moralnie odpowiedzialny za ludobójstwo na Polakach podczas Rzezi Wołyńskiej.
Popularność Bandery może być uzasadniona antysowiecką działalnością jego organizacji. Natomiast Chmielnicki jest symbolem walki o niepodległość skierowanej wyłącznie przeciwko "polskim kolonizatorom".
Jak w greckiej tragedii
Tak jak Polacy mają dwóch historycznych wrogów - Niemców i Rosjan, tak Ukraińcy mają wrogów w Polakach i Rosjanach. Zełenski poddaje się autentycznym nastrojom ukraińskiego społeczeństwa, gdy nadaje jednostce wojskowej imię "Bohaterów UPA". Ukraińcy potrzebują bohaterów w swojej historii. A innych - tak wyrazistych - niestety, nie mają.
Z kolei, ponad połowa Polaków popiera odebranie Prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.
I to jest właśnie sednem obecnej sytuacji. Obaj prezydenci poddają się woli ludu. Dlatego to, co się dzieje, przypomina grecką tragedię. Obie strony konfliktu robią dokładnie to, co powinny - w pełnej zgodzie z żądaniami swoich społeczeństw. A to prowadzi do nieuchronnej tragedii.
Rzezie, prześladowania, czystki etniczne
Historia relacji polsko-ukraińskich to ciąg przemocy, wyzysku, brutalności, powstań chłopskich i kozackich, rzezi ludności cywilnej po obu stronach konfliktu, czystek etnicznych, prześladowań religijnych i przymusowych wysiedleń.
- Powstaniu w 1648 roku towarzyszyły masowe rzezie polskiej i spolszczonej szlachty, oraz katolickiego duchowieństwa i ludności żydowskiej. W 1652 roku, po bitwie pod Batohem, przegranej przez Polaków, Bohdan Chmielnicki osobiście nakazał wymordowanie kilku tysięcy wziętych do niewoli polskich jeńców - żołnierzy i oficerów. Ta masowa zbrodnia jest nazywana "sarmackim Katyniem".
- W 1768 roku wybuchło powstanie ukraińskich chłopów i Kozaków przeciwko szlachcie i Żydom - Koliszczyzna. Życie straciło w nim blisko 200 tysięcy ludzi. Jego szczytowym momentem była rzeź w Humaniu, gdzie zamordowano od kilku do kilkunastu tysięcy cywilów. W reakcji na powstania, wojska polskie (lub magnackie) i rosyjskie krwawo tłumiły opór, dokonując masowych egzekucji i pacyfikacji ukraińskich wsi.
- Wojna polsko-ukraińska w latach 1918-1919 o Lwów i tzw. Galicję Wschodnią obfitowała po obu stronach w akty przemocy wobec ludności cywilnej i jeńców wojennych.
- Konflikt polsko ukraiński w okresie międzywojennym był czymś stałym i oczywistym. W 1930 roku władze polskie - w odpowiedzi na akty sabotażu Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO) - przeprowadziły akcję pacyfikacyjną. Wojsko i policja stosowały odpowiedzialność zbiorową wobec Ukraińców - niszczono mienie, prześladowano i bito ukraińskich działaczy oraz zamykano ukraińskie instytucje.
- W 1938 roku na Chełmszczyźnie państwo polskie przeprowadziło akcję przymusowej polonizacji. Zniszczono ponad 120 prawosławnych obiektów sakralnych (cerkwie i kaplice), co spowodowało pogłębienie nienawiści i poczucia krzywdy wśród ludności ukraińskiej.
- Podczas II wojny światowej doszło do najbardziej krwawych czystek etnicznych i ludobójstwa. W trakcie Rzezi Wołyńskiej i czystek w Galicji Wschodniej OUN-B oraz Ukraińska Powstańcza Armia wymordowały kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Kulminacją była „krwawa niedziela” 11 lipca 1943 roku. Fala mordów na Polakach rozlała się na tereny dawnych województw lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego. UPA wymordowała tam od 30 do 40 tysięcy polskich cywilów.
- W odwecie Oddziały Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich oraz polskiej samoobrony dokonywały akcji przeciwko ukraińskim wsiom, w których ginęła ludność cywilna. W wyniku polskich działań śmierć poniosło około 10–15 tysięcy Ukraińców.
- Po wojnie i zmianie granic państwowych, konflikt został zakończony siłowo przez władze komunistyczne. W 1947 roku, w operacji wojskowej "Akcja Wisła" wysiedlono przymusowo ponad 140 tysięcy Ukraińców, Bojków i Łemków z południowo-wschodniej Polski na tzw. Ziemie Odzyskane.
Najważniejsza jest przyszłość
Pamiętając o tym wszystkim, o obustronnych winach naszych przodków, o wzajemnych zbrodniach poprzednich pokoleń, musimy nie zapominać, że przyszłość jest ważniejsza od przeszłości. Bo tylko na przyszłość mamy wpływ. I że nikt nas nigdy od Ukrainy nie rozdzieli oceanem ani pustynią. Ukraińcy i Polacy zawsze będą sąsiadami. Ich los jest w znacznym stopniu wspólnym losem. Jesteśmy na siebie skazani.
W 2022 roku historia dała nam - Polakom i Ukraińcom - niezwykłą szansę. Paradoksalnie, atak Rosji na Ukrainę i - w efekcie - spontaniczna pomoc udzielona Ukrainie przez Polskę oraz - co ważniejsze - Ukraińcom przez Polaków, stworzyły nadzieję na pokonanie koszmarnych upiorów przeszłości. Niestety, ta szansa właśnie wymyka nam się z rąk. Ogromny udział w jej zaprzepaszczaniu mają politycy i media. Szczególnie media, robiące z suma (gdy złowi go Ukrainiec) - narodowy skarb, a z wjazdu (Ukraińca) samochodem do Morskiego Oka - zbezczeszczenie świętości.
Błędy są po obu stronach. Ale nie jest to żadne pocieszenie. To znacznie gorzej, że po obu. Na razie konflikt odbywa się na poziomie symboli. Wręcza się ordery, po czym odbiera ordery, odsyła odebrane ordery kurierem. Ale symbole wymyślono dokładnie po to, żeby wzbudzać emocje. A emocje eskalują napięcie, z czasem nabrzmiewają i eksplodują w czynach. Zwłaszcza, że intensywniejsze emocje pojawiają się między wrogami, niż przyjaciółmi.
Czy znów będą aktualne słowa Henryka Sienkiewicza kończące "Ogniem i mieczem": "Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą"? Niestety, na to wygląda. Jeżeli ta spirala, która obecnie się rozkręca, nie zostanie natychmiast powstrzymana - co z dnia na dzień jest coraz trudniejsze - przyszłe pokolenia nam tego nie wybaczą.
Komentarze
Zełenski wyjawił, co otrzymał od Nawrockiego. „Nigdy o tym nie mówiłem”
Zełenski uderza w Nawrockiego. „Działa jak Viktor Orban”

„Pierd*lić Polskę i Polaków”. Tak Zełenski miał odpowiedzieć na ostrzeżenia ws. UPA

Bogucki: Ukraińskie władze zapominają, że ta pomoc przyszła z polskich rąk


