Szukaj
Konto

Hakerzy uderzyli w Berlin. Grożą publikacją ogromnej ilości danych

Haker przy komputrze, twarz ukryta w cieniu, kaptur na głowie
Źródło: Chat GPT | Autor: Open AI / | Licencja: mat. redakcyjny | Haker, zdjęcie poglądowe
Burmistrz Berlina Kai Wegner poinformował, że miasto jest szantażowane przez hakerów, którym na początku sierpnia udało się włamać do miejskich systemów i wykraść z nich dane - przekazała stacja BBC. Polityk oświadczył, że władze miasta nie ulegną szantażowi i nie zapłacą okupu.
Co musisz wiedzieć:
  • Berlin został zaatakowany przez hakerów, którzy wykradli dane z miejskiej sieci administracyjnej.
  • Władze miasta potwierdziły, że otrzymały żądanie okupu, ale zapowiedziały, że nie zapłacą.
  • Według niemieckich mediów za atakiem stoi grupa ransomware Rhysida, która ma żądać 30 bitcoinów.
  • Hakerzy twierdzą, że przejęli około 5,79 TB danych i grożą ich wystawieniem na aukcję.
  • Wśród wykradzionych informacji mogą znajdować się dane osobowe i inne niepubliczne materiały. Dokładna skala wycieku jest nadal badana.

Hakerzy uderzyli w Berlin. Grożą publikacją ogromnej ilości danych

Wegner oświadczył, że żądanie okupu dotarło do władz w czwartek wieczorem. Nie ujawnił kwoty, jakiej domagają się sprawcy, jednak według tygodnika „Der Spiegel” chodzi o 30 bitcoinów, czyli około 2 mln euro - podała BBC w nocy z piątku na sobotę.

- Berlin nie da się szantażować - powiedział w piątek Wegner. Poinformował, że policja, prokuratura i federalne służby bezpieczeństwa pracują nad sprawą „w trybie pilnym”. Jak dodał, trwają też dochodzenia dotyczące „zawartości i zakresu danych, do których uzyskano nieuprawniony dostęp”.

 

Kto stoi za atakiem?

Z powodu cyberataku konieczne było wyłączenie niektórych systemów internetowych stolicy Niemiec. Do ataku przyznała się grupa hakerska Rhysida, która - jak się przypuszcza - działa z terytorium Rosji i Europy Wschodniej, i stała za cyberatakiem na British Museum w 2023 roku. Jak podała agencja Reuters, na swojej stronie internetowej grupa zapowiedziała, że za siedem dni rozpocznie aukcję 5,79 terabajta skradzionych danych.

Do wycieku danych doszło w dniach 7-12 sierpnia. 14 sierpnia wyłączono część miejskich systemów internetowych, co na kilka dni uniemożliwiło składanie wniosków o dodatki mieszkaniowe i dokonywanie płatności. Jak poinformowali urzędnicy, późniejsze analizy wykazały kolejne wycieki danych, tym razem w berlińskim wydziale transportu i ochrony środowiska.

„Nie można wykluczyć, że naruszenie mogło objąć również dane osobowe lub inne informacje niejawne”

- podało w piątkowym komunikacie biuro burmistrza.

„Der Spiegel” opublikował zrzut ekranu ze strony Rhysidy w sieci dark web. Grupa twierdzi, że posiada pliki zawierające m.in. umowy, porozumienia o zachowaniu poufności (NDA), akta osobowe, hasła oraz tysiące danych kontaktowych osób prywatnych. Na stronie widnieje również licznik odliczający czas do rozpoczęcia aukcji skradzionych danych; cena wywoławcza to 30 bitcoinów, czyli tyle, ile sprawcy żądają od władz Berlina – podała gazeta.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.08.2026 17:04
Źródło: PAP