Anatomia Niemiec. AfD prowadzi przed wyborami w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. CDU walczy o próg

- AfD prowadzi przed wyborami 20 września w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Najnowsze sondaże dają jej około 36–38 proc., wobec 30–34 proc. dla SPD.
- Premier Manuela Schwesig pozostaje znacznie popularniejsza od swojej partii: w bezpośrednim pojedynku na szefa rządu landu wybiera ją około 59–61 proc. badanych, wobec 28 proc. dla Leif-Erika Holma z AfD.
- CDU notuje zaledwie 6–7 proc. i może osiągnąć najgorszy wynik w historii landu; jednocześnie wynik Zielonych i BSW oscyluje wokół progu, co może zdecydować o możliwych koalicjach po wyborach.
Po wyborach 6 września w Saksonii-Anhalt wielkimi krokami zbliżają się kolejne wybory do parlamentów krajowych. 20 września do urn pójdą wyborcy w Berlinie oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim. To właśnie ten drugi, najrzadziej zaludniony niemiecki kraj związkowy, jest przedmiotem niniejszej analizy.
Zapraszam na kolejny tekst z cyklu artykułów, w których staram się przybliżyć Państwu wydarzenia za Odrą.
Najbardziej czerwony kraj związkowy i 28-letnie rządy SPD
Meklemburgia-Pomorze Przednie, podobnie jak inne wschodnioniemieckie kraje związkowe, powstała w 1990 roku, w znacznej mierze z obszarów trzech dawnych NRD-owskich okręgów administracyjnych: Rostocku, Schwerina i Neubrandenburga. I choć jest szóstym pod względem powierzchni landem Niemiec, zamieszkuje go tylko nieco ponad 1,5 miliona ludzi, co czyni go najrzadziej zaludnionym krajem związkowym w całej Republice Federalnej. Jednocześnie, podobnie jak inne wschodnioniemieckie landy, od dekad zmaga się z problemem depopulacji. Jeszcze w 1990 roku zamieszkiwało go ponad 1,9 miliona mieszkańców. Meklemburgia-Pomorze Przednie jest również krajem związkowym o najniższych wynagrodzeniach. W 2025 roku mediana miesięcznych wynagrodzeń wynosiła 3 497 euro i była o 17,1% niższa od średniej dla całych Niemiec. Na tym społeczno-gospodarczym tle szczególnie interesująca jest polityczna historia landu, w którym od 28 lat urząd premiera pozostaje nieprzerwanie w rękach SPD.
Podobnie jak w niemal wszystkich pozostałych wschodnich landach, po zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku pierwsza do władzy w Meklemburgii-Pomorzu Przednim doszła jednak CDU. W pierwszych wyborach do Landtagu uzyskała 38,3% głosów i stworzyła koalicyjny rząd z FDP pod kierownictwem Alfreda Gomolki. Problemy wczesnej transformacji wschodnich Niemiec, w tym przypadku konflikt wokół planowanej prywatyzacji stoczni w Wismarze i Stralsundzie, doprowadziły jednak do jego dymisji już po niespełna dwóch latach, w 1992 roku. CDU udało się utrzymać władzę również po wyborach w 1994 roku, choć już w ramach Wielkiej Koalicji z SPD. Cztery lata później sytuacja się odwróciła i od 1998 roku urząd premiera Meklemburgii-Pomorza Przedniego nieprzerwanie pozostaje w rękach socjaldemokratów.
W ciągu tych 28 lat SPD rządziła zarówno wspólnie z CDU w ramach Wielkiej Koalicji w latach 2006-2021, jak i z niemiecką lewicą: najpierw w latach 1998-2006 z wywodzącą się bezpośrednio z NRD-owskiej SED Partią Demokratycznego Socjalizmu (Partei des Demokratischen Sozialismus, PDS), a od 2021 roku z Die Linke. Samo SPD przez lata osiągało w wyborach do Landtagu wyniki oscylujące wokół 40%, z rekordowym poparciem 40,6% w 2002 roku. W ostatnich wyborach w 2021 roku socjaldemokraci zdobyli 39,6% głosów i wprowadzili do parlamentu krajowego 34 z 79 deputowanych. Jeszcze pięć lat temu trudno było zatem przypuszczać, że w kolejnych wyborach utrzymanie pierwszego miejsca przez SPD stanie się w ogóle przedmiotem dyskusji.
Magia Manueli Schwesig
Na czele rządu krajowego w Meklemburgii-Pomorzu Przednim od lipca 2017 roku stoi 52-letnia Manuela Schwesig, która do swojego biura w Schwerinie przeprowadziła się bezpośrednio po ponad trzech latach spędzonych na stanowisku federalnej minister ds. rodziny, seniorów, kobiet i młodzieży w rządzie Angeli Merkel. Co ciekawe, po ponad dziewięciu latach sprawowania urzędu jej osobiste notowania są znacząco wyższe niż poparcie dla SPD, której jest przewodniczącą w landzie. 58% badanych pozytywnie ocenia jej pracę, a w hipotetycznym bezpośrednim pojedynku o urząd premiera około 60% wyborców wskazuje właśnie na Schwesig. Jej przewaga nad kandydatem AfD Leif-Erikiem Holmem wynosi przy tym ponad 30 punktów procentowych.
Jednocześnie poparcie dla samej SPD od poprzednich wyborów we wrześniu 2021 roku systematycznie spadało, osiągając w latach 2024-2025 rekordowo niskie poziomy w okolicach 20%. Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku jeden z sondaży dawał socjaldemokratom zaledwie 19%, czyli niemal 20 punktów procentowych mniej niż prowadzącej w Meklemburgii-Pomorzu Przednim AfD. Od tego czasu sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Poparcie dla SPD sukcesywnie rośnie, a jej strata do AfD w najnowszych badaniach wynosi od trzech do sześciu punktów procentowych. W najnowszych sondach różnica stopniała do zaledwie trzech punktów, najmniej od czerwca 2024 roku.
Ta odbudowa poparcia dla SPD wydaje się mieć jednak mniej wspólnego z samą partią, a znacznie więcej właśnie z osobą Manueli Schwesig, wokół której w dużej mierze spersonalizowano kampanię wyborczą. Symbolicznym wyrazem tego pojedynku będzie głosowanie w okręgu Schwerin I, gdzie Schwesig zmierzy się bezpośrednio z kandydatem AfD na urząd premiera, Leif-Erikiem Holmem. Sytuacja jest tym ciekawsza, że obecny poseł do Bundestagu nie znajduje się na liście krajowej AfD i do Landtagu może dostać się wyłącznie dzięki zdobyciu mandatu bezpośredniego. Jednocześnie numerem jeden na liście i formalnym głównym kandydatem (Spitzenkandidat) AfD jest Enrico Schult. Może się zatem okazać, że partia wygra wybory w całym landzie, a jej kandydat na premiera nie znajdzie się nawet w Landtagu.
Błękitna fala od dawna jest już nad Bałtykiem
Spektakularny sukces AfD w wyborach 6 września w Saksonii-Anhalt sprawił, że bardzo wysokie są również oczekiwania przed nadchodzącym pojedynkiem w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. I choć ten kraj związkowy trudno uznać za matecznik AfD, która w dotychczasowych wyborach do Landtagu uzyskała 20,8% głosów w 2016 i 16,7% w 2021 roku, wszystkie aktualne sondaże wskazują na jej zwycięstwo w najbliższą niedzielę. Wysokie poparcie dla AfD nie jest zresztą w tym przypadku niczym nowym. Partia wysunęła się na prowadzenie już w lipcu 2023 roku i od tego czasu nieprzerwanie zajmuje pierwsze miejsce w sondażach. Potwierdzeniem tego trendu był również jej wynik w ubiegłorocznych wyborach do Bundestagu, w których zdobyła w Meklemburgii-Pomorzu Przednim 35% drugich głosów (Zweitstimme), niemal dwukrotnie więcej niż druga CDU.
Jeszcze bardziej wymowne były wyniki kandydatów AfD w sześciu bezpośrednich okręgach wyborczych do Bundestagu. Kandydaci partii zdobyli najwięcej pierwszych głosów (Erststimme) we wszystkich sześciu okręgach, a pięciu z nich uzyskało mandaty, osiągając wyniki od 35,9% do aż 45,2%. Tym samym AfD jako jedyna partia wprowadziła do Bundestagu deputowanych z Meklemburgii-Pomorza Przedniego wybranych bezpośrednio w okręgach. Również w szóstym okręgu kandydat AfD zdobył najwięcej pierwszych głosów, jednak ze względu na obowiązujący od poprzednich wyborów mechanizm przydziału mandatów nie uzyskał miejsca w Bundestagu.
Tak wysokie, a przede wszystkim utrzymujące się od kilku lat poparcie dla AfD nie jest zatem konsekwencją jej spektakularnego wyniku w Saksonii-Anhalt. Należy je rozpatrywać w znacznie szerszym kontekście demograficznym, gospodarczym i geograficznym Meklemburgii-Pomorza Przedniego. W tym silnie rolniczym i najrzadziej zaludnionym landzie dostęp do usług publicznych jest w wielu miejscach utrudniony, a do głównych tematów kampanii należą edukacja, praca i gospodarka, koszty energii, mieszkalnictwo oraz bezpieczeństwo. Ważną rolę odgrywa również migracja, choć w tym przypadku problem ma w dużej mierze wymiar ogólnoniemiecki. Meklemburgia-Pomorze Przednie ma bowiem najniższy spośród wszystkich krajów związkowych odsetek cudzoziemców, wynoszący poniżej 8% populacji. Ten kontrast między rzeczywistą skalą migracji w landzie a jej znaczeniem w debacie politycznej jest zresztą jednym z ciekawszych elementów obecnej kampanii.
Rosyjskie tło wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim
Kwestia współpracy z Rosją, która jest jednym z głównych zarzutów stawianych AfD i na którą sam zwracałem uwagę w poprzednich tekstach, jest w kontekście wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim szczególnie interesującym wątkiem. Zwłaszcza z polskiej perspektywy, bo to właśnie w Polsce wieloletnia i bliska współpraca niemiecko-rosyjska oraz przedstawianie Nord Stream jako projektu wyłącznie gospodarczego były od samego początku kontestowane przez większość naszej sceny politycznej. Jednocześnie trudno znaleźć w Niemczech drugi kraj związkowy, w którym związki z Rosją byłyby równie namacalne jak właśnie tutaj. I równie dobrze widać, że mimo rosyjskiej agresji na Ukrainę oczekiwanie na powrót do pewnej formy business as usual z Rosją nie zniknęło z niemieckiej debaty publicznej.
Przez dekady Meklemburgia-Pomorze Przednie korzystała z bliskich relacji niemiecko-rosyjskich, a ich najbardziej oczywistym symbolem stały się gazociągi Nord Stream. To właśnie w położonym nad Bałtykiem Lubminie obie nitki Nord Stream docierały do niemieckiego wybrzeża i łączyły się z niemiecką infrastrukturą przesyłową. Wokół tej infrastruktury powstały inwestycje, miejsca pracy i konkretne interesy gospodarcze, a współpraca z Rosją stała się przez lata jednym z istotnych elementów polityki kolejnych rządów krajowych. Dlatego również po rozpoczęciu budowy Nord Stream 2 władze w Schwerinie należały do najbardziej zdecydowanych politycznych obrońców tego projektu w Niemczech.
To również tutaj w 2021 roku z inicjatywy rządu Manueli Schwesig powstała Fundacja Ochrony Klimatu i Środowiska MV (Stiftung Klima- und Umweltschutz MV), która oficjalnie miała wspierać inicjatywy związane z ochroną klimatu, środowiska i przyrody Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Nieoficjalnie jednak finansowana niemal całkowicie przez rosyjski Gazprom fundacja miała umożliwić kontynuowanie prac przy Nord Stream 2 pomimo amerykańskich sankcji, sama angażując się również bezpośrednio w działania związane z budową gazociągu. Polityczną odpowiedzialność za jej powstanie ponosił rząd Schwesig. To również premier Meklemburgii, kilka dni po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę, zapowiedziała likwidację fundacji, do której ostatecznie nie doszło. Powołana przez Landtag komisja śledcza badająca działalność fundacji zakończyła niedawno swoją pracę. I choć nie udowodniła, że rząd Schwesig wykonywał polityczne polecenia Moskwy, ujawniła skalę powiązań władz Meklemburgii z Nord Stream 2 AG oraz wpływu spółki na powstanie i funkcjonowanie fundacji. Jej gospodarczy pion działał w praktyce jak „przedłużone ramię” Nord Stream 2 AG, a współpraca między spółką a administracją landową sięgała nawet wcześniejszego uzgadniania dokumentów przygotowywanych na posiedzenia rządu krajowego.
I, co raczej trudno uznać za szczególnie zaskakujące, nie znalazła potwierdzenia dla najdalej idących zarzutów dotyczących rosyjskich wpływów.
Początek końca CDU?
Rosyjski wątek, który jeszcze kilka lat temu miał politycznie zatopić Manuelę Schwesig, rozpłynął się w falach Morza Bałtyckiego i ma dziś znacznie mniejsze znaczenie dla wyniku wyborczego, niż wielu zakładało jeszcze jakiś czas temu. W zasadzie pewnym jest, że pierwsze dwa miejsca zajmą AfD i SPD, ze znaczącą przewagą nad pozostałymi partiami startującymi w tych wyborach. I choć przewaga AfD nad socjaldemokratami w ostatnich tygodniach znacząco stopniała, na niespełna tydzień przed wyborami jej zwycięstwo nadal wydaje się bardziej prawdopodobne. Niemniej, jeżeli SPD rzeczywiście uda się przekroczyć 30%, to choć będzie to wynik gorszy niż przed pięcioma laty, trudno będzie interpretować go inaczej niż jako osobisty sukces Manueli Schwesig.
Jednocześnie do końca o swój wynik drżeć będzie musiała CDU. Partia, która kiedyś rządziła Meklemburgią-Pomorzem Przednim i z której wywodzi się obecny kanclerz Friedrich Merz, walczy dzisiaj nie tyle o dobry wynik, ile o przekroczenie pięcioprocentowego progu wyborczego. Już w ostatnich wyborach wynik CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim był rekordowo niski, tymczasem najnowsze sondaże wskazują na poparcie na poziomie zaledwie 6-7%. Ewentualny brak przedstawicieli CDU w Landtagu, choć mało prawdopodobny, nadal nie jest niemożliwy i byłby nie tylko pierwszą taką sytuacją w historii powojennych Niemiec, ale jednocześnie cezurą dla całej niemieckiej sceny politycznej. Niezależnie jednak od ostatecznego wyniku wszystko wskazuje na to, że CDU osiągnie w Meklemburgii-Pomorzu Przednim nowy rekordowo niski rezultat. I choć są to jedynie wybory do parlamentu krajowego, trudno sobie wyobrazić, aby kolejna tak spektakularna porażka chadeków, zaledwie dwa tygodnie po blamażu w Saksonii-Anhalt, pozostała bez wpływu na sytuację rządu federalnego i pozycję samego kanclerza.
W zasadzie jedyną partią poza AfD i SPD, która na dziś może być pewna przekroczenia progu wyborczego, jest Die Linke. W ostatnich sondażach zarówno Zieloni, jak i Sojusz Sahry Wagenknecht (Bündnis Sahra Wagenknecht, BSW) notują poparcie w okolicach 5%, a zatem ich obecność w przyszłym Landtagu pozostaje niepewna. Warto w tym miejscu pamiętać również o testowanym już w Saksonii-Anhalt tzw. „głosowaniu taktycznym”, czyli oddawaniu pierwszego głosu na kandydata Die Linke, a drugiego na listę Zielonych. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim przybiera ono jednak miejscowo szczególnie ciekawą formę: kandydat Die Linke Daniel Trepsdorf publicznie zachęcił swoich wyborców do oddania pierwszego głosu na Manuelę Schwesig, aby uniemożliwić zdobycie mandatu bezpośredniego Leif-Erikowi Holmowi z AfD. Podobnych działań możemy spodziewać się również w innych okręgach wyborczych. Do tego dochodzi kwestia frekwencji, która, jak pokazały wybory 6 września, może sprawić, że ostateczne wyniki będą znacząco odbiegać od przedwyborczych sondaży.
Czy to koniec Brandmauer?
Warto zatem z uwagą obserwować nadchodzące wybory. Bo choć szansa na utworzenie rządu przez AfD pozostaje niewielka, ich wynik odpowie moim zdaniem na trzy znacznie ważniejsze pytania:
- Po pierwsze, czy rekordowa mobilizacja wyborców, którą widzieliśmy w Saksonii-Anhalt, powtórzy się również nad Bałtykiem i komu najbardziej pomoże.
- Po drugie, czy mamy do czynienia z początkiem zmierzchu CDU, przynajmniej we wschodnich Niemczech.
- Po trzecie wreszcie, czy polityczne koszty utrzymywania kordonu sanitarnego (Brandmauer) wobec AfD nie stały się dla partii głównego nurtu wyższe niż koszty jego ewentualnego demontażu.
I o ile wybory w Saksonii-Anhalt pokazały, jak daleko może dojść AfD, to nadchodzące wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim mogą pokazać, czy niemiecki system polityczny jest w stanie utrzymać wokół niej kordon sanitarny.
[Autor - Sebastian Meitz jest ekspertem Instytutu Sobieskiego w zakresie obronności i polityki zagranicznej]
[Sekcje "Co musisz wiedzieć", "Co może się wydarzyć po wyborach?", "Co to oznacza dla Polski?" i "Jak wyglądają najnowsze sondaże?" od Redakcji]
Co może się wydarzyć po wyborach?
- AfD wygrywa, ale nie ma partnera koalicyjnego – wtedy najbardziej prawdopodobny pozostaje rząd kierowany przez SPD.
- SPD + Lewica + Zieloni mogą mieć większość, jeśli Zieloni przekroczą 5 proc.
- SPD + CDU + Zieloni to również możliwy wariant, jeśli CDU i Zieloni wejdą do Landtagu.
- Wypadnięcie CDU, Zielonych lub BSW poniżej progu może radykalnie zmienić matematykę mandatową.
Co to oznacza dla Polski?
- Meklemburgia-Pomorze Przednie graniczy z Polską, dlatego skład jego władz ma znaczenie dla współpracy transgranicznej, infrastruktury, energetyki i transportu.
- Silny wynik AfD może zwiększyć presję na zmianę niemieckiej polityki wobec Rosji i Ukrainy, co z polskiego punktu widzenia będzie wymagało uważnego monitorowania.
- Polska powinna przygotować się na większą polityczną fragmentację w Niemczech i utrzymywać robocze kontakty z wszystkimi istotnymi siłami, niezależnie od tego, kto ostatecznie utworzy rząd w Schwerinie.
Jak wyglądają najnowsze sondaże?
| Partia | Najnowsze sondaże |
|---|---|
| AfD | 36–38% |
| SPD | 30–34% |
| Lewica | 9–12% |
| CDU | 6–7% |
| Zieloni | 5–6% |
| BSW | 4–5% |
Tagi
Komentarze
Anatomia Niemiec. Zwycięstwo AfD. Trzęsienie ziemi w Saksonii-Anhalt

Anatomia Niemiec. Od NRD do AfD. Dlaczego Saksonia-Anhalt może wstrząsnąć Niemcami

Anatomia Niemiec. Dlaczego wybory w trzech landach są ważne dla całego kraju

„W końcu mają dość”. Donald Trump dosadnie o sukcesie AfD

Niemcy mają problem z Energiewende. Eksperci ostrzegają

