Anatomia Niemiec. Od NRD do AfD. Dlaczego Saksonia-Anhalt może wstrząsnąć Niemcami

- 6 września mieszkańcy Saksonii-Anhalt wybiorą nowy Landtag, a najnowsze sondaże dają AfD około 41–43 proc. poparcia, przy około 22–23 proc. dla CDU.
- AfD może zdecydowanie wygrać wybory, ale według obecnych projekcji bezwzględna większość mandatów jest mało prawdopodobna, a pozostałe partie wykluczają koalicję z nią.
- Wynik może postawić CDU i cały niemiecki system polityczny przed problemem utrzymywania „Brandmauer”, czyli izolowania partii, która we wschodnich Niemczech zdobywa poparcie ponad 40 proc. wyborców.
Saksonia-Anhalt, ósmy pod względem powierzchni i jedenasty pod względem liczby mieszkańców kraj związkowy Republiki Federalnej Niemiec, jest dzisiaj na językach w całych Niemczech, a w poniedziałek może znaleźć się na czołówkach gazet również poza ich granicami. Magdeburg, kojarzony w Polsce przede wszystkim z marszałkiem Józefem Piłsudskim, może zaś stać się epicentrum politycznego trzęsienia ziemi, którego skutki odczują całe Niemcy.
Zapraszam na kolejny tekst z cyklu artykułów, które w ciągu najbliższych trzech tygodni ukażą się na Tysol.pl i przybliżą Państwu wydarzenia za Odrą.
Wyborcy wyludniającego się od dekad kraju związkowego, którego liczba mieszkańców wynosi dziś niewiele ponad 2 miliony, czyli niewiele ponad połowę liczby mieszkańców Berlina, mogą w najbliższą niedzielę zadecydować o kierunku, w jakim podążać będzie nie tylko ich land, ale cała Republika Federalna Niemiec. Wszystko wskazuje na to, że zwycięzca najbliższych wyborów do parlamentu krajowego jest już znany. Nieznana jest jedynie skala tego zwycięstwa oraz jego konsekwencje. Z czego to jednak wynika?
Dziedzictwo transformacji
W połowie lat 60. teren dzisiejszej Saksonii-Anhalt zamieszkiwało ponad 3,2 miliona obywateli Niemieckiej Republiki Demokratycznej, ale już u progu zjednoczenia Niemiec i odtworzenia kraju związkowego Saksonia-Anhalt ich liczba spadła do około 2,9 miliona. Od tego czasu liczba mieszkańców niemal nieprzerwanie się zmniejsza, a ze średnią wieku wynoszącą 48,3 roku Saksonia-Anhalt jest dziś najstarszym krajem związkowym Niemiec. Stolica landu Magdeburg i niewiele mniejsze Halle mają łącznie poniżej pół miliona mieszkańców, mniej niż Gdańsk. Aktualne prognozy przewidują zaś, że w ciągu najbliższych kilku lat liczba mieszkańców całego kraju związkowego spadnie poniżej dwóch milionów.
Choć historia depopulacji zaczęła się już w czasach NRD, jej radykalne przyspieszenie nastąpiło po 1990 roku. Saksonia-Anhalt, podobnie jak inne „nowe” kraje związkowe (Neue Bundesländer, jak do dziś określa się kraje związkowe powstałe na obszarze byłej NRD), doświadczyła niezwykle gwałtownej transformacji gospodarczej. Jednym z jej głównych instrumentów, a z czasem także symboli jej społecznych kosztów, była działająca w latach 1990–1994 Treuhandanstalt, odpowiedzialna za prywatyzację, restrukturyzację i likwidację państwowych przedsiębiorstw wschodnioniemieckich.
Efektem transformacji była nie tylko strukturalna zmiana gospodarki, ale również bardzo wysokie bezrobocie, które w drugiej połowie lat 90. w Saksonii-Anhalt przekraczało 20 proc. Również dzisiaj odsetek bezrobotnych wynosi tu 8,2 proc. i pozostaje nie tylko wyższy od średniej niemieckiej, ale również jednym z najwyższych w całym kraju.
Konsekwencje transformacji
Kraj związkowy, na terenie którego w czasach NRD działały ogromne zakłady przemysłu chemicznego, między innymi Buna-Werke w Schkopau i Leuna-Werke, kombinat przemysłu maszynowego SKET w Magdeburgu oraz liczne kopalnie węgla brunatnego, od początku niemieckiej transformacji próbuje zbudować nowy model gospodarczy. Mimo kolejnych prób modernizacji gospodarki do dziś nie udało się całkowicie przezwyciężyć strukturalnych konsekwencji transformacji.
Do tego dochodzą wieloletni odpływ młodych ludzi, przede wszystkim na Zachód, odmienna socjalizacja polityczna, pamięć społecznych kosztów transformacji czy też powszechne we wschodnich Niemczech poczucie niedostatecznej reprezentacji nowych krajów związkowych w polityce federalnej. Wszystkie te czynniki tworzą specyficzne otoczenie polityczne, którego konsekwencje możemy zobaczyć już za kilka dni.
Od dominacji CDU do buntu przy urnach
Zaplanowane na najbliższą niedzielę wybory do Landtagu będą dziewiątymi w historii Saksonii-Anhalt po zjednoczeniu Niemiec. W siedmiu z dotychczasowych ośmiu wyborów zwyciężała CDU, z której wywodzili się również wszyscy premierzy tego kraju związkowego poza jednym. Tym wyjątkiem od dominacji CDU były rządy Reinharda Höppnera z SPD w latach 1994–2002. Höppner był również twórcą tzw. Modelu Magdeburskiego.
Tę dość osobliwą formę rządów mniejszościowych warto dziś przywołać, ponieważ wobec braku większości parlamentarnej zdecydował się w 1994 roku na utworzenie mniejszościowego rządu SPD i Zielonych, tolerowanego przez Partię Demokratycznego Socjalizmu (Partei des Demokratischen Sozialismus, PDS), następczynię SED i jedną z poprzedniczek dzisiejszej Lewicy (Die Linke). Po wyborach w 1998 roku model ten był kontynuowany już przez mniejszościowy rząd samej SPD.
Niemiecka Unia Ludowa
W atmosferze narastającego niezadowolenia społecznego i strukturalnych problemów Saksonii-Anhalt w wyborach w 1998 roku wystartowała Niemiecka Unia Ludowa (Deutsche Volksunion, DVU), partia skrajnie prawicowa, która zdobyła aż 12,9 proc. głosów i wprowadziła do Landtagu 16 deputowanych, osiągając najlepszy wówczas wynik partii skrajnie prawicowej w wyborach do parlamentu krajowego w powojennych Niemczech. Wynik DVU pokazuje, że wysoka gotowość części wyborców Saksonii-Anhalt do traktowania głosu jako wyrazu protestu i odchodzenia od partii głównego nurtu nie pojawiła się wraz z AfD. Dzisiejsze rekordowe poparcie dla tej partii należy zatem osadzić w znacznie głębszym politycznym i społecznym kontekście.
Rekordowo wysokie poparcie dla AfD
Na rekordowo wysokie poparcie dla AfD, szczególnie we wschodnich Niemczech, w tym w Saksonii-Anhalt, składa się kilka czynników. Po pierwsze jest to spektakularna porażka polityki migracyjnej, której symbolicznym wyrazem stało się słynne „Wir schaffen das” Angeli Merkel i która w oczach znacznej części wyborców wiąże się z całą plejadą problemów społecznych, od przestępczości i obciążenia systemu socjalnego po zmiany społeczne i kulturowe. Do wzrostu popularności AfD przyczyniła się również prowadzona przez lata polityka energetyczna i klimatyczna. Szczególnie na Wschodzie, który silniej odczuwa problemy niemieckiej gospodarki, istotne jest także podejście do Rosji i Ukrainy.
AfD otwarcie postuluje powrót do współpracy z Rosją i wznowienie importu tanich rosyjskich surowców energetycznych, które przez lata były jednym z kluczy do przewagi niemieckiego przemysłu i gospodarki. Jednocześnie partia kontestuje dalsze wsparcie dla Ukrainy, przedstawiając wojnę prowadzoną przeciwko niej przez Rosję jako konflikt, który nie jest wojną Niemiec. Argumenty te trafiają w Saksonii-Anhalt na szczególnie podatny grunt: pamięć społecznych kosztów transformacji, relatywnie stare społeczeństwo, rozczarowanie partiami głównego nurtu oraz poczucie niedostatecznej reprezentacji wschodnich Niemiec w polityce federalnej.
Od partii protestu do partii masowej
Na czele AfD w Saksonii-Anhalt stoi urodzony w 1990 roku Ulrich Siegmund, który jako 25-latek zasiadł w parlamencie krajowym z ramienia tej partii. Co ciekawe, jego polityczna droga zaczęła się w CDU, do której należał w latach 2008–2014, zanim zmienił barwy polityczne i wstąpił do AfD. Do niedzielnych wyborów staje jako główny kandydat (Spitzenkandidat) AfD i naturalny pretendent do stanowiska premiera kraju związkowego.
Choć Siegmund buduje swój publiczny wizerunek jako polityka bardziej umiarkowanego i zdolnego do rządzenia, intensywnie wykorzystując przy tym media społecznościowe, publicznego poparcia udzielił mu niedawno Björn Höcke z sąsiedniej Turyngii, jeden z najbardziej radykalnych przedstawicieli AfD. Jednocześnie krajowy Urząd Ochrony Konstytucji klasyfikuje AfD w Saksonii-Anhalt jako ugrupowanie skrajnie prawicowe, prowadzące działalność wymierzoną w demokratyczny porządek konstytucyjny (gesichert rechtsextremistische Bestrebung).
Sondaże
W ciągu ostatnich dwóch tygodni w Niemczech opublikowano cztery sondaże oceniające poparcie dla poszczególnych partii politycznych w kontekście wyborów w najbliższą niedzielę. We wszystkich sondażach AfD osiągnęła zdecydowanie najlepszy wynik, a jej poparcie waha się od 40 do 43 proc. Drugi wynik osiąga CDU z poparciem niemal o połowę niższym, oscylującym wokół 22–23 proc. Trzecia w sondażach jest konsekwentnie Die Linke (Lewica) z poparciem między 11 a 13 proc., czwarta jest zaś SPD z poparciem 7–9 proc. Poza tymi czterema partiami żadna z pozostałych nie może mieć pewności, że po niedzielnych wyborach znajdzie się w Landtagu. Na dziś największe szanse mają Zieloni, którzy balansują na granicy progu wyborczego z poparciem około 5–6 proc., podczas gdy poniżej progu pozostają zarówno Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW), jak i liberałowie z FDP.
Z uwagi na taki rozkład poparcia w Saksonii-Anhalt, mimo że do wyborów zostało już bardzo niewiele czasu, nadal nie jest przesądzone, jakie będą ich polityczne konsekwencje. Choć zwycięstwo AfD wydaje się oczywiste, pytaniem otwartym pozostaje, czy pozwoli jej ono również na utworzenie rządu. W pierwszym rzędzie zależy to oczywiście od uzyskanego przez nią ostatecznie wyniku, ale również od tego, czy i które partie przekroczą pięcioprocentowy próg wyborczy.
W sytuacji, w której znacząca liczba głosów zostanie oddana na partie, które ostatecznie nie znajdą się w Landtagu, w określonym układzie już poparcie na poziomie 44–45 proc. może dać AfD bezwzględną większość w parlamencie krajowym i w konsekwencji umożliwić jej utworzenie samodzielnego rządu w Magdeburgu. I to jest pierwszy, najbardziej korzystny dla AfD i jednocześnie najbardziej przerażający dla partii głównego nurtu, scenariusz.
Wygrana AfD to problem przede wszystkim dla CDU
Prawdopodobny jest również scenariusz, w którym pomimo osiągnięcia najlepszego wyniku wyborczego AfD nie uda się utworzyć rządu. Jej zdolność koalicyjna jest bardzo ograniczona, a pozostałe partie nie deklarują gotowości do utworzenia z nią koalicji. Jednocześnie jednak w samej CDU, która według wszystkich ostatnich sondaży zajmie drugie miejsce, do dziś obowiązuje uchwała wykluczająca współpracę nie tylko z AfD, ale również z Die Linke.
W tej sytuacji paradoksalnie to nie AfD znajdzie się pod największą presją polityczną, ale właśnie chadecy, którzy będą musieli wyjść z tej sytuacji z twarzą. Możliwe jest stworzenie rządu mniejszościowego, analogicznie jak w sąsiedniej Turyngii czy Saksonii, który byłby zmuszony do poszukiwania większości dla poszczególnych inicjatyw poza własnym zapleczem parlamentarnym, w tym wśród deputowanych Die Linke.
Jednocześnie taki scenariusz jest mocno kontestowany przez dużą część elektoratu, ale też działaczy samej CDU. Dodatkowym problemem może okazać się proces wyboru nowego premiera. Konstytucja Saksonii-Anhalt przewiduje bowiem, że po zakończeniu kadencji dotychczasowy premier prowadzi sprawy do czasu objęcia urzędu przez swojego następcę. W przypadku przedłużającego się impasu politycznego dalsze sprawowanie funkcji przez Svena Schulze byłoby zatem zgodne z konstytucją, ale jego polityczna legitymacja z pewnością stałaby się przedmiotem ostrego sporu. Taki scenariusz byłby bardzo mocno wykorzystywany przez AfD i mógłby wpłynąć na jej poparcie zarówno przed wyborami 20 września, jak i w sondażach na poziomie federalnym.
Kordon sanitarny wokół AfD
Dalsze utrzymanie kordonu sanitarnego wobec AfD, niezależnie od wyniku niedzielnych wyborów, będzie wiązało się z coraz większymi kosztami politycznymi dla partii głównego nurtu. Coś, co w zamyśle miało ograniczyć wpływ AfD na niemiecką scenę polityczną i uniemożliwić jej dojście do władzy, stało się jednocześnie jednym z paliw jej narracji o politycznym wykluczeniu.
Odsunięcie od władzy partii, która może zdobyć ponad 40 proc. głosów, nawet kosztem niestabilnego rządu mniejszościowego i wewnętrznych sporów między partiami tworzącymi jego zaplecze, może być i z pewnością będzie wykorzystywane przez AfD jako argument na rzecz tezy, że partie głównego nurtu są gotowe zrobić wszystko, aby nie dopuścić jej do władzy.
Magdeburg może wstrząsnąć Berlinem
Taki obrót spraw może wpłynąć również na poparcie dla samego kanclerza Friedricha Merza, który już dzisiaj cieszy się rekordowo niskim poparciem, a z jego rządu "bardzo zadowolonych" jest 1 proc. respondentów. Może również dać dodatkowy wiatr w żagle AfD przed odbywającymi się za dwa tygodnie wyborami w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie poparcie dla tej partii także zbliża się do 40 proc.
Choć oczywiście Saksonia-Anhalt z wielu powodów nie jest reprezentatywna dla całych Niemiec, to bezspornie stanowi swego rodzaju laboratorium problemów, z którymi niemiecki system polityczny będzie musiał mierzyć się w coraz większym stopniu. Czym innym jest bowiem izolowanie partii osiągającej poparcie na poziomie 10–20 proc., a czym innym partii, której poparcie przekracza 40 proc. i która ociera się o bezwzględną większość. Czekają nas bardzo ciekawe tygodnie.
[Autor - Sebastian Meitz jest ekspertem Instytutu Sobieskiego w zakresie obronności i polityki zagranicznej]
[Sekcje "Co musisz wiedzieć", "Co może się wydarzyć po wyborach" i "Co to oznacza dla Polski" od Redakcji]
Źródła:
- Konstytucja Saksonii-Anhalt.
- Aktualne wyniki sondaży dla Saksonii-Anhalt. Wahlrecht.de.
- Rechtsextremismus. Urząd Ochrony Konstytucji Saksonii-Anhalt.
- Treuhandanstalt. Bundeszentrale für politische Bildung.
- Frymark K., Wszystko jest możliwe. AfD idzie po władzę w Saksonii-Anhalt. Ośrodek Studiów Wschodnich
Co może się wydarzyć po wyborach?
- AfD zdobywa większość mandatów. Mało prawdopodobne według obecnych projekcji, ale matematycznie możliwe przy dużej liczbie głosów oddanych na partie poniżej progu.
- AfD wygrywa, ale nie ma partnera do rządzenia. To obecnie scenariusz najbardziej prawdopodobny.
- Powstaje szeroka koalicja lub rząd mniejszościowy bez AfD. Politycznie trudne, zwłaszcza dla CDU ze względu na jej relacje z Lewicą i AfD.
Co to oznacza dla Polski?
Wynik wyborów w Saksonii-Anhalt nie zmieni bezpośrednio relacji polsko-niemieckich, ale silny rezultat AfD może zwiększyć presję na CDU i pozostałe partie głównego nurtu oraz wpłynąć na ogólnoniemiecką debatę o migracji, energetyce, wsparciu dla Ukrainy i stosunkach z Rosją.
Z polskiej perspektywy szczególnie istotna jest polityka wschodnia. AfD sprzeciwia się dalszemu wspieraniu Ukrainy w obecnej skali i opowiada się za odbudową współpracy gospodarczej z Rosją. Wzrost znaczenia takich postulatów na poziomie federalnym mógłby pogłębić różnice między Warszawą a Berlinem w podejściu do bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej.
Znaczenie ma również Bundesrat, w którym Saksonia-Anhalt dysponuje czterema głosami. Najważniejsze będzie jednak to, czy sukces AfD okaże się lokalnym fenomenem, czy początkiem szerszej zmiany niemieckiej polityki. W tym drugim przypadku konsekwencje politycznego przesunięcia w Niemczech byłyby odczuwalne również w Polsce.
Komentarze
Tȟašúŋke Witkó: Nie będę umierał za niemieckie samochody

Tragedia w niemieckiej szkole. Są ofiary śmiertelne
Europa ma najmniej gazu od 2009 r. Polska wyraźnie odstaje
Dlaczego Niemcy głosują na AfD? Rozmowa z Olgą Doleśniak-Harczuk




