Szukaj
Konto

Ekshumacje ofiar UPA w Puźnikach. Kowal odpowiada na poważne zarzuty

Paweł Kowal
Źródło: YouTube | Autor: Bez doktryny | Paweł Kowal
Czy podczas ekshumacji w Puźnikach ograniczano dostęp dziennikarzom? Paweł Kowal odpowiada na zarzuty po publikacji książki Zbigniewa Parafianowicza.
Co musisz wiedzieć:
  • Paweł Kowal zaprzeczył, że ograniczał dziennikarzom dostęp do ekshumacji w Puźnikach.
  • Zarzuty pojawiły się po publikacji fragmentów książki Zbigniewa Parafianowicza "Kłopot z Zełenskim".
  • Kowal przekonuje, że jego działania miały służyć ochronie materiału dowodowego i interesów rodzin ofiar.

Paweł Kowal odpowiada na zarzuty dotyczące ekshumacji w Puźnikach

Paweł Kowal, pełnomocnik rządu ds. odbudowy Ukrainy, odniósł się w programie "Bez Doktryny" Wirtualnej Polski do oskarżeń związanych z przebiegiem ekshumacji polskich ofiar w Puźnikach. Zarzuty pojawiły się po publikacji fragmentów książki Zbigniewa Parafianowicza "Kłopot z Zełenskim".

Nie wprowadziłem żadnej cenzury (…) i nikomu niczego nie zakazałem, bo nie miałem takiego prawa. Ja po prostu radziłem ludziom, którzy tam jadą, żeby pilnowali materiału dowodowego

– powiedział Kowal.

Polityk zaznaczył, że dokumentacja przygotowana podczas prowadzonych prac nie została objęta tajemnicą. – Ja oczekuję, żeby mnie w ogóle tym nie obciążać, bo jestem absolutnie pewien, że postępowałem tak, jak każdy odpowiedzialny człowiek – dodał.

Zarzuty po publikacji książki "Kłopot z Zełenskim"

Sprawa stała się głośna po ujawnieniu fragmentów książki Zbigniewa Parafianowicza. Jeden z anonimowych polskich dyplomatów cytowanych przez autora twierdził, że Kowal miał ograniczać dostęp mediów do miejsca ekshumacji.

Kowal wprowadził – można powiedzieć – cenzurę. Nie wpuszczał dziennikarzy do miejsc, w których trwały prace. Nie pozwalał, by w Puźnikach pojawili się dziennikarze, którzy robiliby zdjęcia wydobywanych ofiar UPA

– miał powiedzieć rozmówca Parafianowicza.

Według tej relacji przedstawiciele mediów mogli pojawiać się na miejscu jedynie "w kontrolowany sposób". Mieli również nie fotografować dołów, w których znajdowały się ludzkie szczątki. Parafianowicz przekazał, że widział zdjęcia przedstawiające szczątki kobiet i dzieci.

Kowal: Najważniejsze było zabezpieczenie materiału dowodowego

Paweł Kowal przekonywał, że nie zamierzał blokować informacji, lecz zwracał uwagę na prawidłowe zabezpieczenie dokumentacji i szczątków.

Osobom, które to prowadzą, mówiłem tylko, żeby pamiętały, że to jest super ważna sprawa dla Polski

– powiedział.

Jak zaznaczył, znaczenie mają zarówno interesy prawne Rzeczypospolitej Polskiej, jak i prawa rodzin osób zamordowanych. – Kwestia informacyjna jest również istotna i ona w żaden sposób nie była zablokowana – zapewnił.

Kowal dodał, że za dokumentowanie ekshumacji odpowiadali doświadczeni specjaliści, którzy wiedzieli, "kiedy, w jakich okolicznościach i co mogą pokazywać".

Konfederacja krytykuje sposób informowania o pracach

Do sprawy odniósł się również Paweł Usiądek z Konfederacji. W opublikowanym 13 maja wpisie na platformie X oskarżył wprost Pawła Kowala o ograniczanie informacji dotyczących ekshumacji.

W Puźnikach wydobywają szczątki polskich kobiet i dzieci. Polacy nie zobaczą zdjęć – bo tak zdecydował Kowal

– napisał Usiądek.

Polityk przypomniał, że prace rozpoczęły się 24 kwietnia 2025 roku. Jego zdaniem mimo znaczenia ekshumacji opinia publiczna "nie zobaczyła praktycznie niczego" z miejsca badań.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.06.2026 11:50
Źródło: Bez Doktryny