Wilders: „Zagrożeniem nie są zmiany klimatyczne, ale demograficzne i islam”

- Geert Wilders przekonuje, że Europa powinna bardziej obawiać się zmian demograficznych i migracji niż zmian klimatu.
- Holenderski polityk wzywa do ograniczenia nielegalnej migracji i skuteczniejszego wykonywania decyzji o wydaleniu.
- Wilders łączy migrację m.in. z problemami bezpieczeństwa, mieszkalnictwa i integracji.
- Część przedstawionych przez niego tez ma charakter politycznej oceny i nie wynika bezpośrednio z przywoływanych statystyk.
- Dane CBS potwierdzają różnice w odsetku osób rejestrowanych jako podejrzane między grupami pochodzenia, ale urząd wskazuje również na wieloletni spadek tych wskaźników.
Geert Wilders zauważa na łamach Breitbart, że od Bergen w Norwegii po Cork w Irlandii, od Salzburga w Austrii po Florencję we Włoszech, od Hamburga w Niemczech po Perpignan we Francji — wszędzie gwałtownie wzrosła liczba osób noszących dżellaby, chusty, a nawet nikaby.
Polityk wskazuje, że "zamiast zmian klimatycznych, państwa europejskie powinny obawiać się zmian demograficznych.
W całej Europie Zachodniej islamscy radykałowie coraz śmielej zaznaczają swoją obecność. Kobiety są zastraszane. Żydzi mierzą się z narastającym antysemityzmem. Homoseksualiści są atakowani. Krytycy islamu wymagają ochrony policji".
Mimo to europejska klasa polityczna odmawia połączenia tych faktów
- stwierdza.
Wiceprzewodniczący holenderskiego parlamentu wskazuje, że kraje szybko się islamizują, natomiast politycy, media i policja bardzo chętnie demonstrują swój „szacunek” dla islamu.
Czy to szacunek, czy podporządkowanie?
- pyta. I dodaje:
W Holandii islam stał się już największą religią wśród osób poniżej 25. roku życia. Realistyczne jest założenie, że do połowy stulecia islam będzie największą religią w kraju — większą niż chrześcijaństwo.
Wilders o różnorodności
Nasze ulice są przejmowane przez neomarksistowskich i islamskich ekstremistów organizujących brutalne demonstracje poparcia dla palestyńskich terrorystów i irańskich mułłów. Nasza tradycyjna religia, nasze wartości i nasza tożsamość narodowa są zastępowane. Stajemy się obcymi we własnym domu, sparaliżowanymi strachem przed obroną naszych interesów narodowych i wspieraniem naszych sojuszników
- wylicza Wilders.
Podczas gdy stoimy na krawędzi cichego podboju, rządzący establishment nadal wychwala kulturową i religijną różnorodność. Jeśli jednak nie powstrzymamy imigracji, wkrótce ponownie staniemy się społeczeństwem monokulturowym. Już nie judeochrześcijańskim, lecz islamskim
- podkreśla.
Przypomina też, że w tym roku natomiast Pedro Sánchez poszedł w jej ślady, ogłaszając amnestię migracyjną, po której natychmiast wpłynęły wnioski od – jak twierdzi Wilders - 1,17 mln nielegalnych imigrantów, co uczyniło jego kraj magnesem przyciągającym migrację do Europy.
Wilders wskazuje na mieszkalnictwo i bezpieczeństwo
Wilders zauważa, że w całej Europie wyborcy, zmagający się z kryzysem mieszkaniowym, przeciążoną infrastrukturą i rosnącymi wskaźnikami przestępczości, domagają się od swoich rządów ograniczenia imigracji.
Ale czy rządy ich słuchają? Kiedy Extinction Rebellion (XR) protestuje przeciwko zmianom klimatu, zakłócając ruch uliczny, niszcząc dzieła sztuki i mienie, władze wolą przymykać na to oko. Kiedy jednak niemal milion obywateli Europy podpisuje petycję domagającą się zakończenia imigracji spoza Europy, Komisja Europejska odmawia rozpatrzenia tej inicjatywy, argumentując, że byłaby ona sprzeczna z Kartą praw podstawowych UE wyraźnie sugerując, że jeden rodzaj aktywizmu — choć brutalny — jest uzasadniony i moralny, podczas gdy drugi — choć całkowicie pokojowy — taki nie jest, europejskie elity celebrują nasz upadek
- zauważa.
W jego ocenie państwa europejskie powinny jednak przestać być „otwarte na świat” i pilnie zacząć zamykać granice. Polityk wskazuje, że „masowa imigracja dusi nasze państwa opiekuńcze, napędza przestępczość, osłabia spójność społeczną, podkopuje bezpieczeństwo narodowe i wywiera stałą presję na kulturową tożsamość Europy”.
Postawa polegająca na przyjmowaniu wszystkich poniosła klęskę. Europa potrzebuje teraz odwagi, by stać się niegościnna. Nielegalni migranci muszą być zatrzymywani, a decyzje o ich wydaleniu - bezzwłocznie egzekwowane
- stwierdza.
Jak Wilders ocenia skutki migracji?
Już teraz widzimy to w centrach naszych miast, które często sprawiają wrażenie bardziej arabskich niż europejskich. Widzimy to w narastającym strachu naszych żydowskich i homoseksualnych rodaków, a szczególnie nasze córki i żony odczuwają straszliwe konsekwencje. Przemoc seksualna wobec kobiet znacząco wzrosła, ponieważ liczba imigrantów spoza Zachodu w kraju gwałtownie się zwiększyła
- zauważa.
Oficjalne holenderskie statystyki pokazują, że mężczyźni pochodzenia syryjskiego są 4,4 razy częściej uwikłani w przestępstwa seksualne niż rdzenni Holendrzy. W przypadku Irańczyków wskaźnik ten wynosi 6,6, Erytrejczyków — 7,5, Irakijczyków — 8,4, Afgańczyków — 10,9, a Somalijczyków aż 20,3
- zaznacza Wilders.
Pomimo tych faktów rządzący establishment nie chce uznać prawdy. Składają nasze żony, córki, wnuczki i siostry w ofierze na ołtarzu politycznej poprawności
- ubolewa.
Przez dziesięciolecia drzwi Europy pozostawały szeroko otwarte. Mówiono nam, że różnorodność jest siłą. Powiedziano nam kłamstwo. Teraz, ilekroć robi się nieco cieplej niż zwykle, mówi się nam, że zmiany klimatu stanowią największe zagrożenie dla naszej cywilizacji. Znów mówi się nam kłamstwo. Nasza cywilizacja rzeczywiście stoi na krawędzi zagłady. Rzeczywiście nadszedł czas na działanie. Rzeczywiście kończy nam się czas, a jutro będzie za późno. Prawdziwym zagrożeniem jest słoń w pokoju — wróg, którego nie ośmielają się nazwać. Czas zabrać głos! Więc go nazwę: nasze kraje są najeżdżane przez islam — totalitarną ideologię nienawiści, przemocy, nietolerancji i antysemityzmu. Nie jest jednak jeszcze za późno
- dodaje.
Wilders przypomina, że Europa już wcześniej powstrzymywała islam: pod Poitiers (732), w Grenadzie (1492), pod Lepanto (1571) i Wiedniem (1683).
Możemy zrobić to ponownie. Zamknąć granice. Zacząć deportować nielegalnych imigrantów. Rozpocząć przymusową remigrację przestępców
- konstatuje.
Co pokazują oficjalne dane CBS?
Według holenderskiego urzędu statystycznego CBS w 2023 r. jako podejrzanych o popełnienie przestępstwa zarejestrowano 0,6 proc. osób urodzonych w Holandii z dwojgiem rodziców urodzonych w kraju, wobec 1,1 proc. imigrantów urodzonych za granicą. Wśród urodzonych w Holandii osób, których oboje rodzice pochodzili z zagranicy, wskaźnik wynosił 2,8 proc. i był szczególnie wysoki m.in. wśród osób drugiego pokolenia pochodzenia marokańskiego (4,2 proc.), holendersko-karaibskiego (3,5 proc.) i surinamskiego (3 proc.). CBS zaznacza jednak, że są to dane dotyczące osób podejrzanych, a nie skazanych ani liczby popełnionych przestępstw, a odsetek podejrzanych w ostatnich kilkunastu latach wyraźnie spadł we wszystkich grupach.
Przytoczone różnice statystyczne nie przesądzają jednak same w sobie, że wzrost migracji jest przyczyną zmian poziomu przestępczości.
Komentarze
Ceny energii zimą znów wzrosną? Europa z rekordowo niskimi zapasami gazu

W Holandii dokonano pierwszej eutanazji dziecka

Prezydent: Nie będziemy rozwiązywać kryzysu demograficznego uleganiem presji migracyjnej

Wstrząsające zeznania ofiar gangów gwałcicieli dzieci. Raport

Chrześcijanie w Europie - między islamistami a lewicą







