Szukaj
Konto

Dziennikarz, który pisał o aferze Giertycha - Polnordu twierdzi, że został napadnięty. "Zadarłeś z niewłaściwymi ludźmi"

Roman Giertych w Sejmie
Źródło: pap | Autor: Albert Zawada | Licencja: umowa licencyjna | Roman Giertych
Leszek Kraskowski, dziennikarz publikujący materiały dotyczące Romana Giertycha i afery Polnordu, poinformował o incydencie w Piasecznie. Jak twierdzi, miał zostać zastraszony przez agresywnego mężczyznę uzbrojonego w nóż i gaz łzawiący. W swoim wpisie opisał także groźby pod swoim adresem oraz reakcję policji.
Co musisz wiedzieć:
  • Kraskowski twierdzi, że grożono mu nożem
  • Dziennikarz od miesięcy publikował materiały o Giertychu
  • Policja miała przyjechać po trzech godzinach

"Masz siedem dni na opuszczenie kraju"

Leszek Kraskowski opisał w mediach społecznościowych sytuację, do której miało dojść w Piasecznie. Według jego relacji został zaczepiony przez nieznanego mężczyznę, który miał grozić mu nożem i trzymać w ręku pojemnik z gazem łzawiącym.

Dziennikarz relacjonował, że napastnik miał powtarzać: "Zadarłeś z niewłaściwymi ludźmi. Masz 7 dni na opuszczenie kraju, a jak nie to cię dojedziemy. Wywalimy cię z domu. Zajebiemy. Spierdalaj do Albanii".

Kraskowski twierdził również, że usłyszał kolejne groźby. "Dźgnę cię, a jak przyjedzie policja, powiem, że się na mnie rzuciłeś i że to było w obronie własnej" - miał powiedzieć agresor.

 

"Wszystko o tobie wiemy"

We wpisie dziennikarz opisał także, że mężczyzna pokazywał mu laptop ze stroną zatytułowaną "Cała prawda o Leszku Kraskowskim". Według relacji napastnik miał twierdzić, że posiada prywatne informacje dotyczące życia dziennikarza i jego rodziny.

"Mamy nagrane nawet twoje kłótnie z żoną, twoje SMS-y. Wszystko mamy. Wiemy, że leczyłeś się na depresję i CHAD. Wiemy, że pisałeś do żony, że masz wszystkiego dosyć i chcesz popełnić samobójstwo" - cytował słowa mężczyzny.

Jak relacjonował Kraskowski, agresor miał także mówić: "Odpierdol się od Pińskiego i Giertycha. 20 lat ci się udawało, ale to już koniec. Zadarłeś z niewłaściwymi ludźmi".

 

Kraskowski krytykuje reakcję policji

Dziennikarz napisał, że po jego zgłoszeniu policja pojawiła się dopiero po trzech godzinach. Według jego relacji funkcjonariusze mieli spisać mężczyznę, ale nie dokonali zatrzymania. 

Kraskowski twierdził, że usłyszał od policjantów: "Zeznanie przeciwko zeznaniu. Nic nie możemy zrobić".

Jak relacjonował, pytał również funkcjonariuszy, czy możliwe jest przeszukanie mieszkania napastnika i zabezpieczenie noża. Według jego wpisu policjanci mieli odpowiedzieć: "Nie możemy. Nie mamy nakazu".

"To się dzieje naprawdę. Nie zwariowałem. Nie żartuję. Mam wrażenie, że jestem na planie jakiegoś filmu kryminalnego Patryka Vegi" - napisał Kraskowski.

Dziennikarz dodał również, że mimo obaw nie zamierza wycofywać się ze swojej działalności. "Nie dam się zastraszyć, bo nigdy się nie dałem nawet mafii pruszkowskiej" - podkreślił.

 

Śledztwa wokół Romana Giertycha i Polnordu

Leszek Kraskowski od wielu miesięcy publikował materiały dotyczące Romana Giertycha i afery związanej ze spółką Polnord. Na portalu Reporterzy Online opisywał ustalenia, według których pieniądze wyprowadzone ze spółki miały trafić na konto żony polityka.

"Generalny Inspektorat Informacji Finansowej prześledził losy wpłat i wypłat i określił je jako pranie brudnych pieniędzy" - pisał, powołując się na akta śledztwa.

W sprawie miał pojawiać się również Sebastian J. ps. "Foka", ochroniarz i kierowca Giertycha, który - według publikacji - miał wypłacać gotówkę z bankomatów.

17 stycznia 2025 roku Prokuratura Regionalna w Lublinie umorzyła jednak śledztwo przeciwko Romanowi Giertychowi. Śledczy uznali, że nie doszło do przestępstwa, a wszystkie wcześniejsze zarzuty zostały wycofane. 

 

Spór z Janem Pińskim

Kraskowski publicznie publikował także screeny rozmów z Janem Pińskim, redaktorem naczelnym portalu wiesci24.pl. Twierdził, że Piński miał odmawiać publikowania materiałów uderzających w klientów kancelarii Romana Giertycha.

Według Kraskowskiego Piński miał pisać: "Mnie interesuje tylko jeb… PiS".

Jan Piński odpowiedział na te oskarżenia, twierdząc, że Kraskowski wcześniej dla niego pracował, a przed publikacją materiałów miał prosić o zaliczkę "na lekarstwa dla dziecka", której później nie rozliczył.

Zdaniem Pińskiego obecne działania Kraskowskiego to "wynurzenia na zlecenie".

Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.05.2026 12:34
Źródło: x, tysol