Żurek ma problem. Wyciekło nagranie z Kaczyńskim

- Prokuratura sprawdza wyciek nagrania z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w sprawie "dwóch wież".
- Śledczy wskazali, że o dostęp do całości akt wystąpił jeden z pełnomocników, a za bezprawne ujawnienie materiałów grożą 2 lata więzienia.
- Roman Giertych odrzuca sugestie pod swoim adresem i twierdzi, że źródła wycieku należy szukać w prokuraturze.
- Dla ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka sprawa stanowi instytucjonalny i wizerunkowy problem.
Wyciekło nagranie z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego
Do internetu trafiły fragmenty przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w sprawie tak zwanych "dwóch wież". Nagranie opublikował portal Goniec.pl, który przekazał, że dotarł do materiału z blisko dziewięciogodzinnego przesłuchania prezesa Prawa i Sprawiedliwości.
Materiał pochodzi z czynności przeprowadzonych w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Kaczyński był przesłuchiwany 10 czerwca 2026 roku jako świadek w postępowaniu dotyczącym planowanej inwestycji przy ulicy Srebrnej w Warszawie.
Dlaczego Waldemar Żurek ma problem?
Publikacja nagrania stawia w trudnej sytuacji prokuraturę, na której czele jako prokurator generalny stoi Waldemar Żurek. Śledczy muszą teraz wyjaśnić, w jaki sposób materiał stanowiący część akt postępowania został przekazany mediom i opublikowany w internecie.
Prokuratura, na której czele jako prokurator generalny stoi Waldemar Żurek, musi ustalić, czy doszło do bezprawnego ujawnienia materiałów z postępowania przygotowawczego oraz kto mógł odpowiadać za przekazanie nagrania poza krąg osób uprawnionych do zapoznania się z aktami.
Problem jest tym poważniejszy, że strony przedstawiają obecnie sprzeczne wersje. Prokuratura zwraca uwagę na osobę, która wystąpiła o dostęp do całości akt. Roman Giertych odpowiada natomiast, że źródła wycieku należy szukać w samej prokuraturze.
Kaczyński mówił o Romanie Giertychu
W opublikowanym przez Goniec.pl nagraniu Jarosław Kaczyński wypowiadał się między innymi na temat Romana Giertycha. Prezes PiS odniósł się do sposobu, w jaki Giertych zwracał się do niego publicznie. Kaczyński podkreślał, że obaj politycy nigdy nie byli ze sobą po imieniu.
Nigdy z tym panem nie byłem — ze względu na różnicę wieku i ze względu na bardzo niską ocenę pana Giertycha, której nie ukrywam. Pan już wielokrotnie nazywał mnie Jaruś, Jarek, chociaż nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy po imieniu. Tę niską ocenę wyraziłem również w zeznaniach w jednej ze spraw karnych
– mówił Jarosław Kaczyński podczas przesłuchania.
Prokuratura prowadzi czynności sprawdzające
Prokuratura Okręgowa w Warszawie zareagowała na opublikowanie fragmentów przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. W oficjalnym komunikacie poinformowała o rozpoczęciu czynności sprawdzających.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi czynności sprawdzające w związku z opublikowaniem dziś w internecie nagrania z przesłuchania świadka Jarosława Kaczyńskiego w sprawie tzw. dwóch wież, które stanowi załącznik do protokołu przesłuchania świadka. Jedyną osobą która wystąpiła o dostęp do całości akt sprawy był jeden z pełnomocników pokrzywdzonego, uprzednio pouczony o treści art. 241 § kk. Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności, karze pozbawienia wolności do lat 2.
– przekazano w komunikacie.
Z komunikatu wynika, że nagranie nie było przypadkowym materiałem technicznym. Stanowiło ono załącznik do protokołu przesłuchania świadka, a więc było częścią dokumentacji zgromadzonej w postępowaniu przygotowawczym.
Za ujawnienie materiałów grożą 2 lata więzienia
Prokuratura przypomniała w komunikacie o odpowiedzialności przewidzianej w art. 241 Kodeksu karnego. Przepis dotyczy publicznego rozpowszechniania bez zezwolenia informacji z postępowania przygotowawczego, zanim zostaną one ujawnione w postępowaniu sądowym.
Za takie działanie może grozić grzywna, kara ograniczenia wolności albo kara pozbawienia wolności do 2 lat. Samo przywołanie przepisu przez prokuraturę nie oznacza jednak, że ustalono już osobę odpowiedzialną za publikację materiału.
Prokuratura wskazuje na dostęp do całości akt
Do sprawy odniósł się w rozmowie z "Faktem" prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wskazał on na Romana Giertycha jako osobę, która uzyskała dostęp do całości dokumentacji postępowania.
Dostęp do całości akt miała tylko jedna osoba, mecenas Roman Giertych
– powiedział prok. Piotr Antoni Skiba.
Rzecznik prokuratury podkreślił także, że osoby uczestniczące w przesłuchaniu zostały pouczone o odpowiedzialności związanej z publicznym ujawnieniem materiałów z postępowania.
Wystąpił o dostęp, dostał dostęp. Było pouczenie dla wszystkich osób biorących udział w przesłuchaniu o treści artykułu 241, czyli o odpowiedzialności karnej za publiczne upublicznienie przed uprawomocnieniem się materiałów z postępowania przygotowawczego
– oświadczył rzecznik prokuratury.
Roman Giertych odpowiada
"Fakt" zapytał także o stanowisko prokuratury mecenasa Romana Giertycha. Adwokat odrzucił sugestie, że to on mógł odpowiadać za przekazanie nagrania mediom i stwierdził, że rzecznik warszawskiej prokuratury przedstawia nieprawdziwy obraz sytuacji.
Rzecznik prokuratury mówi nieprawdę. Przede wszystkim prokuratura miała dostęp do akt. Pan Skiba wskazując, że wystąpiłem o dostęp, nie wskazuje na to, że mamy dzisiaj do czynienia z aferą związaną z wyciekiem z prokuratury różnych rzeczy dotyczących afery Zondacrypto. Wyciek w sprawie Jarosława Kaczyńskiego pochodzi moim zdaniem z prokuratury
– powiedział "Faktowi" Roman Giertych.
Prawnik potwierdził jednocześnie, że pełnomocnicy pokrzywdzonego mieli dostęp do dokumentacji. Wyjaśnił, że akta były potrzebne do przygotowania zażalenia na decyzję o umorzeniu postępowania.
Oczywiście pełnomocnicy też mają dostęp do akt. Przecież piszemy zażalenie na to umorzenie. To jest prawda. Natomiast uważam, że wszelkie wycieki z materiałów postępowania z ciągu ostatnich lat to jest wina prokuratury
– powiedział Giertych.
Dla ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka sprawa stanowi instytucjonalny problem. Prokurator generalny odpowiada za prokuraturę, która z jednej strony prowadzi czynności w sprawie wycieku, a z drugiej sama została wskazana przez Romana Giertycha jako możliwe źródło ujawnienia nagrania.
Czego dotyczyła sprawa "dwóch wież"?
Sprawa "dwóch wież" dotyczyła planów realizacji inwestycji budowlanej przy ulicy Srebrnej 16 w Warszawie. Na nieruchomości związanej ze spółką Srebrna miały powstać dwa wieżowce. Postępowanie obejmowało m.in. zawiadomienie złożone przez austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, który uczestniczył w przygotowaniach do planowanej inwestycji.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo 25 czerwca 2026 roku, uznając, że objęte postępowaniem czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego. Pełnomocnicy pokrzywdzonego zapowiedzieli zaskarżenie tej decyzji.
Komentarze
Müller oskarża znanych polityków PiS. Padły nazwiska
Rok Waldemara Żurka. Minister sprawiedliwości walczy o przetrwanie

W PiS wrze. Spotkanie ostatniej szansy na Nowogrodzkiej?

Dlaczego Dawid Kacprzyk nie został jeszcze przesłuchany? Prokuratura tłumaczy
Nowy kandydat PiS na premiera? Czarnek zabrał głos









