Dlaczego policja pojawiła się pod mieszkaniem Aleksandry Fedorskiej? Mamy nowe informacje

- Policja potwierdziła, że interwencja wobec Aleksandry Fedorskiej była związana z błędną informacją przekazaną przez świadków zdarzenia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.
- Według policji celem było przesłuchanie dziennikarki jako świadka i potwierdzenie, że nie uczestniczyła w opisywanym incydencie.
- Pełnomocnik Aleksandry Fedorskiej oraz sama dziennikarka podnoszą pytania dotyczące sposobu przeprowadzenia interwencji, liczby funkcjonariuszy oraz przyczyn podjętych czynności.
Nieprawdziwa informacja
Przyczyną interwencji policji miała być sytuacja na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, gdzie dwóch mężczyzn pytało pracownicę ukraińskiej firmy wynajmującej pomieszczenia od Uniwersytetu o to co sądzi na temat Stepana Bandery: "Ok. godziny 18.31 pod drzwiami mojego mieszkania w Poznaniu pojawiło się trzech mężczyzn i jedna kobieta. Ja przebywam obecnie w Gdańsku. Przez telefon wyjaśniono mi, że mam zeznawać w ważnej sprawie. Nic o tym nie wiem. Moje dziecko jest obecnie na obozie, a biorąc pod uwagę sposób w jaki traktuje się teraz dziennikarzy, to jeśli ktoś chciał mnie przestraszyć, to przestraszył. Szczególnie jako matkę" - relacjonowała Aleksandra Fedorska.
Według pozyskanych przez portal Tysol.pl i potwierdzonych w dwóch źródłach informacji, to pracownicy Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu mieli policji przekazać nieprawdziwą informację, jakoby osobą, która filmowała zajście była Aleksandra Fedorska.
"Ktoś z uniwerku Cię nie lubi, lub się pomylił i powiedział, że byłaś na miejscu zdarzenia w tym uniwerku w Poznaniu, że to Ty filmowałaś" - taką informację otrzymała Aleksandra Fedorska.
- Policja pod drzwiami Aleksandry Fedorskiej
- Prawnik Aleksandry Fedorskiej o wizycie policjantów: "na polityczne zamówienie"
Komentarz Aleksandry Fedorskiej
Poprosiliśmy ją o komentarz.
Najście na mnie 8 lipca spotkało się ze sprzeciwem paru zwykłych funkcjonariuszy, oni nie zgadzają się na takie zachowanie policji. Dziękuję bardzo za przyzwoitość i odwagę tych ludzi, którzy w ostatnich dniach szukali kontaktu ze mną. Bardzo to doceniam. - mówi nam Aleksandra Fedorska.
I rzeczywiście. Interwencja policji budzi daleko idące wątpliwości. Wezwanie na przesłuchanie nie było poprzedzone przesłaniem żadnego pisma, a liczba funkcjonariuszy, w tym jednej kobiety, może wskazywać na to, że wobec Aleksandry Fedorskiej planowane były inne czynności. Co więcej, choć w rozmowie telefonicznej z Aleksandrą Fedorską policjanci przedstawiali sprawę jako niezwykle istotną i pilną, to po włączeniu się w sprawę pełnomocnika Aleksandry Fedorskiej adw. Mikołaja Drozdowicza, nagle okazało się, że "postępowanie jest dynamiczne i nie jest jasne czy i kiedy taka czynność będzie konieczna". W tej sprawie zadaliśmy pytania rzecznikowi Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu podkomisarzowi Łukaszowi Paterskiemu, który odesłał nas do Rzecznika Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu mł. insp. Andrzeja Borowiaka.
Komentarz policji
"W związku z wystosowanym zapytaniem wyjaśniam, że policjanci otrzymali informację od świadków, pracowników Uniwersytetu Ekonomicznego, że pani Aleksandra Fedorska miała aktywnie uczestniczyć w incydencie w budynku Collegium Altum Uniwersytetu Ekonomicznego, które miało miejsce 3 lipca. Nasi funkcjonariusze posiadali jednak wiedzę, że była to prawdopodobnie inna osoba. Rolą policjantów było jak najszybsze zweryfikowanie tej informacji i przesłuchanie na protokół panią Aleksandrę odnośnie braku uczestnictwa w tym zdarzeniu. Działania były skierowane na pozyskanie w sposób zgodny procesowo, czyli poprzez wcześniej wspomniane przesłuchanie w charakterze świadka, potwierdzenia że pani Aleksandry w tym dniu i o tej godzinie na miejscu tego incydentu nie było. To pozwoliłoby skupić się funkcjonariuszom na ustaleniu tożsamości właściwej kobiety, która tego dnia podawała się za dziennikarkę i aktywnie uczestniczyła we wcześniej wspomnianym zdarzeniu.
Z panią Aleksandrą Fedorską policjanci najpierw odbyli rozmowę telefoniczną, a następnego dnia kobieta osobiście stawiła się na Komendzie Miejskiej Policji w Poznaniu, gdzie cała sytuacja została wyjaśniona" - odpowiedział mł. insp. Borowiak.
Jednocześnie jednak nie odpowiedział na następujące pytania:
- Jeśli Aleksandra Fedorska miała zostać przesłuchana, dlaczego nie wysłano do niej najpierw pisma, lub w ostateczności jednego policjanta, ale aż czworo?
- Jeśli w czwartek przesłuchanie "nie cierpiało zwłoki", to dlaczego w odpowiedzi na pytania pełnomocnika Michała Drozdowicza, okazało się, że "nie wiadomo czy taka czynność będzie konieczna"?
- Czy planowane było przeszukanie w domu Aleksandry Fedorskiej?
- Kto wydał polecenie podjęcia czynności?
Kilka dni po zajściu z Aleksandrą Fedorską skontaktowała się lokalna telewizja WTK, którą Aleksandra Fedorska odesłała do swojego pełnomocnika, po czym kontakt się urwał.
Co wiemy?
- była interwencja
- policja potwierdza
- Fedorska była poza Poznaniem
- policja otrzymała zgłoszenie
Czego nie wiadomo?
- kto błędnie wskazał Fedorską
- dlaczego wysłano czterech funkcjonariuszy
- czy planowano przeszukanie
- kto podjął decyzję
Aleksandra Fedorska
Aleksandra Fedorska jest dziennikarką Tysol.pl i szefową Radio Debata. To ona jako pierwsza ujawniła proceder podrzucania migrantów do Polski przez niemieckie służby. Opisywała również działania niemieckich służb w Polsce. Jakiś czas temu wywołała skandal ujawniając, że niemiecki rząd nic nie wiedział o planach spotkania Donalda Tuska z Olafem Scholzem, o których mówił Donald Tusk.
Aleksandra Fedorska pracowała dla niemieckich mediów i jest ekspertem do spraw polsko-niemieckich.
Komentarze
Interwencja służb w TK. Veritas et Ius: Symbol degradacji urzędu prokuratora

UE otworzyła szósty klaster negocjacyjny z Ukrainą. KE: Spełniono wszystkie warunki techniczne

Tusk mobilizuje posłów KO. Chce, by ruszyli w teren przed wyborami

Strzały w Wejherowie. Ranny w stanie krytycznym, na miejscu prokurator

Bułgaria o „koalicji chętnych”: „Odmawiamy kontynuacji finansowej i wojskowej pomocy dla Ukrainy”

