Bartłomiej Mickiewicz: Zobaczymy, jak zachowają się posłowie, gdy złożymy obywatelski wniosek o przeprowadzenie referendum
- Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, był gościem w programie „Klub Republiki” na antenie Telewizji Republika.
- Rozmawiano m.in. odrzuceniu przez Senat prezydenckiego wniosku o przeprowadzenie referendum ws. polityki klimatycznej UE, sytuacji na scenie politycznej i problemach w służbie zdrowia.
"Tak władza traktuje obywateli"
Bartłomiej Mickiewicz ocenił, że dialogu pomiędzy rządem a związkami zawodowymi praktycznie nie ma, czego dowodem jest powtarzająca się nieobecność ministrów podczas posiedzeń plenarnych Rady Dialogu Społecznego.
Właściwie jedyny dialog, (...) to ten, który prowadziliśmy m.in. 20 maja, kiedy 230 tysięcy ludzi pojawiło się na ulicach Warszawy. Obecnie kontynuujemy ten dialog, w sytuacji, w której został odrzucony drugi wniosek prezydenta o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum ws. polityki klimatycznej
– powiedział Bartłomiej Mickiewicz.
Wznowiliśmy zbieranie podpisów pod naszym obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie referendum. Mam nadzieję, że zebranie podpisów nie zajmie nam zbyt dużo czasu, bo mamy ich naprawdę bardzo dużo, już ponad 400 tysięcy. Złożymy wniosek obywatelski i zobaczymy jak zachowają się posłowie. Ale skoro dwa razy senatorowie odrzucali prezydencki wniosek, posłowie najprawdopodobniej zachowają się bardzo podobnie, bo tak właśnie dziś władza traktuje obywateli
– dodał.
"To największa bzdura, jaką można sobie wyobrazić"
Bartłomiej Mickiewicz odniósł się także do retoryki przyjmowanej przez przeciwników przeprowadzenia referendum.
Zwróćcie Państwo uwagę, że na początku było bardzo prosto. Retoryka była taka, że pytanie jest tendencyjne, no i oczywiście gdyby pytanie było inne, to senatorowie inaczej by zagłosowali
– relacjonował.
Ale za drugim razem, przy innym pytaniu, wszyscy i tak zagłosowali tak samo. Zmienili też retorykę i w tej chwili ona jest jeszcze gorsza: jeżeli my wyrazilibyśmy zgodę na referendum, które zostałyby w Polsce przeprowadzone, to wiązałoby się to wprost z polexitem. To jest największa bzdura, jaką można sobie wyobrazić
– podkreślił.
Part migracyjny, który ewidentnie zagraża Polsce - nie, bo będzie polexit, polityka klimatyczna, która zagraża i widzimy, to przecież wszyscy w swoich portfelach i w swoich rachunkach - też nie, bo polexit. No to, drodzy Państwo, jeżeli my mamy funkcjonować w systemie prawnym takim, w którym my się musimy godzić na wszystko, bo inaczej jest zagrożenie sytuacją, o której my w ogóle kompletnie nie mówimy, no to coś tu jest nie tak
– powiedział.
"Powinniśmy stawiać na własne bezpieczeństwo"
Mówił także o tym, że Niemcy, dbając o swoje bezpieczeństwo energetyczne, zachowuje kopalnie węgla brunatnego, podczas gdy w Polsce kopalnie są bezpowrotnie likwidowane.
Przecież powinniśmy przede wszystkim stawiać na nasze bezpieczeństwo
–podkreślił.
Przewodniczący poruszył także temat absurdów związanych z naszym przemysłem obronnym i programem SAFE, a konkretnie mówił o problemach z zamówieniami zakładów w Mielcu i Świdniku.
Pod koniec programu porównał sytuację w wielu obszarach gospodarki w naszym kraju do obrazu przedstawionego w książce "1984" George'a Orwellla.
Mam nieodparte wrażenie, że istnieje kasta, której reprezentantom wydaje się, że wszystko im wolno i reszta społeczeństwa, która ma na tę kastę pracować. Nie ma na to mojej zgody
– podkreślił.
