Awantura podczas miesięcznicy smoleńskiej. Pod pomnikiem doszło do rękoczynów

- Doszło do przepychanek przed pomnikiem Lecha Kaczyńskiego.
- Jeden z uczestników kontrdemonstracji uderzał metalowym kijem jednego z uczestników miesięcznicy.
- Jarosław Kaczyński skomentował zajścia i działania służb.
Awantura podczas miesięcznicy smoleńskiej
Do zamieszania doszło podczas miesięcznicy smoleńskiej na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Politycy Prawa i Sprawiedliwości tradycyjnie złożyli kwiaty przed pomnikami upamiętniającymi ofiary katastrofy smoleńskiej oraz śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
W trakcie zgromadzenia pojawili się również uczestnicy kontrdemonstracji, doszło do prowokacji i szarpaniny.
Doszło do rękoczynów
Najbardziej niebezpieczna sytuacja miała miejsce w chwili, gdy przed pomnikiem trwały rozmowy polityków PiS, przedstawicieli Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego oraz policji dotyczące umożliwienia złożenia wieńca. W tym czasie w tłumie doszło do bójki. Jeden z uczestników kontrdemonstracji zaczął uderzać metalowym kijem jednego z uczestników miesięcznicy. Całe zdarzenie rozgrywało się w obecności policjantów, mediów oraz polityków.
Jarosław Kaczyński: „To już jest ciężkie przestępstwo”
Do wydarzeń odniósł się prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.
– Ci, którzy układali kodeks karny, najwyraźniej sobie, że tak powiem, polskie bezpieczeństwo mieli za nic. Będziemy prowadzili politykę przywrócenia normalności – powiedział. Dodał również: – Oczywiście nie mogę tego rozstrzygać, ale że prokuratura i sądy po prostu zakażą im zbliżania się tutaj, niezależnie od tego, że będą musieli ponieść odpowiedzialność za to, co tutaj robili przez ten cały czas.
Krytyka działań policji
Jarosław Kaczyński został również zapytany o utrudnienia związane ze złożeniem kwiatów przed pomnikiem. Odniósł się do argumentacji policji dotyczącej zgromadzenia doraźnego.
– Tym argumentowała, że oni założyli tutaj jakieś zgromadzenie doraźne. Co skądinąd jest błędem prawnym, wywołanym, no, pewną (…) naiwnością, bardzo daleko idącą naiwnością tych, którzy te przepisy dotyczące demonstracji tworzyli wiele lat temu. Ja z tej naiwności nie robię im zarzutu, to byli bardzo zasłużeni ludzie, których znałem, z którymi współpracowałem, no ale to była naiwność. Oni nie mieli wyobraźni, że demonstracja musi być koniecznie w dobrej intencji. Może być bardzo różnie, ale takiego rozumowania wtedy nie było. Rzeczywiście tutaj zostały stworzone ogromne możliwości prawne różnego rodzaju działań i są dzisiaj wykorzystywane przez bardzo złych ludzi – stwierdził.
Padły również słowa o śledztwie
Prezes PiS odniósł się także do jednego z uczestników kontrdemonstracji. – Jeżeli chodzi o samego pana Komasa, tak go nazwę, chociaż w istocie na to określenie „pan” on całkowicie nie zasługuje, to na pewno to musi być przedmiotem intensywnego śledztwa, bo jest pytanie, z jakiego powodu on to robi. I to jest mój domysł, moje przypuszczenie, ale to przypuszczenie jest takie, że on po prostu działa tutaj na zlecenie innego państwa. A w Polsce walka z agenturą rosyjską to jest po prostu śmiech. Nasze służby są, łagodnie mówiąc, do pełnej przebudowy. Do tego, żeby stworzyć tutaj mechanizm całkowicie inny, całkowicie nowy – powiedział.
Komentarze
Tusk zapowiada "marsz patriotów". Zwrócił się do Kaczyńskiego
Decyzja Karola Nawrockiego ws. powołania I prezesa SN. Jarosław Kaczyński zabiera głos

Awantura na Podlasiu ws. paktu migracyjnego. Przepychanki i okrzyki przed sejmikiem










