Szukaj
Konto

Afera w Szpitalu Południowym. Dr Pujdak: „Musiałaby panować zmowa milczenia”

Szpital Południowy - zdjęcie ilustracyjne
Źródło: PAP | Autor: Marcin Obara | Licencja: Umowa licencyjna | Szpital Południowy - zdjęcie ilustracyjne
– Nie spodziewałem się, że będziemy mówić o robieniu tomografii komputerowych osobom zmarłym i innych kompletnie nagannych zaniedbaniach w stolicy europejskiego kraju – stwierdził kardiolog dr Krzysztof Pujdak, spytany o aferę w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Co musisz wiedzieć:
  • Lekarz-sygnalista dr Emil Jędrzejewski zarzucił Szpitalowi Południowemu poważne błędy medyczne i tuszowanie nieprawidłowości.
  • Znany kardiolog dr Krzysztof Pujdak w rozmowie z Radiem Wnet ocenił, że opisane zdarzenia wymagałyby zaangażowania wielu pracowników i „zmowy milczenia”.
  • W tle sprawy pojawiają się doniesienia o specjalnym traktowaniu polityków KO oraz pytania o wiedzę Rafała Trzaskowskiego.

Wywiad z lekarzem-sygnalistą wywołał burzę

We wtorek wieczorem gościem Kanału Zero był dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie. Lekarz opowiadał o nieprawidłowościach, które – jak twierdzi – miały występować w placówce, a także o swoich próbach zainteresowania sprawą władz stolicy.

W trakcie rozmowy z Krzysztofem Stanowskim padły bardzo poważne oskarżenia dotyczące funkcjonowania szpitalnego oddziału ratunkowego. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania. (…) W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – stwierdził dr Emil Jędrzejewski na antenie Kanału Zero.

Znany kardiolog zapytany o sprawę

O głośny wywiad na antenie Kanału Zero został zapytany przez dziennikarkę Radia Wnet kardiolog dr Krzysztof Pujdak. Zdaniem lekarza rozwój sytuacji związanej ze Szpitalem Południowym w Warszawie jest dla niego ogromnym zaskoczeniem.

Nie spodziewałem się, że będziemy mówić o robieniu tomografii komputerowych osobom zmarłym i innych kompletnie nagannych zaniedbaniach w stolicy europejskiego kraju

– oświadczył kardiolog.

Dr Krzysztof Pujdak stwierdził również, że jeśli lekarz-sygnalista mówi prawdę, to w szpitalu musiała panować „zmowa milczenia”.

Jeżeli doszłoby do takiej sytuacji, że zapomniany pacjent jest znajdowany martwy trzy godziny później w toalecie i dla sfałszowania dokumentacji robi mu się tomografię, to musiałyby w to być zaangażowane różne osoby. Personel radiologii, personel SOR. I potem musiałaby panować zmowa milczenia na ten temat, skoro my dowiadujemy się o tym po paru miesiącach

– ocenił.

Szybka ścieżka do badań i salonik dla VIP-ów

W środę 17 czerwca 2026 r. ukazał się artykuł dziennikarza serwisu zero.pl Patryka Słowika, który na łamach portalu ujawnił podejrzenie funkcjonowania w Warszawskim Szpitalu Południowym nieformalnej, uprzywilejowanej ścieżki obsługi polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin.

Centralną postacią artykułu jest lekarz i radny dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk, wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej, który 15 czerwca zrezygnował z członkostwa w partii. Kacprzyk był bohaterem poprzedniego artykułu Patryka Słowika, którego Zero.pl przedstawia jako osobę faktycznie zarządzającą pracą SOR-u.

Według ustaleń Zero.pl osoby związane z Koalicją Obywatelską miały:

  • być przyjmowane na SOR niemal natychmiast, podczas gdy inni pacjenci czekali po 4–5 godzin,
  • otrzymywać szerokie pakiety badań, niekiedy niewspółmierne do zgłaszanych dolegliwości,
  • oczekiwać na wyniki w oddzielnym, komfortowym pokoju zamiast we wspólnej poczekalni,
  • korzystać z SOR również w przypadkach, które — zdaniem cytowanych pracowników — powinny być diagnozowane w przychodni lub lecznictwie ambulatoryjnym.

„Polityczni VIP-owie”

Polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu. Zamiast siedzieć w poczekalni ze wszystkimi, mogli bowiem korzystać z wygodnego pokoju formalnie należącego do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chorób Kręgosłupa

– czytamy w artykule portalu zero.pl.

Co Rafał Trzaskowski wiedział o sytuacji w Szpitalu Południowym?

Według serwisu kanału zero.pl Rafał Trzaskowski miał otrzymać informację od ordynatora oddziału chirurgii o nieprawidłowościach w warszawskim szpitalu niemal rok przed tym, jak sprawa ta trafiła do mediów – w lipcu 2025 roku.

Rafał Trzaskowski w swoim oświadczeniu stwierdził, że „prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji”, a fakt, że ktoś wysłał wiadomość w komunikatorze „nie jest równoznaczny z tym, że wiadomość została przeczytana przez adresata”.

Portal zero.pl podał natomiast, że Rafał Trzaskowski miał odpowiedzieć ordynatorowi, że „ma dużo obowiązków i woli otrzymać informację na piśmie”.

19 lipca 2025 r. ordynator przekazał prezydentowi miasta tę informację

– zwrócił uwagę portal.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 24.06.2026 20:45
Źródło: Radio Wnet