To już ostatni moment dla PiS-u

- Zdaniem autora głównym problemem PiS nie są wewnętrzne inicjatywy, lecz brak dynamiki i własnej narracji wobec dominującego przekazu Koalicji Obywatelskiej.
- Tym samym - PiS traci poparcie i elektorat (częściowo na rzecz Konfederacji), ponieważ nie proponuje nowego programu ani nie odpowiada skutecznie na rozczarowanie wyborców.
- Bez szybkiego „nowego otwarcia”, budowy szerszego porozumienia i wyjścia z defensywy PiS grozi porażka wyborcza mimo krytyki rządów obecnej władzy - konkluduje autor.
PiS w potrzasku
Wbrew medialnej narracji oraz głosom płynącym z wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości to nie inicjatywa Mateusza Morawieckiego jest największym zmartwieniem PiS-u przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi, ale obecny stan największej partii opozycyjnej – zasadniczo jej ogólny bezruch. Nie zmieniają tego istotnie ani aktywność Przemysława Czarnka, który oczywiście słusznie podróżuje po Polsce z przekazem dla wyborców prawicy, ani różnego rodzaju zapowiedzi programowej ofensywy. Polityczne narracje od kilku miesięcy narzuca opozycji partia Donalda Tuska, bezwzględnie, na rympał, nie przejmując się ani przez moment, czy jest w nich choćby źdźbło prawdy. To dla Koalicji Obywatelskiej nie ma – jak wiadomo – większego znaczenia, bo każdy jej przekaz dostaje turbodoładowanie do usłużnych jej mediów. PiS broni się więc przed absurdalnymi zarzutami dotyczącymi kryptowalut, prorosyjskości, a nawet zapaści w służbie zdrowia.
Machina propagandowa działa na tyle sprawnie i bezwzględnie, że odbiło się to już wyraźnie na słupkach poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości. Być może ruch Mateusza Morawieckiego nie sprzyja przedwyborczej konsolidacji partii, ale z drugiej strony widać dziś wyraźnie, że potrzebne jest swoiste odrodzenie PiS-u: z nowym programem, z nowymi ideami, które doceni nie tylko twardy dwudziestoprocentowy elektorat tej partii, ale także elektorat miękki i niezdecydowany. Można się zżymać na taki polityczny defetyzm, ale wydaje się, że bez nowego otwarcia partii Jarosława Kaczyńskiego grozi wyborcza klęska, i to w sytuacji, gdy skutki fatalnej polityki Tuska Polacy odczuwają już na co dzień.
Z jakichś nie do końca racjonalnych powodów cześć wyborców PiS-u lokuje swoje nadzieje w Konfederacji, a nawet w partii Grzegorza Brauna. Jeśli jednak panuje owo rozczarowanie, to trzeba je jasno zdiagnozować, a nie jedynie radykalizować własny przekaz, żeby tych wyborców odzyskać. Tym bardziej że Konfederacja w żadnym razie nie jest partią propaństwową, ponieważ w momencie ewidentnego zagrożenia dla istnienia państwa wcale nie wyklucza rządów z Tuskiem, nawet się od niego wyraźnie nie odcina. Główny atak idzie w stronę PiS w złudnej nadziei, że jest już tak możne, że być może samodzielnie sięgnie po władzę. Jak na razie działania Konfederacji znakomicie służą rządom Tuska, a po trosze i Sławomirowi Mentzenowi, który naiwnie sądzi, że będzie coś rozgrywał w polskiej polityce po 2027 roku. Ma jednak u swojego boku młody prawicowy elektorat, którego nie potrafi pozyskać Prawo i Sprawiedliwość.
Ostatni moment
Nie oznacza to jednak wcale, że PiS nie może sięgnąć po władzę bez tego – jak do tej pory – straconego elektoratu. Głównym problemem tej politycznej wiosny jest nieustające tłumaczenie się całej armii polityków PiS po telewizyjnych studiach z wrzutek Donalda Tuska. Przychodzą tam, niestety, bez własnej agendy, a tak zwane przekazy dnia nic tu nie pomogą. PiS utknął w bańce, którą sam sobie wyhodował, nie robiąc ani rachunku sumienia, ani nawet nie punktując degrengolady obecnej władzy swoimi realnymi i bardzo wymiernymi sukcesami gospodarczymi. Koalicja Obywatelska przykleja do PiS-u, co chce, od winy za wysoką inflację po dramat w ochronie zdrowia.
To już ostatni moment na to, by w prosty sposób opowiedzieć Polakom, jak konkretnie ten demontaż państwa wygląda, jak go PiS zatrzyma po wyborach i jak odbuduje państwo. Nie inaczej właśnie, tylko jak odbuduje rozpadające się państwo. Może to jest już ten moment, gdy Prawo i Sprawiedliwość powinno podjąć próbę zejścia z Olimpu i zacząć budować znacznie szersze porozumienie polityczne wśród polityków oddanych Polsce dostrzegających śmiertelne zagrożenia dla państwa. Nie jest za późno, ale zostały już tylko „godziny” na taką odważną, fundamentalną decyzję. Wtedy Mateusz Morawiecki i Przemysław Czarnek z pewnością nadal będą grali w tej samej drużynie. Wtedy też może nastąpić osobiste ukoronowanie wielkiej politycznej drogi Jarosława Kaczyńskiego. Trzeba wejść po prostu dwa piętra wyżej, żeby zobaczyć, że tak dłużej nie da się walczyć o Polskę. Trzeba po prostu wyjść z potrzasku.
[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Polacy wybrali zdecydowanego lidera prawicy [SONDAŻ]

Tusk zapowiada "marsz patriotów". Zwrócił się do Kaczyńskiego
Jak pokonać męczącą się władzę?

Decyzja Karola Nawrockiego ws. powołania I prezesa SN. Jarosław Kaczyński zabiera głos

Polska w drodze na unijne podium długu publicznego







