"Sauron z Żoliborza" demaskuje media

- Prokuratura umorzyła śledztwo ws. „dwóch wież”.
- Postępowanie trwało od 2019 roku.
- Sprawa dotyczyła planowanej inwestycji spółki Srebrna.
Na nic zdało się wykorzystanie przez media motywu "dwu wież" z "Władcy Pierścieni" J.R.R.Tolkiena, które miało uczynić z Jarosława Kaczyńskiego demonicznego "Saurona z Żoliborza", chcącego zapanować nie tylko nad Warszawą, ale światem. Motyw dwóch wież w powieści symbolizuje potęgę, izolację, pychę władcy i jego upadek moralny. Podobnie, w propagandzie mediów, dwa biurowce spółki Srebrna, które miały powstać w Warszawie, symbolizowały zło promieniujące z PiSu i jego prezesa.
Słynna "afera dwóch wież" właśnie zakończyła się umorzeniem śledztwa przez prokuraturę. "Afera" wybuchła w roku 2019. Po siedmiu latach okazało się, że nie ma tam niczego, z czym można by pójść do sądu przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Od roku 2019 w artykułach regularnie pojawiały się sformułowania typu "pajęczyna powiązań", "ludzie z cienia, "tajna operacja finansowa", "twierdza na Srebrnej". Medialna konstrukcja afery "dwóch wież" sięgała po terminologię związaną z wojną lub mafią. To wszystko rozpadło się razem z umorzeniem śledztwa.
Kompromitacja kłamców i manipulantów
Najbardziej charakterystyczna i wymowna jest w tym momencie reakcja mediów tzw. "głównego nurtu" na tę wiadomość. Starają się ją przemilczeć, zminimalizować, czyli zepchnąć na dalekie miejsce portali i na godziny najniższej oglądalności telewizji.
To zrozumiała reakcja lękowa, ponieważ umorzenie jest przede wszystkim gigantyczną kompromitacją tych mediów, które wbrew faktom, logice i uczciwości (nie wspominając o dziennikarskim obiektywizmie) nadmuchały ten zwyczajny spór biznesowy do apokaliptycznych rozmiarów "afery stulecia". Oczywiście z przyczyn politycznych. Chodziło o skompromitowanie rządzącego wówczas PiS-u.
Media poniosły tym samym kolosalną klęskę. Po raz kolejny okazało się, że medialne balony pękają najgłośniej w zderzeniu z faktami. Media - ta "czwarta władza" - pokazały, jak chyba nigdy wcześniej, swoje prawdziwe, czyli kłamliwe, manipulacyjne oblicze.
Pogarda dla faktów
Brak jakichkolwiek rzeczywistych dowodów na przestępstwo zastąpiono histerycznym tonem, dramatyczną oprawą muzyczną w programach publicystycznych oraz klikbajtowymi nagłówkami.
Tytuły w GW i Newsweek Polska wmawiały czytelnikom i widzom korupcję na najwyższych szczeblach partii, sprawującej wówczas władzę, podczas gdy treść artykułów mówiła jedynie o planach inwestycyjnych. Dziennikarze przejęli rolę i prokuratorów i sędziów, zapominając o fundamentalnym zobowiązaniu zawodowym, czyli obiektywizmie. Przy pełnej pogardzie dla faktów, "nakręcali" temat.
Klasyczne manipulacje
Media używały pojęć o silnym zabarwieniu pejoratywnym, pisząc o "imperium finansowym", "imperium Srebrnej" i "systemie pajęczyny". Użycie słowa „imperium” miało stworzyć obraz potężnej, nielegalnej organizacji.
Stosowano porównania do afery Watergate. Stałe nazywanie zapisu rozmów o budowie biurowców "taśmami prawdy", miało obnażać rzekomo przestępczy charakter władzy.
I wreszcie, popularne było stosowanie pytań w nagłówkach. Klasyczny trick. Pozwalał mediom na sugerowanie przestępstwa bez brania odpowiedzialności za słowa. "Czy lider partii rządzącej dopuścił się oszustwa?" – postawienie takiego pytania utożsamia osobę publiczną z oszustem w oczach widza czy czytelnika. I już nieważne, o czym jest treść artykułu.
Hipokryzja portalu OKO.press
Chyba żaden portal informacyjno-publicystyczny nie wykazał się w tej sprawie większą obłudą od OKO.press. Bo oto teraz (2 lipca), już po umorzeniu śledztwa, czytamy tam w tekście Ewy Siedleckiej:
"Sprawa śledztwa dotyczącego budowy „dwóch wież” to historia o tym, jak toksyczne dla prokuratury, polityki i w ogóle – dla państwa – jest manipulowanie przez polityków opinią publiczną w sprawach, które powinny być domeną prokuratury".
Racja. Tak właśnie jest, tylko że to nie wina polityków (sami nic by nie zdziałali), ale przede wszystkim mediów, które politykom służą do wykonywania brudnej roboty propagandowej. W czołówce tych służalczych mediów jest właśnie OKO.press. To przecież nikt inny, tylko ten portal zamieszczał - na temat rzekomej afery - teksty pod skrajnie nieobiektywnymi, w oczywisty sposób manipulującymi tytułami. Np. "Nie zapłacę ci i co mi zrobisz? Jak Kaczyński oszukał austriackiego biznesmena – tłumaczy mec. Dubois", czy "Kaczyński oszukuje, że nie oszukiwał Birgfellnera. Skąd to wiemy? Z jego własnych słów" .
Teksty te uznawały oszustwo - rzekomo popełnione przez Kaczyńskiego - za niepodważalny fakt, mimo że żadnego oszustwa po prostu nie było. Teraz z szumnych obwieszczeń o gigantycznych nadużyciach nic nie zostało. Tylko dowody na stronniczość i hipokryzję medialnych propagandystów. Ujawnia je klęska sztucznego tworu, jakim był "Sauron z Żoliborza".
Media są groźne
Media udowodniły znów, jak bardzo są niebezpieczne. Że mają wielką siłę kłamstwa: potrafią stworzyć sugestywną iluzję gigantycznego kryzysu z niczego - manipulując opinią publiczną.
I że są cyniczne do szpiku kości: gdy rzeczywistość je zdemaskuje, potrafią z przekonaniem oburzać się na to, jakie szkody wywołuje... manipulowanie opinią publiczną
Komentarze
Służby wtargnęły do domu rodzinnego prezydenta. Prezes PiS nie przebierał w słowach
Nie żyje Piotr Pyzik. Poruszające słowa prezesa PiS
Kaczyński alarmuje po decyzji Pentagonu: "Relacje z USA i zaufanie Tusk zniszczył w 2 lata"

Policja w mieszkaniu Sakiewicza. Mocne słowa Jarosława Kaczyńskiego

Okrzyki i wulgarne hasła podczas miesięcznicy smoleńskiej. Zagłuszano słowa prezesa PiS



