Szukaj
Konto

Niezidentyfikowany obiekt spadł na Lubelszczyźnie. Kaczyński oskarża rząd o brak reakcji

Funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej w miejscu upadku rakiety w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia
Źródło: PAP | Autor: PAP/Wojtek Jargiło | Licencja: PAP | Funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej w miejscu upadku rakiety w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia
O godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt lecący w kierunku zachodnim. Po utracie kontaktu radarowego na polu w rejonie Tarnawy-Kolonii w powiecie biłgorajskim odnaleziono lej i fragmenty uzbrojonego obiektu. Według premiera z dużym prawdopodobieństwem był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, jednak szczegółowa identyfikacja nadal trwa. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał i nie odnotowano zniszczeń. Jarosław Kaczyński zarzucił rządowi brak ostrzeżenia mieszkańców i opóźnioną reakcję służb.
Co musisz wiedzieć:
  • O godz. 3.40 wykryto niezidentyfikowany obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej.
  • Do jego rozpoznania skierowano dyżurny samolot F-16.
  • Kontakt radarowy z obiektem utracono po kilku minutach.
  • W rejonie Tarnawy-Kolonii odnaleziono lej i fragmenty obiektu.
  • Najbardziej prawdopodobną hipotezą jest rosyjski pocisk Ch-101, ale identyfikacja trwa.
  • Jarosław Kaczyński zarzucił władzom brak ostrzeżeń i opóźnioną reakcję służb.

Prezes PiS przedstawił własną ocenę działań państwa. Nie wskazał jednak, na jakich informacjach opiera twierdzenie, że służby nie zostały skierowane na miejsce odpowiednio szybko.

Kolejny rosyjski pocisk na terenie Polski, a służby podległe rządowi nie reagują

– napisał na platformie X Jarosław Kaczyński.

Kaczyński twierdził również, że mieszkańcy i opinia publiczna dowiedzieli się o zdarzeniu od dziennikarzy, a nie od instytucji państwowych. Zarzucił władzom brak ostrzeżeń dla mieszkańców i opóźnione skierowanie służb na miejsce.
Prezes PiS nazwał sytuację „kompromitacją” i stwierdził, że „państwo Tuska zawiodło na całej linii”.

MON przedstawia odmienny obraz wydarzeń. Resort informuje, że systemy obrony powietrznej pozostawały w najwyższej gotowości, do rozpoznania obiektu skierowano F-16, a na miejscu działały służby wojskowe, policyjne i specjalne.
Twierdzenie o całkowitym braku reakcji pozostaje sprzeczne z informacjami MON o uruchomieniu systemów rozpoznania, skierowaniu F-16 i zaangażowaniu służb na miejscu. Nie wyjaśnia to jednak, czy reakcja była wystarczająco szybka ani dlaczego mieszkańcy nie otrzymali ostrzeżenia.

Jak przebiegały wydarzenia?

W nocy rosyjskie lotnictwo przeprowadzało rozległy atak na zachodnią Ukrainę. Polskie i sojusznicze systemy obrony powietrznej zostały postawione w stan podwyższonej gotowości. O godz. 3.40 wykryto obiekt poruszający się w polskiej przestrzeni powietrznej w kierunku zachodnim. Do jego rozpoznania skierowano dyżurny myśliwiec F-16. Po kilku minutach kontakt radarowy został utracony. Następnie w rejonie Tarnawy-Kolonii odnaleziono lej i szczątki niezidentyfikowanego obiektu.

Z informacji podanych przez premiera wynika, że był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Ch-101 to rosyjski pocisk manewrujący dalekiego zasięgu wykorzystywany do ataków na cele lądowe. Według przedstawicieli polskich władz trwają analizy mające potwierdzić, czy właśnie taki pocisk naruszył polską przestrzeń powietrzną.

MON nie wyjaśnił dotychczas publicznie, czy istniała techniczna i operacyjna możliwość zestrzelenia obiektu. Resort powinien również odpowiedzieć, dlaczego kontakt radarowy został utracony i czy obiekt stanowił bezpośrednie zagrożenie dla ludności.

Samo wykrycie obiektu przez systemy rozpoznania nie oznacza automatycznie możliwości jego zestrzelenia. Decyzja zależy między innymi od czasu śledzenia, wysokości i toru lotu, potwierdzenia rodzaju celu oraz ryzyka dla ludności na ziemi. MON nie opublikował jeszcze pełnej analizy decyzji operacyjnych.

Stanowisko MON

Wicepremier odniósł się do bieżących czynności prowadzonych na miejscu odnalezienia elementów obiektu.

W tym momencie trwają czynności operacyjne związane z identyfikacją obiektu na miejscu zdarzenia. Prowadzone są analizy pirotechniczne związane z lokalizacją wszystkich elementów obiektu, jak również ustalenie, z jakim dokładnie rodzajem obiektu mamy do czynienia

– zaznaczył wicepremier W. Kosiniak-Kamysz podczas konferencji prasowej, która odbyła się 30 lipca w Tarnawie-Kolonii.

Szef resortu obrony narodowej zwrócił uwagę na zmianę wektora rosyjskich uderzeń i bliskość działań bojowych przy polskiej granicy. Kosiniak-Kamysz poinformował, że systemy obrony powietrznej pozostawały w najwyższej gotowości, a działania polskich i sojuszniczych statków powietrznych koordynowano z NATO. Według ministra w pobliżu polskiej granicy znajdowało się ponad 20 obiektów związanych z rosyjskim atakiem na zachodnią Ukrainę. Dodał, że po stronie ukraińskiej operowały również myśliwce MiG-29, co wymagało bieżącej wymiany informacji z Kijowem.

Tarnawa-Kolonia znajduje się w powiecie biłgorajskim, w południowej części województwa lubelskiego, kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Ukrainą.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 30.07.2026 21:25
Źródło: X, Tysol.pl