Szukaj
Konto

Dlaczego PiSowi nie rośnie? A dlaczego miałoby rosnąć?

PiS. Logo ze świeczką
Źródło: Cezary Krysztopa | Autor: Cezary Krysztopa | Licencja: Cezary Krysztopa | PiS. Logo ze świeczką
Media donoszą o kolejnych aferach wokół Koalicji Obywatelskiej. Da się wyczuć, że koalicja rządząca nie jest przepełniona atmosferą zwycięstwa i dobrego samopoczucia. Przepełnia ją raczej atmosfera płonącego burdelu. A jednak Prawu i Sprawiedliwości w sondażach nie rośnie, a w niektórych, jak w ostatnim sondażu IBRiS, raczej spada. Dlaczego?
Co musisz wiedzieć:
  • PiS nie zwiększa poparcia mimo problemów koalicji rządzącej – zdaniem autora partia nie przedstawia dziś przekonującej wizji ani programu, który mógłby zmobilizować nowych wyborców.
  • Kluczowym wyzwaniem jest odbudowa wiarygodnej oferty programowej – autor uważa, że wyborcy oczekują konkretnych propozycji dotyczących rozwoju państwa, gospodarki, suwerenności i reform, a nie wyłącznie krytyki obecnego rządu.
  • Rosnące znaczenie Konfederacji utrudnia PiS odzyskanie elektoratu – według autora odbudowa poparcia na prawej stronie sceny politycznej będzie procesem długotrwałym i wymaga przedstawienia spójnej strategii na kolejne lata.

 

No oczywiście, że do sondaży trzeba mieć dystans. Pracownie sondażowe zbyt wiele dały nam dowodów na to, że efektów ich pracy nie da się traktować do końca poważnie. Zbyt często bywały bardziej narzędziami wpływu na opinię publiczną, niż narzędziami jej badania. Ale tutaj wyniki wydają się dość zgodne z moją intuicją.

 

Dlaczego nie rośnie?

Dlaczego PiSowi nie rośnie? - to pytanie przebija się w dyskusjach w mediach społecznościowych. A ja, prawdę mówiąc, zdziwiłbym się gdyby rosło. Odpowiedź wydaje mi się banalnie prosta: PiSowi nie rośnie, ponieważ nie składa żadnej oferty, nie wie czym, jaki chce być, a choć ostatnio jakby trochę się uspokoiło, wydaje się, że w największym stopniu jest zajęty sam sobą. A przecież ja tej odpowiedzi udzielam już od lat. Na rok przed wyborami, w których PiS stracił władzę, pisałem w jaki sposób się to odbędzie i dlaczego. Wtedy byłem klasyfikowany jako "mąciwoda". Czy od tamtej pory PiS zaoferował Polakom jakąś wizję? Jakąkolwiek na miarę "Polski solidarnej", czy "Dobrej zmiany"? Gdzie byśmy dziś byli, gdyby ktoś mnie wtedy posłuchał?

Coraz więcej Polaków zdaje sobie sprawę z tego jakim błędem było oddanie władzy niemieckiemu pupilowi. Coraz więcej Polaków widzi jak Polska pogrąża się w chaosie. Gargantuiczny deficyt, potężne koszty Zielonego Ładu, nieodwracalne skutki paktu migracyjnego za pasem, w perspektywie śmierć rolnictwa i powolna śmierć resztek polskiej suwerenności. Oczywiście, że nie wszyscy rozumieją te mechanizmy, być może nawet większość nie rozumie, ale wyczuwają, że dzieje się coś co się dziać nie powinno. A nawet jeśli nie wyczuwają, to złodziejska natura środowiska "uśmiechniętych" ujawnia swoją bezczelną naturę wystarczająco ekspresyjnie.

 

Wizja leży na ulicy

A przecież odpowiedź leży na ulicy. Ludzie nie chcą "performęsów" i wizerunkowych gestów, ludzie wobec narastającego chaosu chcą żeby ktoś poważny powiedział im: "tak, jest źle, ale wiemy co zrobić żeby było dobrze". Chcą żeby ktoś przedstawił pomysł na to jak odkręcić to co rozpieprzył Donald Tusk i jego kamaryla. Chcą żeby ktoś przedstawił pomysł na reset państwa, najlepiej konstytucyjny. Chcą żeby ktoś przedstawił pomysł na rozwój. Chcą żeby ktoś przedstawił pomysł na to jak Polska chce sobie poradzić z unijno-niemieckimi zakusami na jej suwerenność. Co mamy robić? Wyjść z Unii Europejskiej ze wszystkimi konsekwencjami? Postawić twarde weto, biorąc pod uwagę, że zostaną nam wstrzymane fundusze (my możemy wstrzymać składkę)? Czy też mamy czekać aż nasza polską żabę do reszty ugotują? Kiedy się ma te odpowiedzi to i "performęsy" się przydadzą.

Nie jest odpowiedzią na tę potrzebę "rozbijanie Konfederacji", "wykańczanie Brauna", ani "budowanie partii Morawieckiego". Na to wszystko dawno za późno. O prawej flance trzeba było myśleć w czasie zachwytów nad "doktryną Parucha", w czasach "poszukiwania mitycznego elektoratu środka", trzeba było myśleć zanim Niedzielski zaczął tylnymi drzwiami wprowadzać przesłankę psychiatryczną do aborcji, trzeba było zamknąć sprawy z elektoratem prawicowym po utracie władzy. Teraz obydwie Konfederacje są mocno już osadzone na scenie politycznej i to one zyskują w sondażach. To nie znaczy, że PiS nie powinien pracować nad wiarygodnością w prawicowym elektoracie, powinien, ale jej odbudowa to długotrwały proces, a nie przepis na wybory w 2027 roku.

 

Narracja prorozwojowa

PiS jest wiarygodny w narracji rozwojowej. W tym zakresie podczas rządów PiS wydarzyły się dobre rzeczy. Spadł deficyt, wzrosły dochody do budżetu, wystartowano strategiczne inwestycje w wielu obszarach. Moim zdaniem na tym powinna być oparta wizja, którą mógłby Polakom zaoferować PiS. Jej potencjał, wręcz łączący różne elektoraty ponad podziałami, pokazały ruchy prorozwojowe. Jeśli PiS przedstawiłby wiarygodny program (była jakaś konwencja programowa, potem słuch o niech zaginął), a także odpowiedzieć na pytania, które opisałem wyżej, myślę, że miałby szanse zostać beneficjentem nadchodzącego upadku Tuska.

Myślę, że PiS swoi dziś przed alternatywą: wiarygodna wizja pt. "Ambitna Polska", albo inercja i w efekcie mocno złożona sytuacja po nadchodzących wyborach.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.07.2026 16:57
Źródło: Tysol.pl