Szukaj
Konto

Jan Wróbel: Kijów, Warszawa, wspólna sprawa

Jan Wróbel: Kijów, Warszawa, wspólna sprawa
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Jan Wróbel
Redaktorzy „Sieci” zdecydowali się na salwy w kierunku... własnych czytelników, niektórych przynajmniej. W obronie dobrych relacji polsko-ukraińskich. „Sieciowcy” uznali, że prawda oraz polska racja stanu są ważniejsze niż przesądy i histerie własnego obozu.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor chwali publicystów tygodnika „Sieci” za sprzeciw wobec antyukraińskich emocji na prawicy.
  • Tekst ostrzega przed nadmiernym kierowaniem się symbolami i emocjami.
  • Zdaniem autora prawicowe media same współtworzą atmosferę permanentnego wzburzenia.

„To wszystko szczera prawda: Wołodymyr Zełenski wykonał wiele nieprzyjaznych gestów wobec Polski”

– zaczyna Piotr Gursztyn. Kiedy już omówi polskie emocje z tym związane, tłumaczy:

„Celem obu stron powinna być deeskalacja tego konfliktu. Tymczasem zaczęły rządzić emocje. Niemożliwe do uniknięcia, zrozumiałe, ale jednak bezsensowne [...] od elit, przez media, aż do przeciętnych Polaków i Ukraińców wyzywających się w mediach społecznościowych”.

W dalszej części wywodu Gurtszyn podaje wiele argumentów na rzecz postawy spokojnej, a nie tej panującej – rozedrganej. Chociażby ten, że na animozjach polsko-ukraińskich wygrywają ci, którzy chętnie na sprawie coś ugrają, marginalizując Polskę. To z jednej strony Moskwa, z drugiej Berlin i Bruksela. Jest też argumentum ad Tuscum – jeżeli ulegamy panice moralnej w „sprawie ukraińskiej”, cichną takie sprawy jak błędy SAFE itd.

Stara się Gursztyn kierować myśl obozu patriotycznego w stronę rozumu, a nie rozedrgania. Stara się naprawdę, i to trafnie. Czy wierzy w sukces? Sam pisze, strapiony:

„Prawica, ze swej istoty jest czuła na sprawy symboliczne, co w ogóle stanowi fundament tożsamości ideowej tego bardzo szerokiego nurtu. Źle jest jednak, gdy wrażliwość w tej dziedzinie stwarza możliwości manipulowania emocjami na masową, wielomilionową skalę”.

 

Zgadzam się – źle. Nie tylko przecież w sprawie konfliktu Warszawy z Kijowem, konfliktu podsycanego przez wrogów Polski, ale też przez wielu jej miłośników. W ogóle jest źle, jeżeli rozumną argumentację spychamy w cień, a w każdej sprawie stale i skutecznie podniecamy widzów, czytelników i słuchaczy. 

Lwia część przekazu prawicowego jest robiona na modłę, by szukać symbolu, Jacka Kurskiego i TV Republiki. Tusk – i jazda. Für Deutschland. Trzaskowski – i jazda. Bonżur, sprzedawczyk. SAFE – i jazda. Niemieckie pachołki, niepodległość utracona. Wiatraki – i jazda. „Für Deutschland”, wychowanie seksualne – i jazda. Demoralizacja, für Gender. Skąd mieć nadzieję, że prawicowy odbiorca prawicowych mediów, przynajmniej ten mniej nawykły do wyrabiania sobie zdania na podstawie opinii z różnych stron, akurat w sprawie ukraińskiej... nie pojedzie?

Jeszcze bardziej poruszający, sądzę, jest drugi tekst „Sieci”, autorstwa Bronisława Wildsteina, pisarza i publicysty. Rozgadałem się, więc już tylko zachęcam do lektury. Szczerze mówiąc, zrobiłbym z tego tekstu lekturę obowiązkową dla każdego pisowca w całej Polsce, ale nie wiem, czy internetowa prawica nie zmusiłaby mnie wtedy do emigracji.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.06.2026 19:10
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 25/2026, oprac. Ludwik Pęzioł