Gambit ukraiński

- Autor stawia tezę, że Ukraina, szukając strategicznych partnerów na czas odbudowy i drogi do UE, może bardziej orientować się na Niemcy, Francję czy Wielką Brytanię niż na Polskę.
- Według przedstawionej interpretacji konflikt wokół ukraińskich odwołań do UPA może być elementem politycznej gry.
Dług wdzięczności
Ukraina zawiera więc niepisane jeszcze porozumienia i składa niepisane obietnice ww. państwom w kwestii odbudowy. Problem jest z Polską, której Ukraina w tej wojnie wiele zawdzięcza i nie da się tego swoistego długu wdzięczności zbyć chłodnym potraktowaniem lub bezdusznym pragmatyzmem. Ten dług Ukrainie ciąży, stanowi pewien hamulec i zwyczajnie przeszkadza w osiąganiu kolejnych celów.
Anatomia prowokacji
Należy się zatem ciężaru pozbyć, lecz nie można tego zrobić wprost, bo to byłoby fatalnie odebrane nie tylko w Polsce. I tu dochodzimy do tytułowego gambitu, który w najprostszym opisie sprowadza się do prowokacji. Prezydent Wołodymyr Zełenski nadaje tytuł „Bohaterów UPA” jednostce wojskowej. Decyzja jest w pełni świadoma, wyrachowana i zgodnie z zamiarem powoduje oburzenie w Polsce. To mało powiedzieć – jest odebrana co najmniej jako policzek wymierzony narodowi, jako wrogi akt zarówno przez społeczeństwo, jak i elity bez względu na barwę polityczną. Następuje więc nasz odwet w postaci odebrania najwyższego polskiego orderu prezydentowi Ukrainy. Tego typu reakcja była wkalkulowana w prowokację.
Kontekst odbudowy
W konsekwencji odebrania orderu pojawia się patriotyczne wzmożenie na Ukrainie, co najmniej równe temu polskiemu. Zełenski odsyła order, oba narody wyrażają wzajemną niechęć, a nawet wrogość, choć jedynie w sieci. Wszystko dzieje się w przededniu konferencji w kwestii powojennej odbudowy Ukrainy, która ma się odbyć właśnie w Polsce. W tej sytuacji jest oczywiste, że jakiekolwiek wyróżnienie naszego kraju czy nawet proporcjonalne uposażenie polskich firm w kontrakty na odbudowę wywoła protesty i sprzeciw społeczeństwa (czyli elektoratu) ukraińskiego. Zełenski słucha woli narodu, rozkładając ręce w geście bezradności i dostajemy figę z makiem, a nie kontrakty.
Kontekst akcesji
W podobny sposób zostanie rozegrana kwestia przystąpienia tego państwa do Unii Europejskiej. Skoro UE z powodu koszmarnej skali korupcji i bezprawia na Ukrainie nie przyjmie tego państwa na normalnych zasadach, to Ukraina będzie miała na podorędziu domyślnego winowajcę – Polskę, która wyrazi weto w tej sprawie. Będziemy musieli, skoro Ukraińcy uparli się mieć ludobójców za patronów niepodległości. Politycznym elitom ukraińskim w to graj – odmowa akcesji bowiem nie będzie wynikała z ich zaniedbania, lecz z naszej winy, bo wskażą na Polskę jako winowajcę. Ukraińscy obywatele łykną tę wersję bez popitki, albowiem wcześniej wdrukowana niechęć do Polaków im na to pozwoli. Zełenski zyskuje poparcie i alibi przed narodem – chcieliśmy, zrobiliśmy wszystko, lecz wredni Polacy odmówili.
Odwrócić gambit
W tej bajce wilk jest syty, ale owca – niestety – mocno zdemolowana. Czy można ten scenariusz odwrócić lub zniwelować jego skutki? Czas pokaże, czy stać nas na podobnie wyrafinowaną grę. Niestety, potrzebna jest w tym przypadku gra ponad podziałami partyjnymi, politycznymi, społecznymi. Jednym słowem – potrzebujemy jedności, a to w obecnej Polsce bardzo drogi towar...
[Sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzi od redakcji]
Komentarze
Tusk zapewnia Zełenskiego: "Drodzy ukraińscy przyjaciele, nie jesteście sami"

Zełenski ogłasza wznowienie ataków na rosyjskie rafinerie

Koreańczycy pokochali Polskę? Zaczęło się od internetowej awantury

Ambasadorowi Ukrainy nie podoba się stosunek Polaków do UPA. Chce pokazać "polskie zbrodnie"

Sikorski w wywiadzie dla ukraińskich mediów potwierdził, że „Dmowski był faszystą”







