Sławomir Jastrzębowski: Katarzyny i Pauliny pomysły-umysły

- Autor w satyryczny sposób krytykuje wypowiedź Katarzyny Kotuli.
- Tekst wyśmiewa koncepcję „lasów społecznych” przedstawioną przez Paulinę Hennig-Kloskę.
- Głównym motywem felietonu jest kpina z języka i pomysłów części polityków rządu.
Kupiłem specjalny zeszyt, w którym wszystko zapisuję z datami i godzinami. Kupiłem też taki przenośny dysk, na który zgrywam filmiki z komórki z dziewiczych dla mnie działań, żeby było wszystko udokumentowane, jak należy. Na przykład:
„Środa, godzina 17.13. Wyjmowanie ze zmywarki, układanie w szafkach kubków, szklanek, talerzy, garnków oraz sztućców. Wkładanie do zmywarki brudnych naczyń. Włączenie zmywarki. Czas – 48 minut”.
Dalej:
„Czwartek. Odkurzenie salonu odkurzaczem przenośnym, odkurzenie mebli ściereczką antystatyczną, podnoszenie figurek z kredensu, dokładne czyszczenie, w zagłębieniach także i odkładanie na swoje miejsce (odkładanie na swoje miejsce bardzo ważne dla spokoju domowego). Czas – 1 godzina 38 minut”.
Oczywiście filmiki i zdjęcia zrobione, oczywiście zgrane na dysk. Nie będę Państwa zanudzał wszystkimi moimi domowymi czynnościami, które podjąłem po zachęcie pani niegdyś minister do spraw równości Katarzyny Kotuli, a obecnie pełnomocnika rządu do spraw równości.
Argumentacja sprzątająca
Ponieważ pani Kotula jest od równości, to oświadczyła, że nie ma i nie będzie żadnej równości w sprawie wieku, w którym na emeryturę przechodzą i przechodzić mają kobiety i mężczyźni. Tu nadmienię, że trochę takim dysonansem trąciło, jak przedstawicielka Lewicy, która nie przywiązuje specjalnej uwagi do tego, jakie ma wykształcenie (chciała robić doktorat, nie będąc magistrem), zaczęła na serio mówić o płciach. Tak jakby płcie istniały i jakby to nie był tylko konstrukt społeczny, a przecież Anna Maria Żukowska, też z Lewicy, mówiła wyraźnie, że dzieci na przykład mogą rodzić wszyscy, mężczyźni też, no jeśli mają ochotę czy coś.
No dobra, bo ja znowu te dygresje niepotrzebnie, wracajmy do pani Kotuli. Otóż pani niegdyś minister uważa, że kobiety powinny przechodzić szybciej na emeryturę, bo sprzątają w domu. Logiczne. Pani Katarzyna przytoczyła nawet dane skądś, że kobiety średnio sprzątają i gotują w domu 37 godzin w tygodniu, a faceci, jeśli w ogóle, to dużo, dużo mniej. Nie spierając się co do istoty, że kobiety powinny wcześniej wypoczywać na emeryturze, przyznać należy, że argumentacja sprzątająca jest świeża i pouczająca. Wiadomo też, jacy są ludzie: są podli, więc wypowiedź pani niegdyś minister została przyjęta różnie: niektórzy się śmiali, inni wyszydzali, ale nie brakowało takich, którzy wprost drwili.
Nieważne. Trzeba myśleć pozytywnie i wyciągać wnioski praktyczne, kiedy kobieta na stanowisku mówi o przyszłości nas wszystkich, a na przykład w tym przypadku mojej. Dzięki pani Katarzynie ja i zapewne inni samce pożegnaliśmy się z maczystowską dumą, założyliśmy fartuszki (tego proszę nie rozpowiadać) i zajęliśmy się domem. W odpowiednim momencie zgłosimy się do ZUS z dokumentami i zażądamy wcześniejszej emerytury o kilka miesięcy, może tygodni, zależy kto, ile czasu dzierżył miecz mopa i może to udowodnić. Pani Kasiu, dziękuję, posprzątać?
Lasy społeczne
A teraz trochę też o drugim umyśle nietuzinkowym, któremu w prostocie mojej i zadziwieniu moim także jestem wdzięczny. O umyśle jeszcze bardziej rządowym, bo aktualnej pani minister Pauliny Hennig-Kloski od klimatu i środowiska. Otóż pani Paulina obwieściła, że
„Powołaliśmy pierwsze lasy społeczne w Polsce, to lasy ochronne wokół Wrocławia”.
Następnie doprecyzowała dla prymitywnych szyderców, że lasy społeczne to nie są zwykłe lasy, tylko są to
„lasy z wiodącą funkcją społeczną, w których lubimy spędzać czas, uprawiać aktywność fizyczną, nordic walking, jeździć na rowerze, ale także po prostu spędzać tu miło weekend z rodziną, edukując dzieci, będąc blisko przyrody. Ale to także bardzo ważne lasy, które pełniąc funkcję regulatora, oczyszczając powietrze, gromadząc wodę, przeciwdziałają erozji, pełnią wiele funkcji przyrodniczych, które zwłaszcza w obszarze dużych aglomeracji mają ogromną wartość”.
Tu trzeba być sprawiedliwym i zwrócić uwagę, że jednak – zdaje się – prekursorką lasów społecznych, która zwróciła uwagę na fenomen obszarów zadrzewionych, była wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska, która po prostu zachwyciła się lasami, przechodząc razem ze swoim krótkim przemówieniem do historii. Oto jej jakże ważne w tym kontekście słowa:
„Dla mnie las ma niesamowitą liczbę, pełni niesamowitą liczbę różnych funkcji. Kiedy o tym myślę, a zwykle o tym nie myślę, a jak zaczynam o tym myśleć, ile różnych funkcji pełni, potrafi pełnić, to jest przepiękne”.
Tak pięknie właśnie powiedziała i wzruszająco!
Ponieważ mam sporo znajomych we Wrocławiu, telefonowałem pogratulować z entuzjazmem, że nie mieli lasów, a teraz mają, i to społeczne, ale spotkałem się z brakiem zrozumienia. Oni tam twierdzą, że te lasy były, są i będą, i nie za bardzo wiedzą, o co tej pani minister właściwie chodzi. Takie gbury!
Jeden z mieszkańców Wrocławia kpił wprost z pani Pauliny, że wymyśliła lasy, i kompletnie nie rozumiał, że teraz lasy będą oczyszczać powietrze, gromadzić wodę, a z tym „przeciwdziałają erozji” to już takie trochę hermetyczne, czyli że nikt nie wie, o co jej chodzi. Początkowy opór wobec szczytnej idei „lasów społecznych” Pauliny Hennig-Kloski wydaje się poniekąd zrozumiały, bo wielu ludziom trudno jest zaakceptować całkiem nowe rozwiązania, nawet jeśli służą społecznie społeczeństwu nie za pieniądze, tylko społecznie. To znaczy może ktoś tam za pomysł czy tablice wziął parę nędznych milionów, jak pani minister kultury Marta Cienkowska brała za spacery dendrologiczne, znaczy po lesie. Wiadomo, wszystkim się nie dogodzi, a ludzie bywają podli i zawistni.
Przy całym entuzjazmie i akceptacji tkwi jednak w sercu mym cień obawy, że… Katarzyna i Paulina coś jeszcze wymyślą…
[Śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Dziesiątki ton miodu z zagranicy przy zwijaniu pszczelarstwa? Sałek: „Korelacja zdarzeń jest zastanawiająca”

Ardanowski o pomysłach Henning-Kloski odnośnie do pszczół: Nie wolno do tego dopuścić

Ministerstwo klimatu uderza w pszczelarstwo. „Henning-Kloska do dymisji”
16 mln zł na „ochronę przed niedźwiedziami”. Ekspert: Kierownictwo ministerstwa jest jak Kubuś Puchatek

Jak Henning-Kloska niszczy polskie lasy? Paweł Sałek ujawnia








