Szukaj
Konto

Tȟašúŋke Witkó: Przeciwstawmy się Niemcom, bo nas połkną

Pruski oficer w pikielhaubie powstrzymywany ręką
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT. Ilustracja wygenerowana przez AI | Licencja: ChatGPT | Pruski oficer w pikielhaubie powstrzymywany ręką
Niniejszy felieton rozpocznę od pewnej populistycznej deklaracji, często wygłaszanej przez ludzi bezradnych i zdesperowanych, pomimo tego, że ja sam nie czuję się bezradny, ani zdesperowany. Otóż, publicznie składam solenną obietnicę, że w najbliższych wyborach parlamentarnych zagłosuję na tę partię polityczną, która w swoim programie wyborczym obieca, iż każdą skuteczną drogą ukróci sobiepaństwo niemieckiego ścieku medialnego, tak zuchwale poczynającego sobie na terenie Polski.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor krytykuje sposób, w jaki niemieckie media opisują Polskę, szczególnie publikacje dotyczące stosunku Polaków do Ukraińców oraz pojawiających się w tym kontekście zarzutów o nacjonalizm i skrajną prawicę.

  • Felieton łączy współczesny spór medialny z kwestią odpowiedzialności Niemiec za zbrodnie III Rzeszy i polskimi roszczeniami dotyczącymi strat wojennych. Autor postuluje ponowne nagłaśnianie tej problematyki na arenie międzynarodowej.

  • Tekst jest publicystyczną opinią autora. Postuluje on m.in. powrót do rozwiązań przypominających tzw. „Lex TVN”, argumentując, że Polska powinna zdecydowanie reagować na – w jego ocenie – nierzetelne lub fałszywe przekazy zagranicznych mediów.

 

Być może moi Czytelnicy pomyślą, że powyższe zdanie jest proklamacją zmierzającą do ograniczenia wolności słowa. Ja jednak natychmiast zaripostuję, że swoboda wypowiedzi pod żadnym pozorem nie może służyć jako parawan maskujący akcję dyfamacyjną, faktycznie prowadzoną przeciwko narodowi polskiemu, przez potomków hitlerowskich zwyrodnialców. Niestety, dziś widać jak na dłoni, że zawetowanie ustawy potocznie nazywanej „Lex TVN” zbiera swoje okrutne żniwo, bowiem bezkarnie i oszukańczo chcą pouczać nas ci, których ojcowie i dziadkowie mordowali miliony ludzi w sposób przemysłowy i nigdy nie rozliczyli się ze swoich zbrodni.

 

Zorganizowana akcja niemieckich szmatławców

Alternatywa dla Niemiec (AfD) – z polskiego punktu widzenia – partia hołubiąca te teutońskie cechy, które ponad wiek temu wyniesiono na piedestał w piwiarniach Bürgerbräukeller i Hofbräuhaus am Platzl, zwyciężyła w wyborach do landtagów w Saksonii-Anhalt oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Dodajmy, że AfD nie zwyciężyła tam dlatego, że jest taka znakomita, bowiem jedynymi architektami jej wygranej stali się nieudaczni kanclerze: Angela Merkel, Olaf Scholz i Friedrich Merz, przez dwie dekady wpychający Niemcy i Europę w gospodarczą przepaść.

Wiecie Państwo, czym zajęły się zaodrzańskie tytuły prasowe w trzeciej dekadzie września 2026 roku, kiedy duchowi potomkowie „brunatnych koszul” świętowali swoje wyborcze sukcesy w dwóch landach? Naturalnie, zajęli się Polską i narastającym nadwiślańskim antyukrainizmem. Z typowo niemiecką bezczelnością wykorzystali incydent z lipca roku 2026, kiedy w Bielsku-Białej kierowca autobusu zdecydowanie przeciwstawił się niewłaściwemu zachowaniu dwóch młodych dziewczyn z Ukrainy, trzymających obute stopy na czystym siedzeniu pojazdu. Ponadto, na podstawie wypowiedzi jakichś pojedynczych osób, szmatławce znad Sprewy zaczęły formułować tezy o „polskich neonazistach” i „polskiej brązowej fali” oraz inne brednie o prześladowaniach Ukraińców w Polsce.

I to wszystko wyprodukowano w kraju, którego szef rządu jest wnukiem członka NSDAP, partii odpowiedzialnej za dymiące kominy krematoriów w Oświęcimiu, Dachau, Buchenwaldzie i dziesiątkach innych miast, gdzie dziś Żyd w jarmułce nie ma szans, by bezpiecznie przejść przez jednię i nie zostać agresywnie zaczepionym przez rdzennego Szwaba. W obecnym obłąkanym świecie, wnukowie zwyrodniałych morderców, którzy w ciągu trzech dekad XX wieku dwukrotnie podpalili cały świat, sami siebie stawiają w roli politycznych arbitrów elegancji.

 

Nasza bierność nas zgubi

Wiecie Państwo, co w tym wszystkim jest najbardziej tragiczne? Nasza bierność! Nikt nie chce zajmować się tym, co Berlin wyrabia z Warszawą na arenie międzynarodowej. Znakomitym wędzidłem dla Niemców był raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku zbrodni popełnionych przez III Rzeszę podczas II wojny światowej, powstały pod batutą Arkadiusza Mularczyka, ale po grudniu 2023 roku i zmianie rządu w Warszawie, gabinet Donalda Tuska schował ów dokument w jakąś najgłębszą czeluść, co zachęciło Niemców do opluwania naszego kraju.

Co możemy z tym zrobić? Dziś nic, ale kiedy Tusk odda władzę – a kiedyś odda, to pewne – należy wzdłuż polskich autostrad ustawić bilbordy ukazujące okrucieństwa odbywające się na rampie w Auschwitz i opatrzeć je odpowiednimi napisami w kilku głównych językach. Świat musi ponownie dowiedzieć się, że to Niemcy byli źródłem cierpień milionów ludzi i to oni odpowiadają za miliardowe zniszczenia. Ponadto, trzeba powrócić do idei regulacji „Lex TVN”, bowiem jest to jedyny sposób, by ukrócić bezkarność głoszenia oczywistych kłamstw o Polsce.

Jeśli nie podejmiemy zdecydowanych kroków zaradczych, wkrótce staniemy się „karłem Europy”, który – dla dobra wszystkich – będzie należało pozbawić podmiotowości państwowej, a Niemcy będą pierwsi, by to uczynić…

Howgh!

Tȟašúŋke Witkó, 2 października 2026 r.

[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.10.2026 21:21
Źródło: Tysol.pl