Cienkowska pewna podpisu prezydenta pod ustawą. Pałac: „Taki mają kontakt z rzeczywistością”

- Ustawa ma kosztować ok. 400 mln zł rocznie.
- Dopłaty otrzymywaliby wyłącznie artyści ze specjalnym statusem.
- Otoczenie Karola Nawrockiego krytykuje projekt i zapowiada brak zgody na jego podpisanie.
Cienkowska przekonana o podpisie Nawrockiego
Projekt ustawy dotyczącej dopłat do składek na ubezpieczenie społeczne dla artystów znajduje się obecnie w Sejmie i oczekuje na pierwsze czytanie. Mimo narastających kontrowersji oraz wątpliwości dotyczących poparcia dla projektu nawet w samej koalicji rządzącej wiceminister kultury Marta Cienkowska pozostaje spokojna o jego przyszłość. W piątek na antenie TOK FM stwierdziła z przekonaniem: – Absolutnie nie zawetuje pan prezydent tej ustawy.
Podobnie wypowiadała się także w rozmowie z Wirtualną Polską.
– Pan prezydent część swojego życia pracował w muzeum i z pewnością wie, jak się pracuje z ludźmi, którzy są twórcami, jakiego wsparcia potrzebują – powiedziała.
Pałac Prezydencki: „Nie ma żadnych szans na podpis”
Z informacji uzyskanych przez Wirtualną Polskę wynika jednak, że w otoczeniu Karola Nawrockiego panuje zupełnie inny nastrój. Źródła z Pałacu Prezydenckiego nie pozostawiają w tej sprawie większych wątpliwości.
– Nie ma żadnych szans na podpis. To jest właśnie poziom ich kontaktu z rzeczywistością – powiedziało jedno ze źródeł cytowanych przez portal.
Krytyczne stanowisko wobec projektu współpracownicy Karola Nawrockiego prezentowali już wcześniej.
Na czym polega kontrowersyjna ustawa?
Projekt zakłada dopłaty do składek na ubezpieczenie społeczne dla artystów, których dochód z trzech ostatnich lat nie przekracza 125 proc. minimalnego wynagrodzenia. Przy uwzględnieniu m.in. 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu wsparcie mogłyby otrzymywać osoby osiągające dochody przekraczające 140 tys. zł rocznie.
Dopłaty przysługiwałyby wyłącznie osobom posiadającym status artysty zawodowego. Status ten miałaby przyznawać istniejąca już jednostka podległa ministrowi kultury, odpowiedzialna obecnie m.in. za nadzór nad szkołami artystycznymi.
Projekt przewiduje również utworzenie dwóch nowych organów. Pierwszym byłaby komisja rekomendująca przyznawanie dopłat konkretnym artystom. Drugim – rada zajmująca się diagnozowaniem potrzeb osób wykonujących zawód artystyczny.
Szacowany koszt funkcjonowania całego systemu wynosi około 400 mln zł rocznie.
Zarzut uprzywilejowania jednej grupy
Jednym z głównych argumentów przeciwników projektu jest przekonanie, że ustawa wprowadza preferencyjne traktowanie jednej grupy społecznej kosztem pozostałych obywateli.
– Nie ma w Polsce takiego systemu, w którym ktoś – może poza mamą czwórki dzieci, ale to jest inna historia – miał zapewnione tego typu rozwiązanie. Nawet górnicy nie mieli nigdy czegoś takiego, w ich przypadku wyjątek potwierdził Trybunał Konstytucyjny. To jest złamanie zasady ekwiwalentności systemu składkowego – powiedziało źródło Wirtualnej Polski z otoczenia prezydenta.
Rozmówca portalu pytał również: – Dlaczego mamy dopłacać artystom, a nie np. spawaczom czy sprzątaczkom?
Wątpliwości wokół komisji oceniającej artystów
Zastrzeżenia budzi także pomysł powołania specjalnej komisji, która miałaby decydować o tym, kto może zostać uznany za artystę zawodowego.
Na arbitralność takiego rozwiązania zwracali wcześniej uwagę także politycy PSL. W rozmowach z dziennikarzami podkreślali, że podobny mechanizm może być podatny na wpływy polityczne oraz zmieniać się wraz z kolejnymi ekipami rządzącymi.
Projekt już teraz wywołuje silne emocje i falę krytyki. Przeciwnicy ustawy wskazują przede wszystkim na wysokie koszty, tworzenie nowych struktur biurokratycznych oraz przyznawanie szczególnych przywilejów wybranej grupie zawodowej.
Komentarze
Karol Nawrocki rozpoczyna wizytę w USA. W planach rozmowa z Trumpem

Wyjątkowy prezent od Karola Nawrockiego dla Donalda Trumpa. Waży ponad 120 kg

Nowy sondaż zaufania do polityków. Karol Nawrocki na czele
Tȟašúŋke Witkó: Wymowne milczenie nadwiślańskich obłudników

Prezydent podczas przyjęcia F-35: „Dziękuję min. Błaszczakowi, że się nie ugiął"







