Szukaj
Konto

Przetargi na śmigłowce były ustawione tak, by wyeliminować polskie firmy? Solidarność w PZL Świdnik apeluje o kryteria premiujące dla krajowych podmiotów

Śmigłowiec AW169
Źródło: Leonardo PZL-Świdnik/materiały prasowe | Autor: screen | Licencja: Leonardo PZL-Świdnik/materiały prasowe | Śmigłowiec AW169
Zarząd Leonardo PZL-Świdnik alarmował, że lipcowy przetarg na śmigłowce dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego był tak skonstruowany, by uniemożliwić udział w nim polskiemu producentowi, czyli zakładowi w Świdniku. Dzięki naciskowi polskiego producenta i zakładowej Solidarności 21 sierpnia przetarg został unieważniony. Teraz czas na kryteria premiujące dla polskich podmiotów – apeluje Solidarność.
Co musisz wiedzieć:
  • Zarząd Leonardo PZL-Świdnik alarmował, że lipcowy przetarg na śmigłowce dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego był tak skonstruowany, by uniemożliwić udział w nim polskiemu producentowi, czyli zakładowi w Świdniku.
  • Dzięki naciskowi polskiego producenta i zakładowej Solidarności 21 sierpnia przetarg został unieważniony. Teraz czas na kryteria premiujące dla polskich podmiotów – apeluje Solidarność.

 

PZL-Świdnik nie mógł wystartować w przetargu

Przypomnijmy, 22 lipca zarząd PZL-Świdnik w liście do przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia alarmował, że nie miał możliwości złożenia oferty w postępowanie na śmigłowce ratunkowe dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Autorzy pisma zwrócili szczególną uwagę Komisji na fakt, że w ich przekonaniu wymagania techniczne w sposób jednoznaczny limitowały wybór do jednej platformy śmigłowcowej od jednego producenta, a zaproponowana przez niego cena wynosi według źródeł medialnych dokładnie tyle, ile zaproponował zamawiający. Jak alarmowali przedstawiciele PZL-Świdnik, tożsama sytuacja miała także miejsce w poprzednim postępowaniu, które zostało finalnie unieważnione. 

Pismo z analogiczną informacją odnośnie niezrozumiałych ograniczeń technicznych w rzeczonym postępowaniu przetargowym skierowano również na początku lipca, jeszcze na wstępnym etapie przetargu do Pani Minister Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.

Podkreślono w nim, że PZL-Świdnik jest jedynym polskim producentem wytwarzającym śmigłowce od ponad 75 lat, zatrudnia ok. 3 500 pracowników, w tym 650 inżynierów i współpracuje z około 500 polskimi przedsiębiorstwami. Jak piszą przedstawiciele firmy, do Budżetu Państwa z racji danin państwowych odprowadza ona rokrocznie ponad 300 mln zł, wypracowanych rękami pracowników. To według autorów pisma jasno świadczy, jak ważnym elementem rozwoju gospodarki, również polskiej Służby Zdrowia, jest zakład w Świdniku. Ponadto, jak podkreślają, zakład jest zobowiązany do utrzymania zdolności produkcyjnych, napraw sprzętu oraz świadczenia usług w warunkach zagrożenia bezpieczeństwa państwa lub w czasie wojny.

Spółka przedstawiła w odpowiedzi na potrzeby LPR nowoczesne śmigłowce AW169, które aktualnie w znacznej części produkowane są w Polsce, w zakładzie w Świdniku. Śmigłowce te pełnią służbę ratowniczą w wielu krajach na całym świecie. Niestety, jak przekonują, nie było możliwe zaoferowanie ich w ramach przetargu. Jak podkreślają, pozostaje to w sprzeczności do wielokrotnych deklaracji Premiera RP o potrzebie oparcia systemu zamówień publicznych na polskim potencjale gospodarczym i podmiotach które działają i zatrudniają pracowników na terenie kraju.

Ani jedno, ani drugie pismo nie przyniosło jednak spodziewanego rezultatu i w przetargu PZL-Świdnik udziału nie wziął. Wystartował w nim jedynie Airbus. Po alarmach ze strony zarządu PZL-Świdnik i zakładowej Solidarności, przetarg jednak unieważniono.

Jak czytamy w upublicznionej dokumentacji, komisja przetargowa odrzuciła ofertę koncernu Airbus. Była ona jedyną złożoną w tym postępowaniu. Nie podano jednak do publicznej wiadomości szczegółów odrzucenia powyższej oferty.

 

Solidarność chce, by polskie zmilitaryzowane firmy traktowane były priorytetowo

Zakładowa Solidarność w PZL-Świdnik z kolei od lipca apeluje, by zamówienia kierować do polskich firm, wprowadzając do przetargów specjalne kryteria. Ciągłość realizacji zamówień przez polskie firmy wpływa, jak przekonują, nie tylko na rozwój przemysłu zbrojeniowego, ale również na bezpieczeństwo Polaków.

Pod koniec lipca przewodniczący Solidarności w Leonardo PZL-Świdnik Andrzej Kuchta zaapelował do szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego o podjęcie możliwych działań legislacyjnych i systemowych, które zapewnią kierowanie zamówień na rzecz Sił Zbrojnych RP oraz innych służb stojących na straży bezpieczeństwa państwa i naszych obywateli, w pierwszej kolejności do przedsiębiorstw zlokalizowanych w Polsce, które na mocy obowiązujących przepisów podlegają obowiązkowi militaryzacji i realizacji zadań na rzecz obronności państwa.

"Obecna sytuacja geopolityczna wymaga nie tylko modernizacji technicznej Wojska Polskiego, ale również budowy odpornego i samowystarczalnego zaplecza przemysłowo-gospodarczego w kraju. Przedsiębiorstwa, na które nałożono obowiązki militarne, stanowią fundament bezpieczeństwa państwa w czasie kryzysu i wojny. Firmy te są prawnie zobowiązane do utrzymywania określonych zdolności produkcyjnych, serwisowych i logistycznych, co wiąże się dla nich z ponoszeniem stałych, wysokich kosztów operacyjnych"

– napisał przewodniczący Kuchta. W jego opinii każda firma dostarczająca swoje wyroby na rzecz obronności, powinna być umieszczona w Planie Zabezpieczenia Potrzeb Sit Zbrojnych (dawniej: Program Mobilizacji Gospodarki (PMG)).

"Zdajemy sobie sprawę z tego, że rygor obowiązkowej militaryzacji firmy może wiązać się z pewnymi ograniczeniami w swobodzie działalności gospodarczej. Aktualnie każda zmilitaryzowana firma otrzymuje środki finansowe na utrzymanie mocy produkcyjnych na potrzeby obronności, jednak są to niewielkie środki dla budżetów firm, więc nasz wniosek zmierza w takim kierunku aby docelowo zmilitaryzowana firma traktowana była priorytetowo przy dokonywaniu zakupów na rzecz obronności"

– podkreślił. Jak przekonywał, proponowane rozwiązanie przyniosłyby konkretne korzyści, w tym m.in. gotowość na wypadek wojennej procedury przejęcia zarządzania, gwarancję ciągłości dostaw i zwrot środków do budżetu.

"W związku z powyższym, wnoszę o przeanalizowanie możliwości wprowadzenia kryteriów premiujących lub obligujących do wyboru podmiotów zmilitaryzowanych w procedurach zakupowych, z zachowaniem wszelkich procedur bezpieczeństwa oraz przepisów prawa zamówień publicznych w obszarze obronności i bezpieczeństwa kraju"

– napisał przewodniczący Kuchta.

 

„Takie kwestie powinny być bezwarunkowym kryterium kierowania zamówień rządowych”

Przykład przetargu na śmigłowce dla LPR pokazuje dobitnie, jaki kierunek zakupów obrał polski rząd, a analiza dostępnych informacji z innych postępowań zakupowych tylko to potwierdza

- mówi nam Andrzej Kuchta.

Przewodniczący zaznacza przy tym, że niezrozumiałe jest, iż w obliczu realnego zagrożenia wojną, rząd nie bierze pod uwagę możliwości produkcyjnych w kraju jako warunku bezpieczeństwa państwa.

Leonardo PZL-Świdnik jest w stanie dostarczyć śmigłowce czy to na potrzeby wojska czy innych służb, a do tego jest objęte militaryzacją, co w razie potrzeby, w ogólnym znaczeniu wiąże się z możliwością przejęcia zarządzania firmą przez państwo. W naszej ocenie takie kwestie powinny być bezwarunkowym kryterium kierowania zamówień rządowych na potrzeby obronności

– tłumaczy Andrzej Kuchta.

Zdanie przewodniczącego Solidarności w PZL-Świdnik podziela Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Jeżeli mówimy o bezpieczeństwie Polski, musimy patrzeć na nie szerzej niż tylko przez pryzmat liczby kupowanych czołgów, samolotów czy systemów rakietowych. Bezpieczeństwo to również zdolność naszego państwa do utrzymania własnego potencjału produkcyjnego, technologicznego i kadrowego

 – przekonuje.

Jak mówi, rząd, który rzeczywiście dba o bezpieczeństwo Polaków, powinien dbać także o to, aby w Polsce pozostawały kompetencje, technologie, miejsca pracy i zdolności do produkcji uzbrojenia.

To nie jest wyłącznie kwestia gospodarcza. Ciągłość produkcji w polskich zakładach zbrojeniowych oznacza zachowanie tysięcy miejsc pracy, utrzymanie wyspecjalizowanej kadry oraz możliwość szybkiego zwiększenia produkcji w sytuacji kryzysowej. Jeżeli dzisiaj zrezygnujemy z budowania własnych zdolności, jutro możemy zostać uzależnieni od decyzji innych państw i zagranicznych dostawców

 – podkreśla przewodniczący Mickiewicz.

 

 

„Bezpieczeństwo Polski zależy nie tylko od liczby i parametrów technicznych kupowanego uzbrojenia”

Związkowców i zarząd firmy wsparli ostatnio również członkowie WRDS Województwa Lubelskiego. W swoim stanowisku wskazali, że bezpieczeństwo Polski zależy nie tylko od liczby i parametrów technicznych kupowanego uzbrojenia, lecz także od posiadania własnych zdolności do projektowania, produkcji, serwisowania i modernizacji sprzętu wojskowego. PZL Świdnik, dzięki wieloletniej działalności, kompetencjom konstrukcyjnym, produkcyjnym, badawczo-rozwojowym i serwisowym oraz rozbudowanej sieci krajowych dostawców, jest w dokumencie przedstawiony jako jeden z filarów bezpieczeństwa przemysłowego Polski.

Autorzy stanowiska zwracają uwagę, że zakupy sprzętu produkowanego za granicą mogą zwiększać zależność państwa od zagranicznych dostawców w zakresie części, modernizacji, oprogramowania i obsługi technicznej, a decyzje dotyczące śmigłowców będą miały konsekwencje przez kolejne dekady. Dlatego przy modernizacji Sił Zbrojnych oraz zakupach dla Policji, Straży Granicznej, Lotniczego Pogotowia Ratunkowego czy Państwowej Straży Pożarnej należy, zdaniem Rady, uwzględniać również wpływ zamówień na krajowe kompetencje przemysłowe, miejsca pracy, gospodarkę i niezależność logistyczną.

„Dlatego Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego Województwa Lubelskiego apeluje do Rady Ministrów, Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz wszystkich instytucji odpowiedzialnych za modernizację techniczną państwa, aby przy podejmowaniu decyzji dotyczących zakupu śmigłowców uwzględniały nie tylko parametry techniczne oferowanych platform, lecz również ich wpływ na bezpieczeństwo gospodarcze, odporność przemysłową, rozwój krajowych kompetencji technologicznych oraz strategiczną niezależność Rzeczypospolitej Polskiej"

-       czytamy w piśmie.

 

„Będziemy walczyć do końca”

Będziemy walczyć do końca o zamówienia, bo nie możemy się zgodzić na to, żeby pieniądze polskich obywateli jako podatników były bezmyślnie kierowane do dostawców, którzy swój sprzęt produkują zagranicą i z tego tytułu ani nie tworzą miejsc pracy w Polsce, ani nie transferują do Polski swojego know-how, ani nie odprowadzają podatków do polskiego budżetu

– podkreśla Andrzej Kuchta.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.08.2026 12:45
Źródło: Tysol.pl