Użycie siły w "obronie" demokracji? Dubois u Wysockiej-Schnepf: „Może być taka sytuacja”

- Jacek Dubois mówił o roli państwa w obronie demokracji.
- Prawnik stwierdził, że „siła” nie musi oznaczać przemocy.
- W dyskusji pojawiły się także kwestie Trybunału Konstytucyjnego i Akademii Wymiaru Sprawiedliwości.
Dubois o „twardej sile” i demokracji
W programie „Zderzenia. Schnepf z Nawrockim” goście dyskutowali na temat: „Czy demokrację można bronić łamiąc jej zasady?”. Głos w tej sprawie zabrał mec. Jacek Dubois.
„Proszę Państwa, demokracja to wolność, to prawa obywatelskie, to możliwość wyboru swoich przedstawicieli. I twarda siła nijak do tego nie pasuje. Tylko może być sytuacja, że my chcemy mieć gwarancję od państwa, że nikt nam nie zabierze wolności, nie zabierze nam naszych praw obywatelskich, możliwości wyboru” - mówił Jacek Dubois. Prawnik zaznaczył, że w takiej sytuacji państwo nie może pozostawać bezczynne.
„Państwo musi bronić obywatela. I co to znaczy siła? Siła to wcale nie musi być przemoc. Siła to znaczy, że państwo będzie reagowało wtedy, kiedy ktoś narusza prawo. I teraz powiedzmy sobie jasno: demokracja to wolność myśli, wolność wyboru. Więc demokracja nie może użyć żadnych działań prawnych czy siły wobec tych, co myślą inaczej” - wskazał Dubois.
„Demokracja powinna być sprawcza”
Zdaniem prawnika granicą, po przekroczeniu której państwo powinno reagować, jest naruszenie prawa i praw innych osób.
„Demokracja może tylko zareagować wtedy, jeżeli ktoś narusza prawo i w ten sposób chce pozbawić nas naszych praw. I przede wszystkim demokracja powinna być sprawcza. Demokracja powinna interweniować wtedy, jeżeli ktoś wdziera się do Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, jeżeli ktoś uniemożliwia sędziom wykonywanie swoich obowiązków w Trybunale Konstytucyjnym” - stwierdził Dubois. Jak mówił, demokracja ma gwarantować przestrzeganie zasad konstytucyjnych, a państwo nie może pozostawać bezwolne.
„Państwo nie może pozwolić, by jego obywatele byli pozbawieni praw, i musi interweniować” - ocenił prawnik.
Kalisz o możliwości użycia przymusu
Wątek użycia siły przez państwo pojawił się również w wypowiedziach Ryszarda Kalisza dotyczących sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. Kalisz odniósł się do czterech sędziów TK wybranych przez Sejm w marcu, których Bogdan Święczkowski nie dopuścił do orzekania. Chodzi o osoby, które nie złożyły ślubowania w obecności prezydenta Karola Nawrockiego.
Zdaniem Kalisza przepisy przewidują złożenie ślubowania „wobec urzędu prezydenta”, a nie przed konkretną osobą sprawującą ten urząd. W jego ocenie skuteczne jest również złożenie ślubowania na piśmie w Kancelarii Prezydenta. Zapytany o siłowe przejęcie Trybunału Konstytucyjnego, Kalisz stwierdził, że jest to narracja PiS, który organizuje demonstrację w obronie TK.
„Miarą siły państwa, a państwo to my, jest egzekucja prawa. Państwo może stosować przymus, i od tego jest policja, w stosunku do tych, którzy łamią prawo” - argumentował Ryszard Kalisz.
Spór wokół prezesa Trybunału Konstytucyjnego
Kalisz zakwestionował również prawidłowość wyboru Bogdana Święczkowskiego na prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Według niego w Zgromadzeniu Ogólnym, które wskazało jego kandydaturę, uczestniczyli sędziowie wybrani na miejsca wcześniej obsadzone przez Sejm.
Sprawa niedopuszczania nowych sędziów TK do orzekania jest przedmiotem postępowania prowadzonego przez prokuraturę. W tej sprawie przesłuchano już kilkadziesiąt osób. Jednym ze świadków ma być prezydent Karol Nawrocki.
Komentarze
Musk pisze o Polsce. "Szaleństwo"
Szwadron cymbałów Donalda Tuska

Stanowski poprosił Żurka o radę. "Jestem w kropce"

Stanowski odpowiada Schnepf po decyzji sądu: „Wciąż nie pamięta pani swojej roli”









