Berek oraz inne gry władzy

- Sprawa Macieja Berka pokazuje, że politycy traktują trójpodział władzy bardziej jako slogan.
- Kolejne filary liberalnej demokracji władza interpretuje zależnie od własnych interesów.
Drugim powodem rwetesu wokół ministra pretendującego do TK nie są bynajmniej jego kwalifikacje, lecz przeniewierstwo i obłuda Donalda Tuska. Szef władzy wykonawczej, do niedawna niezłomny orędownik trójpodziału, oświadczył, że chce mieć swoich sędziów w TK i basta. Zagotowało się nie tylko w opozycji, lecz także wśród liberalnego zaplecza władzy. Tym ruchem premier ośmieszył popleczników swojego rządu, którzy jego demokratyczne deklaracje brali na serio. Można powiedzieć, że zostali z tym trójpodziałem jak Himilsbach z angielskim.
Władza będzie musiała rozejrzeć się za nowym bożkiem, żeby udobruchać rozgoryczoną kastę liberałów. Należy bowiem nadmienić, że świętości liberalizmu są przechodnie. Przykładowo obiektem czci w Unii Europejskiej do niedawna był wybór przez głosowanie, ale stracił swój powab, gdy narody nabyły nieco więcej zbiorowej mądrości. Obecnie przeważa tam opinia, że głosowanie powoduje szkodliwe podziały, a uzgodnienie czegokolwiek w kuluarowych konszachtach niesie ze sobą korzystną jedność poglądów.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.




