Dubois broni Kacprzyka w radiowej Trójce. Prowadząca: „To może trzeba go beatyfikować?”

- Dubois przekonywał, że lekarz na dyżurze może odpoczywać między interwencjami.
- Pełnomocnik tłumaczył również wysokie zarobki i obowiązki Dawida Kacprzyka.
- Renata Grochal skwitowała jego argumenty komentarzem o „beatyfikacji”.
Dubois o pracy przez cały rok. Przywołał seriale o lekarzach
Mecenas Jacek Dubois był gościem radiowej Trójki, gdzie ponownie bronił swojego klienta, Dawida Kacprzyka. Prawnik odniósł się m.in. do doniesień, że młody lekarz, zatrudniony w Szpitalu Południowym, miał pracować po 11 godzin dziennie przez 365 dni w roku, i jego zdaniem z fizycznego punktu widzenia jest to możliwe.
Proszę zobaczyć każdy serial telewizyjny o chirurgu na dyżurze. Śpi, przywożą kogoś, budzi go pielęgniarka i wykonuje zabieg. Jeżeli lekarz w danym momencie nie wykonuje jakichś czynności, odpoczywa
– stwierdził.
Prowadząca Renata Grochal zwróciła jednak uwagę, że pojawiały się sytuacje, gdy Kacprzyk w czasie dyżuru udzielał wywiadów lub uczestniczył w innych wydarzeniach.
Dochodziło i w większości sytuacji były to uzgodnione z ordynatorem wyjścia. Przynajmniej takie uzyskałem informacje
– odpowiedział Dubois.
Jak Dubois tłumaczył wysokie wynagrodzenie Kacprzyka?
Adwokat przekonywał również, że jego klient wykonywał w Szpitalu Południowym znacznie więcej obowiązków niż zwykły lekarz SOR.
– Po pierwsze, panu Kacprzykowi przypisano zarządzanie SOR-em, kiedy on był koordynatorem. Zajmował się grafikami, zajmował się zatrudnianiem lekarzy, zajmował się wszystkimi sprawami organizacyjnymi – mówił.
Jak dodał, Kacprzyk równocześnie pracował jako lekarz udzielający pomocy pacjentom.
– On pełnił dwie funkcje. Był normalnym lekarzem wykonującym na SOR-ze, świadczącym pomoc osobom chorym i jednocześnie robił wszystkie kwestie koordynacyjne – dodał.
Grochal: „To może go trzeba beatyfikować?”
W dalszej części rozmowy Dubois przekonywał, że jeszcze przed objęciem funkcji koordynatora Kacprzyk spędzał w szpitalu niemal całe dnie, ponieważ chciał zdobywać doświadczenie.
Dowiedziałem się jednej rzeczy, że on jako młody lekarz, niepełniący jakiejkolwiek funkcji, chcąc się nauczyć, przychodził na ten SOR poza godzinami i spędzał tam praktycznie swoje życie. Był niezmiernie pracowitym człowiekiem
– wyliczał Dubois.
To może go trzeba beatyfikować, a nie zarzuty mu postawić?
– spytała prowadząca.
Wywiad z lekarzem-sygnalistą wywołał burzę
W ubiegły wtorek wieczorem gościem Kanału Zero był dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie. Lekarz opowiadał o nieprawidłowościach, które – jak twierdzi – miały występować w placówce, a także o swoich próbach zainteresowania sprawą władz stolicy.
W trakcie rozmowy z Krzysztofem Stanowskim padły bardzo poważne oskarżenia dotyczące funkcjonowania szpitalnego oddziału ratunkowego. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania. (…) W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – stwierdził dr Emil Jędrzejewski na antenie Kanału Zero.
Szybka ścieżka do badań i salonik dla VIP-ów
W środę 17 czerwca 2026 r. ukazał się artykuł dziennikarza serwisu zero.pl Patryka Słowika, który na łamach portalu ujawnił podejrzenie funkcjonowania w Warszawskim Szpitalu Południowym nieformalnej, uprzywilejowanej ścieżki obsługi polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin.
Centralną postacią artykułu jest lekarz i radny dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk, wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej, który 15 czerwca zrezygnował z członkostwa w partii. Kacprzyk był bohaterem poprzedniego artykułu Patryka Słowika, którego Zero.pl przedstawia jako osobę faktycznie zarządzającą pracą SOR-u.
Według ustaleń Zero.pl osoby związane z Koalicją Obywatelską miały:
- być przyjmowane na SOR niemal natychmiast, podczas gdy inni pacjenci czekali po 4–5 godzin,
- otrzymywać szerokie pakiety badań, niekiedy niewspółmierne do zgłaszanych dolegliwości,
- oczekiwać na wyniki w oddzielnym, komfortowym pokoju zamiast we wspólnej poczekalni,
- korzystać z SOR również w przypadkach, które — zdaniem cytowanych pracowników — powinny być diagnozowane w przychodni lub lecznictwie ambulatoryjnym.
„Polityczni VIP-owie”
Polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu. Zamiast siedzieć w poczekalni ze wszystkimi, mogli bowiem korzystać z wygodnego pokoju formalnie należącego do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chorób Kręgosłupa
– czytamy w artykule portalu zero.pl.
Co Rafał Trzaskowski wiedział o sytuacji w Szpitalu Południowym?
Według serwisu kanału zero.pl Rafał Trzaskowski miał otrzymać informację od ordynatora oddziału chirurgii o nieprawidłowościach w warszawskim szpitalu niemal rok przed tym, jak sprawa ta trafiła do mediów – w lipcu 2025 roku.
Rafał Trzaskowski w swoim oświadczeniu stwierdził, że „prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji”, a fakt, że ktoś wysłał wiadomość w komunikatorze „nie jest równoznaczny z tym, że wiadomość została przeczytana przez adresata”.
Portal zero.pl podał natomiast, że Rafał Trzaskowski miał odpowiedzieć ordynatorowi, że „ma dużo obowiązków i woli otrzymać informację na piśmie”.
19 lipca 2025 r. ordynator przekazał prezydentowi miasta tę informację
– zwrócił uwagę portal.
Komentarze
"Jeszcze kilka dni temu mówił, że jest "dupiarzem", a dziś...". Dziennikarka Newsweeka "pojechała" Trzaskowskiemu

"Podam go do sądu". Dziennikarka "Newsweeka" żąda przeprosin od Czarzastego. Polityk odpowiada

Gmyz: "Oniemiałem po przeczytaniu oświadczenia pełnomocnika Grodzkiego"

Sąd podejmie dziś trzecią próbę rozpoznania wniosku prokuratury o aresztowanie Leszka Cz.
"Roman Giertych zapowiada ściganie członków Izby Dyscyplinarnej"








