Tede uderza w działaczy KO: "Jestem wku****ny! Chcą mi katapultować koncert"

- Tede stwierdził w Kanale Zero, że lokalni działacze KO robią mu "pod górkę" przy organizacji jednego z koncertów.
- Raper powiązał sprawę z aferą wokół Szpitala Południowego w Warszawie i swoją obecnością w Kanale Zero.
- Przypomnijmy, że to na portalu Zero.pl ukazały się artykuły dotyczące m.in. specjalnego traktowania osób związanych z KO oraz nieprawidłowości w prosektorium szpitala.
Tede: Lokalni działacze KO robią mi pod górkę
Tede w poniedziałek w porannym formacie śniadaniowym Kanału Zero odniósł się do afery związanej z nieprawidłowościami w Szpitalu Południowym w Warszawie. Raper przyznał, że sprawa zaczęła dotykać go bezpośrednio.
– Jestem tym zdumiony, żeby nie powiedzieć wku****ny – powiedział Jacek "Tede" Graniecki.
Raper wyjaśnił na antenie, że obecnie gra wiele koncertów. Jak stwierdził, w jednym z miast miały pojawić się problemy związane z jego występem.
Otóż ja gram teraz dużo koncertów i wyobraź sobie, że jest jedno miasto, gdzie mam grać koncert i okazuje się, że zaczęto robić pod górkę i zaczęli to robić lokalni działacze Koalicji Obywatelskiej, ponieważ ja jestem z Kanału Zero
– wyjawił Tede.
Zaskoczenia słowami rapera nie krył współprowadzący program Tomasz Kammel.
– Rozumiesz, że to tak połączyli, że chcą mi koncert katapultować, bo ja jestem Kanał Zero... – oświadczył Tede.
Szybka ścieżka do badań i salonik dla VIP-ów
W środę 17 czerwca 2026 r. ukazał się artykuł dziennikarza serwisu zero.pl Patryka Słowika, który na łamach portalu ujawnił podejrzenie funkcjonowania w Warszawskim Szpitalu Południowym nieformalnej, uprzywilejowanej ścieżki obsługi polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin.
Centralną postacią artykułu jest lekarz i radny dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk, wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej, który 15 czerwca zrezygnował z członkostwa w partii. Kacprzyk był bohaterem poprzedniego artykułu Patryka Słowika, którego Zero.pl przedstawia jako osobę faktycznie zarządzającą pracą SOR-u.
Według ustaleń Zero.pl osoby związane z Koalicją Obywatelską miały:
- być przyjmowane na SOR niemal natychmiast, podczas gdy inni pacjenci czekali po 4–5 godzin,
- otrzymywać szerokie pakiety badań, niekiedy niewspółmierne do zgłaszanych dolegliwości,
- oczekiwać na wyniki w oddzielnym, komfortowym pokoju zamiast we wspólnej poczekalni,
- korzystać z SOR również w przypadkach, które — zdaniem cytowanych pracowników — powinny być diagnozowane w przychodni lub lecznictwie ambulatoryjnym.
„Polityczni VIP-owie”
Polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu. Zamiast siedzieć w poczekalni ze wszystkimi, mogli bowiem korzystać z wygodnego pokoju formalnie należącego do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chorób Kręgosłupa
– czytamy w artykule portalu zero.pl.
Co się działo w prosektorium Szpitala Południowego?
Portal Zero.pl opisał także relacje rodzin zmarłych, pracowników Szpitala Południowego oraz przedstawicieli branży pogrzebowej dotyczące funkcjonowania prosektorium placówki. Rozmówcy twierdzą, że bliscy pacjentów mieli być nakłaniani do wyboru konkretnego zakładu pogrzebowego, a po skorzystaniu z usług innej firmy napotykać trudności przy odbiorze dokumentów i ciał.
W publikacji dziennikarzy serwisu zero.pl pojawiają się także zarzuty dotyczące prowadzenia prywatnej działalności na terenie prosektorium. Wskazywany w materiale Artur Habowski odmówił odpowiedzi na pytania, powołując się na dobro postępowania dotyczącego podrobienia kart zgonu.
Niedługo po publikacji dziennikarzy Zero.pl Szpital Południowy w Warszawie zwolnił dyscyplinarnie koordynatora prosektorium.
Komentarze
Radna KO potwierdza odbiór pieniędzy dla migrantów. Publikujemy dokument i jej wyjaśnienia

„Wiesz, kim ja jestem?” Kierwiński reaguje na nagranie z radnym KO

Szpital Południowy wydał komunikat. Koordynator prosektorium zwolniony

Afera niewybaczalna

Zapytali posła KO o publiczną ochronę zdrowia. „Mnie stać”

