Odnaleźli Dawida Kacprzyka. Miał pędzić Porsche przez Warszawę

- Dawid Kacprzyk ponownie pojawił się w Warszawie po dłuższej nieobecności w przestrzeni publicznej.
- Fotoreporterzy zauważyli go za kierownicą Porsche Panamera.
- Według medialnych doniesień podczas przejazdu miał przekroczyć prędkość w terenie zabudowanym.
- Lekarz jest jedną z głównych postaci sprawy dotyczącej Szpitala Południowego.
- W 2025 roku miał zarobić około 1,6 mln zł, pracując jednocześnie w kilku placówkach.
- Po nagłośnieniu sprawy zwrócił ponad pół miliona złotych.
Odnaleźli Dawida Kacprzyka. Miał pędzić Porsche przez Warszawę
Według ustaleń gazety "Fakt" Kacprzyk we wtorek podjechał pod jeden z warszawskich budynków. Następnie miał zabrać stamtąd nieznanego mężczyznę z walizką i ruszyć w stronę Pruszkowa. Dziennikarze twierdzą, że na trasie samochód lekarza poruszał się co najmniej 20 km na godz. szybciej, niż pozwalały przepisy. Gdyby takie wykroczenie zostało potwierdzone przez policję, oznaczałoby to co najmniej 200 zł mandatu oraz trzy punkty karne.
To jedno z pierwszych publicznych pojawień się lekarza od czasu wybuchu afery związanej ze Szpitalem Południowym. Od początku sprawy Kacprzyk nie zabierał publicznie głosu. Mediom przekazał jedynie pisemne oświadczenie za pośrednictwem swojego obrońcy. Uwagę ponownie zwróciło także należące do niego Porsche Panamera. Samochód, którego wartość przekracza pół miliona złotych, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli całej sprawy.
Kontrowersje wokół Dawida Kacprzyka wybuchły w połowie czerwca. Wtedy ujawniono informacje dotyczące jego zarobków oraz liczby miejsc, w których miał jednocześnie pracować. 28-letni lekarz będący w trakcie specjalizacji miał w 2025 roku zarobić około 1,6 mln zł. Jednocześnie był zatrudniony w kilku placówkach. Według medialnych ustaleń część wpisanych do grafików dyżurów miała nakładać się w sposób, który rodził pytania o możliwość ich faktycznego zrealizowania. Lekarz pełnił również funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym. W sierpniu Rafał Trzaskowski przekazał jednak, że regulamin placówki nie przewidywał takiego stanowiska.
Audyt wykazał kolejne nieprawidłowości
Kontrowersje wokół Szpitala Południowego dotyczyły nie tylko wysokości wynagrodzeń. Przeprowadzony w placówce audyt wskazał również na problemy związane z organizacją dyżurów i kontrolą czasu pracy. W grafikach miały pojawiać się wielogodzinne zmiany, trwające nawet kilkadziesiąt godzin bez przerwy. Wątpliwości budził także sposób ewidencjonowania obecności lekarzy. Szpital nie korzystał z elektronicznego systemu rejestracji wejść i wyjść, przez co precyzyjne odtworzenie czasu pracy poszczególnych osób było utrudnione. Dawid Kacprzyk, były radny Ursusa, pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób związanych z tą sprawą. Z dotychczasowych informacji wynika, że nie został jeszcze przesłuchany.
Komentarze
Za nami niezwykły happening pt. "Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego 2026"

„Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego 2026". Zobacz relację wideo
Karol Nawrocki oddał hołd ofiarom Rzezi Woli. Jest mocny apel do świata










