Afera w Szpitalu Południowym. Rodziny zmarłych opisują, co działo się w prosektorium

- Rodziny opisują naciski przy wyborze zakładu pogrzebowego.
- Pojawiają się zarzuty dotyczące utrudniania odbioru ciał.
- Sprawa dotyczy prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie.
Rodziny opowiadają o doświadczeniach z prosektorium
Jak poinformował portal Zero.pl, do redakcji zgłosiły się kolejne osoby, które opowiedziały o swoich doświadczeniach związanych z funkcjonowaniem tym razem prosektorium Szpitala Południowego. Wśród rozmówców znaleźli się członkowie rodzin zmarłych, pracownicy placówki oraz przedstawiciele warszawskiej branży pogrzebowej.
Z relacji zebranych przez autorów publikacji, Piotra Barejkę, Patryka Słowika i Jakuba Styczyńskiego z portalu wynika, że osoby załatwiające formalności po śmierci bliskich miały być zachęcane do skorzystania z usług jednego, konkretnego zakładu pogrzebowego, podczas gdy art. 13 ustawy o działalności leczniczej zakazuje świadczenia oraz reklamowania usług pogrzebowych na terenie szpitali. Przepis ten został wprowadzony po aferze "łowców skór" w łódzkim pogotowiu.
Rodziny opisują swoje doświadczenia
Po publikacjach Portalu Zero.pl dotyczących afery w szpitalu, do redakcji zgłosiły się osoby, które opowiedziały o swoich doświadczeniach związanych już nie z SOR-em, lecz z prosektorium Szpitala Południowego. Jedna z kobiet twierdzi, że podczas odbioru karty zgonu po śmierci matki Artur Habowski miał zachęcać ją do skorzystania z usług konkretnego zakładu pogrzebowego.
"Kartę zgonu odebrałam w prosektorium. (...) Zachęcał, że to najlepsza opcja i nigdzie nie będzie taniej, oni wszystko załatwią, a ja nic nie będę musiała robić." - mówi portalowi.
Jak relacjonowała, ostatecznie wybrała inny zakład pogrzebowy. Według niej od tego momentu sposób traktowania przez koordynatora prosektorium całkowicie się zmienił.
"Kolejny raz zostałam wezwana na identyfikację. Wtedy Habowski już nie był miły i pomocny. To były dwie różne osoby" - dodaje kobieta, która opisała również przebieg identyfikacji ciała, twierdząc, że została przeprowadzona na szpitalnym korytarzu obok zwłok zgromadzonych w prosektorium, bez wcześniejszego przygotowania jej na widok zmarłej. Dodała także, że mimo ustalonej godziny odbioru ciała rodzina musiała jeszcze czekać.
Zarzuty dotyczą także odbioru ciał
Kolejny rozmówca Portalu Zero.pl twierdzi, że napotkał trudności przy odbiorze ciała bliskiej osoby. Według jego relacji poinformowano go o obowiązującym regulaminie przewidującym wcześniejsze umawianie terminu odbioru oraz niewydawanie ciała przed upływem trzech dób.
"Bliska mi osoba zmarła w innym szpitalu i została przetransportowana do Szpitala Południowego. Mam bardzo negatywne przeżycia związane z prosektorium tej lecznicy." - opisuje. Jak relacjonował, dopiero po zapowiedzi zgłoszenia sprawy do Rzecznika Praw Pacjenta ciało zostało wydane.
"Wynajęta przez nas firma pogrzebowa przyjechała specjalnie z Podlasia i w zasadzie mogli jedynie pocałować klamkę. (...) Dopiero gdy podniosłem raban i zacząłem straszyć zgłoszeniem sprawy do rzecznika praw pacjenta, postanowiono ustąpić i wydać ciało." - dodaje
"Usilnie namawiał rodziny"
Portal Zero.pl przytacza również relację kolejnego świadka, który twierdzi, że rodziny zmarłych miały być zachęcane do korzystania z usług jednego zakładu pogrzebowego.
"Habowski usilnie namawiał rodziny pacjentów na usługi firmy Sacrum, w której wspólniczką była jego wspólniczka w Pros-med. Rodziny są też atakowane ofertą przygotowywania ciał w szpitalu." - mówi świadek cytowany przez portal.
Pracownik szpitala: "Rodziny się skarżyły"
Portal Zero.pl w publikacji przytacza relację pracownika Szpitala Południowego, który twierdzi, że po pojawieniu się zakładu pogrzebowego Sacrum rodziny zmarłych miały być kierowane przede wszystkim do tej firmy.
"Przedtem były wahania, różne zakłady podjeżdżały, raz jeden miał więcej, raz drugi. A jak pojawił się ten zakład, to wszystko się urwało. Było wciskanie na siłę jednego zakładu. Rodziny się skarżyły, zakłady też, ale wszystkie skargi były zamiatane pod dywan." - relacjonuje.
Według rozmówcy rodziny miały także czekać nawet kilka godzin na wydanie kart zgonu. Były dyrektor szpitala Artur Krawczyk przekazał Portalowi Zero.pl, że nie ma wiedzy na temat opisywanych zdarzeń. Jego następczyni Anna Łukasik nie odpowiedziała na pytania redakcji.
Prywatna działalność w prosektorium?
Jak opisuje Portal Zero.pl, rozmówcy redakcji twierdzą, że Artur Habowski wykorzystywał prosektorium również do prywatnej działalności. Miał oferować wynajem pomieszczeń na potrzeby produkcji filmowych oraz prowadzić szkolenia z balsamacji i przygotowania zwłok.
Portal zwraca także uwagę, że Habowski publikuje w mediach społecznościowych drastyczne fotografie przedstawiające rozczłonkowane ludzkie ciała. Redakcja podkreśla jednak, że nie ustaliła, kogo przedstawiają te zdjęcia.
Habowski odmówił odpowiedzi
Jak informuje Portal Zero.pl, autorzy publikacji skierowali do Artura Habowskiego pytania dotyczące m.in. reklamowania usług pogrzebowych, organizowania komercyjnych szkoleń oraz działalności prowadzonej w prosektorium, jednak ten odmówił odpowiedzi, tłumacząc to dobrem prowadzonego postępowania.
"Na obecną chwilę nie będę udzielać jakichkolwiek informacji dla dobra prowadzonego postępowania." - napisał.
Portal przypomina, że chodzi o śledztwo dotyczące podrobienia kart zgonu. Jednocześnie zaznacza, że nie wiadomo, czy sprawa ta ma związek z zarzutami dotyczącymi funkcjonowania prosektorium. Dominika Jaskuła nie odpowiedziała na pytania redakcji, a Szpital Południowy przekazał, że nie był w stanie udzielić odpowiedzi w krótkim czasie.
Komentarze
Afera w Szpitalu Południowym. W KO popłoch: "Ludzie się boją"
Radny PiS: „Sesja potwierdziła, że wszystkie spółki zarządzane przez miasto są piramidą nieprawidłowości”

Afera w Szpitalu Południowym. Veritas Et Ius: „Kompromitujące stanowisko mec. Jacka Dubois”

Ordynator SOR z Międzylesia: „O nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym mówiło się od dawna”

Był na urlopie, a zamiast niego ktoś miał wystawiać karty zgonów. Jest komunikat prokuratury








