Szukaj
Konto

Radom: śledztwo po śmierci pacjenta. Powołani zostaną biegli

karetka pogotowia jadąca ulicą
Źródło: pixabay | Autor: pixabay | Licencja: pixabay | karetka pogotowia
Prokuratura bada okoliczności śmierci 45-letniego mężczyzny, który zgłosił się do szpitala w Radomiu ze zwichniętym barkiem. Kilka tygodni później zmarł. Śledczy chcą ustalić, czy podczas leczenia nie doszło do nieprawidłowości.
Co musisz wiedzieć:
  • 45-letni mężczyzna trafił do szpitala w Radomiu 10 stycznia ze zwichniętym barkiem.
  • Po pobycie na SOR-ze został przewieziony na oddział intensywnej terapii.
  • Później trafił do placówki opiekuńczo-leczniczej w Legionowie, gdzie zmarł na początku lutego.
  • Prokuratura bada, czy podczas leczenia nie doszło do błędów medycznych.
  • Powołany zostanie zespół biegłych z zakresu m.in. medycyny ratunkowej, anestezjologii i ortopedii.

Radom: śledztwo po śmierci pacjenta. Powołani zostaną biegli

W sprawie zostanie powołany zespół biegłych lekarzy. Ich zadaniem będzie ocena, czy personel medyczny działał zgodnie z obowiązującymi zasadami.

Prokuratura powoła zespół biegłych sądowych, którzy wypowiedzą się, czy zastosowane w szpitalu procedury medyczne były podjęte zgodnie ze sztuką medyczną

- poinformowała prokurator Aneta Góźdź.

Jak przekazała, śledztwo ma wyjaśnić, czy pacjent nie został narażony na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu i czy ewentualne błędy nie doprowadziły do jego śmierci.

Wśród biegłych mają znaleźć się specjaliści z zakresu medycyny ratunkowej, anestezjologii i ortopedii.

 

Doszło do poważnych nieprawidłowości?

Do zdarzenia doszło 10 stycznia. 45-letni mieszkaniec okolic Radomia trafił na SOR Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego ze zwichniętym barkiem. Tego samego dnia został przewieziony na oddział intensywnej terapii. Później trafił do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Legionowie, gdzie na początku lutego zmarł.

Sprawa wyszła na jaw po anonimowym zgłoszeniu podpisanym przez osoby podające się za ratowników medycznych pracujących na SOR-ze. Według informacji przekazanych śledczym mogło dojść do nieprawidłowości podczas podania znieczulenia.

Z wcześniejszych ustaleń medialnych wynika, że po około 20 minutach personel miał zauważyć, że pacjent nie oddycha. Rozpoczęto reanimację i udało się przywrócić funkcje życiowe, jednak mężczyzna nie odzyskał przytomności. Później stwierdzono u niego uszkodzenie mózgu spowodowane niedotlenieniem. Obecnie prokuratura zabezpiecza dokumentację i przesłuchuje lekarzy, pielęgniarki oraz osoby obecne podczas przyjęcia pacjenta.

Śledztwo jest trudniejsze, ponieważ ciało mężczyzny zostało skremowane, dlatego nie będzie możliwe przeprowadzenie sekcji zwłok. 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.06.2026 20:12
Źródło: wp.pl