Dramat na oddziale dziecięcym w Rzeszowie. "Obkładam dziecko lodem"

Upał na oddziale kardiologii dziecięcej w Rzeszowie
Rodzice dzieci leczonych na oddziale kardiologii dziecięcej Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie alarmują o skrajnie trudnych warunkach panujących podczas upałów. W salach nie ma klimatyzacji, a bliscy pacjentów próbują samodzielnie obniżać temperaturę.
Jak informuje TVP3 Rzeszów, dziewięcioletnia córka pani Katarzyny trafiła do szpitala dwa tygodnie temu. Rodzice kupili na własny koszt wiatrak oraz lodówkę turystyczną, aby zapewnić dzieciom choć częściową ulgę.
Matka chłodzi dziewięcioletnią córkę lodem
Matka pacjentki w rozmowie z TVP3 Rzeszów opowiedziała, w jaki sposób próbuje chronić córkę przed przegrzaniem.
Taka w chwili obecnej jest sytuacja, że ja dziecko obkładam od głowy po stopy lodem, żeby jednak tę temperaturę troszkę obniżyć, bo jest po prostu bardzo jej gorąco, jest bardzo czerwona i bardzo już upocona
– przyznała Katarzyna Kowal w rozmowie z TVP3 Rzeszów.
Problem dotyczy oddziału, na którym przebywają dzieci zmagające się z chorobami serca.
Matka pacjentki mówi o problemach z oceną stanu zdrowia
Pani Katarzyna obawia się również, że bardzo wysoka temperatura może utrudniać ocenę przyczyn zmian w wynikach badań jej córki.
Żeby oni nie musieli się zastanawiać, czy elektrolity, które spadły mojej córce, są z powodu tego, że wypociła zbyt dużo płynów, bo jest tak gorąco na oddziale, że muszę chłodzić ją lodem, czy ze względu na to, że steryd, który został jej podawany, ma już skutki uboczne
– uważa pani Katarzyna.
Szpital wyjaśnia, dlaczego nie ma klimatyzacji
Przedstawiciel placówki przyznał, że zamontowanie klimatyzacji na całym oddziale byłoby skomplikowane.
Instalacja klimatyzacji w całym oddziale byłaby trudna, bo to wiązałoby się z remontem całego oddziału. To nie byłyby klimatyzatory pojedyncze na salach, to musiałaby być jakaś klimatyzacja centralna. Szpital na ten moment prawdopodobnie nie jest na to przygotowany. Tym bardziej że w planach jest nowy budynek
– powiedział dziennikarzom TVP3 Rzeszów Wojciech Tarała, kierownik kliniki dziecięcej wad wrodzonych serca.
Okien nie można całkowicie otworzyć
Zdaniem matki dziewczynki temperaturę w salach można byłoby obniżyć poprzez otwieranie okien wieczorami, gdy na zewnątrz robi się chłodniej. Szpital nie pozwala jednak na ich całkowite otwieranie ze względów bezpieczeństwa.
Nie mogą być otwierane tak całkowicie. Jest zawsze ryzyko, że pacjent może wyskoczyć. No wiadomo, wtedy odpowiedzialność bierze szpital za taki wypadek
– powiedział Wojciech Tarała.
Komentarze
Gwiazda TVN w szpitalu
„To nie konsolidacja, ale likwidacja!” Płocka Solidarność zaprasza na pikietę w Warszawie

Lekarz miał wykazywać nawet 72 godziny pracy na dobę. Szpital zawiadomił prokuraturę

"To było dojenie szpitala". Ujawniono zarobki lekarza z Braniewa

Afera w toruńskim szpitalu? Anna Gembicka przeprowadziła interwencję poselską







