Szukaj
Konto

Politycy KO uciekają od pytań po aferze w Szpitalu Południowym. Ekspert: To bardzo groźny sygnał

donald tusk na posiedzeniu rządu
Źródło: pap | Autor: Radek Pietruszka | Licencja: umowa licencyjna | Donald Tusk
Według ekspertów cytowanych przez Wirtualną Polskę największym problemem dla Koalicji Obywatelskiej nie są tylko nieprawidłowości ujawnione wokół Szpitala Południowego. Szczególne emocje budzą doniesienia o uprzywilejowanym traktowaniu polityków i osób związanych z partią rządzącą.
Co musisz wiedzieć:
  • Wirtualna Polska opisuje narastający kryzys wizerunkowy KO.
  • Eksperci mówią o „aferze VIP-owskiej”.
  • W centrum sprawy znalazł się Szpital Południowy w Warszawie.

 

Ekspert: To „afera VIP-owska”

Jak podaje Wirtualna Polska, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasz Pawłowski ocenił, że sprawę można określić mianem „afery VIP-owskiej”.

– Tę aferę można nazwać aferą vipowską. Element traktowania inaczej politycznych VIP-ów z Koalicji Obywatelskiej jest tym groźniejszym elementem tej sprawy, bo wpisuje się idealnie w spór, który mocno funkcjonuje obecnie w polityce – powiedział WP.

Zdaniem Pawłowskiego chodzi o konflikt pomiędzy elitami a zwykłymi obywatelami. Jak wskazuje, opinia publiczna może odnieść wrażenie, że osoby zajmujące wysokie stanowiska korzystają z przywilejów niedostępnych dla większości Polaków.

 

Doniesienia wokół Szpitala Południowego

W ostatnich dniach szeroko komentowane są informacje dotyczące Dawida Kacprzyka – lekarza w trakcie specjalizacji i radnego dzielnicy Ursus z ramienia KO. Według medialnych doniesień miał on zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł w Szpitalu Południowym i innych placówkach.

Portal Zero.pl opisał także funkcjonowanie przy Szpitalu Południowym systemu, który miał umożliwiać politykom KO i członkom ich rodzin korzystanie z uprzywilejowanej ścieżki na SOR. W mediach pojawiły się również zdjęcia tzw. saloniku dla VIP-ów. Po ujawnieniu sprawy Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej.

 

Problem z reakcją polityków KO

Wirtualna Polska zwraca uwagę, że wielu polityków KO unikało komentarzy po wybuchu afery. Część nie odbierała telefonów od dziennikarzy, inni odmawiali rozmów lub unikali kamer.

– Widok polityków uciekających przed dziennikarzami nigdy nie wygląda dobrze – ocenił w rozmowie z WP prof. Sławomir Sowiński z UKSW. Politolog zaznaczył jednak, że w sytuacji kryzysowej partie często próbują najpierw wypracować wspólną strategię komunikacyjną.

 

Ekspert: Problemem jest obraz uprzywilejowanych elit

Zdaniem prezesa Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasza Pawłowskiego sprawa wpisuje się w dobrze znany konflikt pomiędzy elitami a zwykłymi obywatelami. Jak podkreśla w rozmowie z Wirtualną Polską, partie polityczne zabiegające o władzę przekonują wyborców, że rozumieją ich codzienne problemy i reprezentują ich interesy.

W tej sprawie opinia publiczna zobaczyła jednak obraz osób zajmujących wysokie stanowiska, które miały korzystać z przywilejów niedostępnych dla przeciętnych pacjentów. Według Pawłowskiego szczególnie niekorzystne dla KO jest wrażenie, że polityczni VIP-owie mogli wykorzystywać system dla własnych korzyści, podczas gdy zwykli obywatele muszą czekać w tych samych kolejkach do lekarzy i szpitali.

Ekspert zwraca również uwagę, że po ujawnieniu afery przez media politycy KO nie przedstawili spójnego wyjaśnienia całej sytuacji. W jego ocenie partia do tej pory nie znalazła przekonującej odpowiedzi na stawiane jej zarzuty.

 

Sprzeczne tłumaczenia w obozie władzy

Wśród polityków KO pojawiły się różne interpretacje sprawy. Gabriela Lenartowicz sugerowała, że źródła problemu należy szukać we wcześniejszych zaniedbaniach systemowych. Z kolei Karolina Pawliczak przekonywała, że przypadek radnego KO należy traktować przede wszystkim jako sprawę indywidualną.

Według rozmówców Wirtualnej Polski taki rozjazd w przekazie pokazuje, że partia wciąż nie wypracowała jednolitej odpowiedzi na kryzys. „Politycy KO po wybuchu największej afery za czasów ich rządów uciekają przed dziennikarzami w Sejmie, relatywizują problem, niektórzy absurdalnie się tłumaczą. W partii tli się spór o to, kto zawinił. I co kto wiedział” – pisze portal.

 

Zapowiedzi konsekwencji

Część polityków KO przyznaje, że sprawa jest poważna. Posłanka Dorota Łoboda podkreślała, że nie ma usprawiedliwienia dla omijania kolejek czy wykorzystywania wpływów.

– Nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia dla osób, które omijają kolejkę, które wykorzystują legitymację partyjną do tego, żeby korzystać z jakichś specjalnych usług w szpitalu – mówiła w programie WP.

Premier Donald Tusk zapowiedział wyjaśnienie sprawy oraz konsekwencje polityczne i prawne, jeśli potwierdzą się nieprawidłowości.

 

Szpital pod nadzorem polityków KO

Jak przypomina Wirtualna Polska, za funkcjonowanie stołecznej ochrony zdrowia odpowiadają politycy związani z Koalicją Obywatelską. Po ujawnieniu sprawy na wniosek Rafała Trzaskowskiego odwołano cały zarząd Szpitala Południowego.

Nowa prezes placówki ma współpracować przy wyjaśnianiu wszystkich nieprawidłowości, do których mogło dochodzić w szpitalu.

 

Czy afera zaszkodzi KO?

Ekspert OGB Łukasz Pawłowski ocenia, że mimo dużego rozgłosu skandal nie musi przełożyć się na gwałtowny spadek poparcia dla KO.

Z kolei prof. Rafał Chwedoruk zwraca uwagę, że sprawa uderza w wizerunek ugrupowania jako partii elit i dotyka wyjątkowo wrażliwego społecznie tematu ochrony zdrowia.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.06.2026 11:03
Źródło: wp.pl