Politycy KO uciekają od pytań po aferze w Szpitalu Południowym. Ekspert: To bardzo groźny sygnał

- Wirtualna Polska opisuje narastający kryzys wizerunkowy KO.
- Eksperci mówią o „aferze VIP-owskiej”.
- W centrum sprawy znalazł się Szpital Południowy w Warszawie.
Ekspert: To „afera VIP-owska”
Jak podaje Wirtualna Polska, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasz Pawłowski ocenił, że sprawę można określić mianem „afery VIP-owskiej”.
– Tę aferę można nazwać aferą vipowską. Element traktowania inaczej politycznych VIP-ów z Koalicji Obywatelskiej jest tym groźniejszym elementem tej sprawy, bo wpisuje się idealnie w spór, który mocno funkcjonuje obecnie w polityce – powiedział WP.
Zdaniem Pawłowskiego chodzi o konflikt pomiędzy elitami a zwykłymi obywatelami. Jak wskazuje, opinia publiczna może odnieść wrażenie, że osoby zajmujące wysokie stanowiska korzystają z przywilejów niedostępnych dla większości Polaków.
Doniesienia wokół Szpitala Południowego
W ostatnich dniach szeroko komentowane są informacje dotyczące Dawida Kacprzyka – lekarza w trakcie specjalizacji i radnego dzielnicy Ursus z ramienia KO. Według medialnych doniesień miał on zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł w Szpitalu Południowym i innych placówkach.
Portal Zero.pl opisał także funkcjonowanie przy Szpitalu Południowym systemu, który miał umożliwiać politykom KO i członkom ich rodzin korzystanie z uprzywilejowanej ścieżki na SOR. W mediach pojawiły się również zdjęcia tzw. saloniku dla VIP-ów. Po ujawnieniu sprawy Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej.
Problem z reakcją polityków KO
Wirtualna Polska zwraca uwagę, że wielu polityków KO unikało komentarzy po wybuchu afery. Część nie odbierała telefonów od dziennikarzy, inni odmawiali rozmów lub unikali kamer.
– Widok polityków uciekających przed dziennikarzami nigdy nie wygląda dobrze – ocenił w rozmowie z WP prof. Sławomir Sowiński z UKSW. Politolog zaznaczył jednak, że w sytuacji kryzysowej partie często próbują najpierw wypracować wspólną strategię komunikacyjną.
Ekspert: Problemem jest obraz uprzywilejowanych elit
Zdaniem prezesa Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasza Pawłowskiego sprawa wpisuje się w dobrze znany konflikt pomiędzy elitami a zwykłymi obywatelami. Jak podkreśla w rozmowie z Wirtualną Polską, partie polityczne zabiegające o władzę przekonują wyborców, że rozumieją ich codzienne problemy i reprezentują ich interesy.
W tej sprawie opinia publiczna zobaczyła jednak obraz osób zajmujących wysokie stanowiska, które miały korzystać z przywilejów niedostępnych dla przeciętnych pacjentów. Według Pawłowskiego szczególnie niekorzystne dla KO jest wrażenie, że polityczni VIP-owie mogli wykorzystywać system dla własnych korzyści, podczas gdy zwykli obywatele muszą czekać w tych samych kolejkach do lekarzy i szpitali.
Ekspert zwraca również uwagę, że po ujawnieniu afery przez media politycy KO nie przedstawili spójnego wyjaśnienia całej sytuacji. W jego ocenie partia do tej pory nie znalazła przekonującej odpowiedzi na stawiane jej zarzuty.
Sprzeczne tłumaczenia w obozie władzy
Wśród polityków KO pojawiły się różne interpretacje sprawy. Gabriela Lenartowicz sugerowała, że źródła problemu należy szukać we wcześniejszych zaniedbaniach systemowych. Z kolei Karolina Pawliczak przekonywała, że przypadek radnego KO należy traktować przede wszystkim jako sprawę indywidualną.
Według rozmówców Wirtualnej Polski taki rozjazd w przekazie pokazuje, że partia wciąż nie wypracowała jednolitej odpowiedzi na kryzys. „Politycy KO po wybuchu największej afery za czasów ich rządów uciekają przed dziennikarzami w Sejmie, relatywizują problem, niektórzy absurdalnie się tłumaczą. W partii tli się spór o to, kto zawinił. I co kto wiedział” – pisze portal.
Zapowiedzi konsekwencji
Część polityków KO przyznaje, że sprawa jest poważna. Posłanka Dorota Łoboda podkreślała, że nie ma usprawiedliwienia dla omijania kolejek czy wykorzystywania wpływów.
– Nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia dla osób, które omijają kolejkę, które wykorzystują legitymację partyjną do tego, żeby korzystać z jakichś specjalnych usług w szpitalu – mówiła w programie WP.
Premier Donald Tusk zapowiedział wyjaśnienie sprawy oraz konsekwencje polityczne i prawne, jeśli potwierdzą się nieprawidłowości.
Szpital pod nadzorem polityków KO
Jak przypomina Wirtualna Polska, za funkcjonowanie stołecznej ochrony zdrowia odpowiadają politycy związani z Koalicją Obywatelską. Po ujawnieniu sprawy na wniosek Rafała Trzaskowskiego odwołano cały zarząd Szpitala Południowego.
Nowa prezes placówki ma współpracować przy wyjaśnianiu wszystkich nieprawidłowości, do których mogło dochodzić w szpitalu.
Czy afera zaszkodzi KO?
Ekspert OGB Łukasz Pawłowski ocenia, że mimo dużego rozgłosu skandal nie musi przełożyć się na gwałtowny spadek poparcia dla KO.
Z kolei prof. Rafał Chwedoruk zwraca uwagę, że sprawa uderza w wizerunek ugrupowania jako partii elit i dotyka wyjątkowo wrażliwego społecznie tematu ochrony zdrowia.
Komentarze
Po rezygnacji zastępców prezydenta radni PiS chcą kolejnych dymisji

Dymisje w warszawskim ratuszu. Radny PiS: Uważam, że panie poproszono o złożenie rezygnacji

Tusk dał czas do wtorku. Potem dymisje

Tusk: Saloniki VIP muszą zniknąć

Machnowska-Góra wydała oświadczenie po dymisji. "Sprawa Szpitala Południowego jest szokująca"







