Poseł Partii Razem uderza w rząd: „Traktujecie państwo jak partyjny paśnik"

- Marcelina Zawisza oskarżyła rządzących o tworzenie partyjnego układu.
- Wystąpienie skierowała m.in. do ministra Marcina Kierwińskiego.
- W tle pozostaje sprawa Szpitala Południowego w Warszawie.
Zawisza: „W Warszawie panuje partyjny układ”
Na początku 62. posiedzenia Sejmu posłowie tradycyjnie zabierali głos w ramach wniosków formalnych. Wśród nich znalazła się poseł Partii Razem Marcelina Zawisza, która ostro skrytykowała działania rządzących. – Panie ministrze Kierwiński, może pan wysyłać tyle SLAPP-ów, ile pan chce, ale nie zmieni to faktu, że będziemy mówić o tym, że w Warszawie panuje partyjny układ, który zapewnia intratne posady ludziom z legitymacjami – powiedziała Marcelina Zawisza. (SLAPP – bezzasadny pozew sądowy lub pismo przedprocesowe, mające służyć zastraszaniu – red.).
Następnie zwróciła się bezpośrednio do członków rządu. – Może pan straszyć dziennikarzy, może pan straszyć opozycję, ale prawdy nie zatrzyma pan, bo ludzie widzą, co robicie – dodała Marcelina Zawisza.
„Przestańcie traktować państwo jak partyjny paśnik”
Poseł podkreśliła, że ma do władz jeden zasadniczy apel.– Przestańcie traktować państwo polskie, czy to w samorządzie, czy w instytucjach państwowych, jako wasz partyjny paśnik. Mówiliście, kiedy robiło to Prawo i Sprawiedliwość, że to skandal, a robicie dokładnie to samo. I co więcej, nie widzicie konsekwencji waszych czynów – powiedziała Marcelina Zawisza.
Na zakończenie zwróciła się ponownie do ministra Marcina Kierwińskiego.
– Panie ministrze, jak pan tyle płaci kancelarii prawnej, żeby wysyłała SLAPP-y, to niech pan się upewni, że przynajmniej w pana nazwisku nie robią literówki – mówiła Marcelina Zawisza.
Czym jest SLAPP?
Określenie SLAPP oznacza bezzasadny pozew sądowy lub pismo przedprocesowe, które ma wywołać tzw. efekt mrożący wobec dziennikarzy i osób krytykujących działania osób publicznych. Według medialnych doniesień takie pismo minister Marcin Kierwiński miał skierować do dziennikarki Polsat News Joanny Miziołek w związku z jej pytaniami dotyczącymi Szpitala Południowego.
W tle sprawa Szpitala Południowego
Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie wybuchła po ujawnieniu, że Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym kierował związany z Koalicją Obywatelską 28-letni lekarz Dawid Kacprzyk, mimo że nie posiadał do tego wymaganych uprawnień. Część jego wynagrodzenia miała pochodzić z dyżurów, których nie mógł faktycznie pełnić, ponieważ w tym samym czasie musiałby przebywać w kilku miejscach.
Portal Zero.pl informował następnie o funkcjonowaniu w placówce „saloniku VIP” i specjalnej ścieżki przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Według tych ustaleń szef prosektorium Artur Habowski prowadził również działalność związaną z usługami pogrzebowymi, promując zakład należący do swojej wspólniczki i utrudniając rodzinom wybór konkurencyjnych firm. Obecnie sprawą Szpitala Południowego zajmują się prokuratura, Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz Najwyższa Izba Kontroli.
Według ustaleń portalu Zero.pl prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski miał zostać poinformowany o sytuacji w Szpitalu Południowym w 2025 roku. Ordynator, który przekazał te informacje, dwa miesiące później został zwolniony z pracy. Z kolei lekarze mieli bezskutecznie interweniować u dyrekcji szpitala w sprawie Dawida Kacprzyka.
Komentarze
Rada Ministrów jutro zajmie się propozycją przyszłorocznego minimalnego wynagrodzenia

Rząd zmienia zasady przyznawania 800 plus

Ekspert: Rząd stosuje mgłę dezinformacyjną, jako wizerunkową taktykę osłonową

Petru wiceministrem? "Nie ma takiego ustalenia"

Tusk odmówił przyjęcia podpisów ws. obrony szpitala w Lesku







